przez redakcja | wtorek 25 lutego 2025 | aktualności
Nie znalazł się chętny na zakup fabryki porcelany „Karolina”. To jej koniec.
Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, nie powiodła się wczoraj druga próba sprzedaży Zakładów Porcelany Stołowej „Karolina” w Jaworzynie Śląskiej. Do przetargu na zakup całego zakładu nie zgłosił się nikt. Była to druga taka nieudana próba sprzedaży zakładu, który upadł rok temu.
„Karolina” była ostatnim takim zakładem na Dolnym Śląsku. Wraz z jego upadkiem kończy się historia produkcji porcelany w regionie. Skoro nie było chętnych na zakup firmy w całości w celu wznowienia produkcji w niej, „Karolina” będzie teraz wystawiona na sprzedaż w „kawałkach”. Będzie można nabyć części terenu, poszczególne budynki, maszyny, wyposażenie itp. Oznacza to, że prawdopodobnie nie będzie już możliwości wytwarzania tam porcelany, której produkcja trwała tutaj od 1860 roku.
przez redakcja | wtorek 25 lutego 2025 | aktualności
Spółka z branży biotech zwolni jedną trzecią pracowników.
Jak informuje Interia Biznes, znaczną redukcję zatrudnienia zapowiedziała firma Ryvu Therapeutics, działająca w branży biotechnologiczno-farmaceutycznej. Spółka zamierza dokonać procedury zwolnień grupowych. W jej ramach straci pracę około 30 proc. ogółu pracowników – mniej więcej 95 osób.
Decyzja jest motywowana specyficznie i wyraża nonsensowność kapitalizmu lepiej niż tyrady „lewackie”: „Jednym z powodów decyzji Ryvu Therapeutics o grupowych zwolnieniach jest chęć uniknięcia emisji akcji. Spółka nie jest obecnie zainteresowana pozyskaniem kapitału z rynku. Jednym z filarów decyzji o zwolnieniach jest chęć uniknięcia emisji, zwłaszcza po cenie, którą mamy. Chcemy mieć pełną kontrolę nad tym, kiedy spółka będzie sięgała po kapitał. Przy takich warunkach zewnętrznych i cenie nie jesteśmy zainteresowani pozyskaniem kapitału” – ocenił powiedział prezes firmy, Paweł Przewięźlikowski.
przez redakcja | poniedziałek 24 lutego 2025 | aktualności
Związkowcy z „Solidarności” w ciekawy sposób nagłaśniają sprawę wyrzucenia z pracy lidera związku.
Jak informuje Radio Poznań, „Solidarność” w Czarnkowie w nowatorski sposób prowadzi akcję nagłaśniającą atak na ten związek. Po ulicach miasta jeździ samochód z lawetą, na której jest billboard z treściami broniącymi Sebastiana Starczewski. To lider komisji zakładowej „Solidarności” w miejscowych zakładach Fabryki Sprzętu Okrętowego Meblomor.
Starczewski został dyscyplinarnie zwolniony z pracy na początku lutego. Związkowcy twierdzą, że powody zwolnienia są pozbawione sensu, a stanowią przykrywkę dla uderzenia w związek i lidera, który stawał w obronie zatrudnionych. Działacze „Solidarności” twierdzą, że zwolnienie jest nieuzasadnione i opierało się na nieudowodnionych zarzutach, a ponadto stanowiło naruszenie szczególnej ochrony stosunku pracy. Przypomnijmy, że lider komisji zakładowej jest chroniony prawnie przed zwolnieniem z pracy – można tego dokonać wyłącznie po wykazaniu rażących naruszeń dotyczących zadań zawodowych czy w przypadku zachowań wykraczających poza normy społeczne. Związkowcy twierdzą, że nic takiego nie miało miejsca.
Sprawę legalności zwolnienia rozstrzygnie sąd pracy. Zanim to nastąpi, „Solidarność” nagłaśnia sprawę. Po Czarnkowie jeździ samochodów z billboardem pytającym prezesa Meblomoru, czego się boi i dlaczego zwolnił lidera związku. Samochód będzie jeździł także po innych miejscowościach powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego. W Czarnkowie i okolicy odbędą się też akcje ulotkowe, nagłaśniające sprawę zwolnienia związkowca.
przez redakcja | poniedziałek 24 lutego 2025 | aktualności
Wielka firma zwalnia sporo osób ze swojego działu IT.
Jak informuje Next Gazeta.pl, duże zwolnienia przeprowadza Grupa CCC, wielka polska firma z branży obuwniczej i odzieżowej. Wszystkie one dotyczą działu IT. Pracę traci w nim 250 z 550 zatrudnionych.
To element planu oszczędnościowego firmy na 2025 rok. Oszczędności związane ze zwolnieniami mają wynieść 80 milionów złotych. Towarzyszyć temu będzie wygaszanie części internetowych projektów firmy.
przez redakcja | niedziela 23 lutego 2025 | aktualności
Trwa spór płacowy pracowników komunikacji miejskiej w Bydgoszczy z władzami spółki i miasta.
Jak informuje lokalne wydanie Gazety Wyborczej, zaognia się spór płacowy w MZK w Bydgoszczy. Pracownicy firmy domagają się podwyżek. Reprezentujące ich „Solidarność” i Związek Zawodowy Pracowników Komunikacji Miejskiej sformułowały żądanie podniesienia płac średnio o 1000 zł brutto w zależności od stanowisk i stażu pracy – z wyrównaniem od 1 stycznia.
Szefostwo firmy odpowiada, że nie posiada środków na ten cel. W bieżącym roku spółka otrzymała od miasta zmniejszoną dotację na świadczenie przewozów. Stało się tak, gdyż część kursów wygrała w przetargu firma zewnętrzna – Mobilis, a do jej stawek dostosowano dotację dla MKZ. Tyle że Mobilis wygrał przetarg dzięki zaproponowaniu stawek, które w opinii pracowników MZK, związkowców i części radnych Bydgoszczy są po prostu dumpingowe.
Ostry spór płacowy w MZK trwał już w roku 2022. Sytuację udało się zażegnać, ale na krótko. W przedsiębiorstwie brakuje pracowników gotowych się zatrudniać za obecne płace. Skutkuje to brakiem obsady kursów. W efekcie MZK nie wypełniał zobowiązań wobec miasta, a na ulice nie wyjeżdżała część kursów. Poskutkowało to korektą rozkładu jazdy, czyli zmniejszeniem liczby kursów. Liczba wakatów na stanowisku kierowcy w MZK Bydgoszcz wahała się w ostatnich latach od ponad 10 do niemal 30.
Sytuacja jest patowa. Związkowcy domagają się spotkania z prezydentem miasta, jego interwencji i wyższych środków na MZK.
przez redakcja | niedziela 23 lutego 2025 | aktualności
Wielki koncern likwiduje swój polski oddział w branży gier komputerowych.
Koncern Sony poinformował, że likwiduje polski oddział podległego mu podmiotu Play Station Polska. Już wcześniej oddział został osłabiony pod względem decyzyjności ze względu na reorganizację struktury koncernu. Teraz jednak całość ma zostać zlikwidowana, a pracownicy zwolnieni. Nie jest na razie jasne, ile osób straci pracę, ale w mediach branżowych i na portalach dotyczących kariery zawodowej pojawiły się już pierwsze informacje i ogłoszenia o poszukiwaniu pracy przez osoby związane z dotychczas z Play Station Polska. Według niektórych z nich już została zwolniona cała załoga firmy.
Zadania tego oddziału ma przejąć wyłoniona w przetargu zewnętrzna agencja. To ona będzie zajmować się promocją i komunikacją z klientami.
przez redakcja | niedziela 23 lutego 2025 | opinie
We Francji na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy milion lub więcej osób wypełniło ulice miast w całym kraju podczas codziennych protestów i strajków przeciwko krajowej reformie emerytalnej zaproponowanej przez prezydenta Emmanuela Macrona. Plan ten podniósłby wiek uprawniający do emerytury z 62 do 64 lat. Chociaż prawie dwie trzecie Francuzów sprzeciwia się tej zmianie, a francuski parlament nie miał wystarczającej liczby głosów, aby ją zatwierdzić, Macron jednostronnie ją przeforsował. Twierdził, że była ona potrzebna, aby odpowiedzieć na „problem” dłuższego życia i zadłużenie francuskiego rządu. Macron później o włos uniknął wotum nieufności w Zgromadzeniu Narodowym, ale protesty rozgniewanych obywateli trwały nadal.
W artykule o proteście w mieście Metz, w północno-wschodniej Francji, niedaleko granicy z Niemcami, francuski dziennik „Le Monde” zacytował dwóch pracowników pobliskiej elektrowni zarządzanej przez francuskiego giganta energetycznego, przedsiębiorstwo EDF. Jeden z nich wyjaśnił, dlaczego protestuje: „Pracuję tam na zmiany od 31 lat, więc mam tego serdecznie dość”. Inny powiedział: „Pracujemy cały rok w hałasie, upale, z ryzykiem związanym z chemikaliami i promieniowaniem. Nie pozwolimy, aby najlepsze lata emerytury zostały nam skradzione”.
Debaty na temat długości pracy to nic nowego. W Stanach Zjednoczonych National Labor Union domagał się ośmiogodzinnego dnia pracy od 1866 roku. Dopiero w 1940 roku poprawka do Fair Labor Standards Act wprowadziła standard 40-godzinnego tygodnia pracy. Oczywiście pracodawcy wywierają stałą presję, aby pracować dłużej w rozliczeniu dziennym i tygodniowym, chociaż niektórzy z nich, a także pracownicy, krążą wokół pomysłu czterodniowego tygodnia pracy.
Ile pracy włożyliśmy w dzień lub tydzień, to jedno pytanie. Ale być może jeszcze większym – i bardziej egzystencjalnym – pytaniem jest, ile pracowaliśmy przez całe życie. Dla Francuzów (którzy, jak się wydaje, uwielbiają pytania egzystencjalne), odpowiedź, którą można znaleźć na wielu transparentach, brzmiała: „64 lata. Mówimy nie”.
Dla wielu Amerykanów 64 lata jako wiek emerytalny wydaje się idealną odpowiedzią. Gdy Stany Zjednoczone podniosły wiek uprawniający do pełnych świadczeń z systemu emerytalnego z 65 do 67 lat w 1983 r., nie było żadnych protestów. Uzasadnienie zmiany było podobne do francuskiego: przewidywano, że w nadchodzących dekadach funduszowi ubezpieczeń społecznych zabraknie pieniędzy.
Być może ludzie nie protestowali, ponieważ ustawa z 1983 r. wprowadziła dwuletni wzrost w ciągu 22 lat. Osoby, których to najbardziej dotyczyło, były w wieku 20 lat i prawdopodobnie nie zwracały na to specjalnej uwagi. Czterdzieści lat później osoby urodzone w 1960 roku lub młodsze – najstarsi z nich mają dziś niewiele ponad 60 lat – utknęły przy wieku 67 lat jako tym, w którym mogą pobierać pełne świadczenia z ubezpieczenia społecznego. Jeśli przejdą na emeryturę wcześniej, powiedzmy w wieku 62 lat, otrzymają tylko 70% pełnego świadczenia. W wieku 65 lat emeryci otrzymują tylko 86,7% świadczeń.
Wszystko to może brzmieć bardzo logicznie – ponieważ ludzie żyją dłużej, mogą pracować dłużej i wstrzymać się z pobieraniem świadczeń z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, na który płacili przez całe życie zawodowe. Jednak, jak rozumieją francuscy protestujący, ludzie z klasy robotniczej często nie mogą pozostać w pracy tak długo. A nawet gdyby mogli, zostałoby im po zakończeniu pracy mniej lat, aby cieszyć się emeryturą.
Ludzie mogą obecnie żyć dłużej w porównaniu z dekadami temu, ale niekoniecznie powinno to oznaczać lata dłuższej pracy. Francuskie badanie z 2021 r. wykazało, że podwyższenie wieku emerytalnego skutkuje częstszymi i dłuższymi zwolnieniami chorobowymi dla starszych pracowników, „z powodu stopniowego pogarszania się stanu zdrowia pracowników pod koniec ich kariery zawodowej”, jak donosi „Le Monde”.
To nie tylko kwestia obciążenia fizycznego w wielu zawodach typowych dla klasy robotniczej. To problem klasowy, który możemy zobaczyć, jeśli przyjrzymy się grupie seniorów w klubach wiejskich. Jak pokazuje obszerne badanie przeprowadzone przez Brookings Institution, „dochód jest bardzo mocno powiązany z oczekiwaną długością życia”.
Badanie wyjaśnia efekt dochodu bardziej szczegółowo, zauważając, że „na przykład 40-letni mężczyźni z dochodami w dolnym 1 proc. mają oczekiwaną długość życia wynoszącą 72 lata, podczas gdy ci z dochodami w górnym 1 proc. mają oczekiwany moment zgonu w wieku 87 lat – 15 lat dłużej”. Ten sam schemat dotyczy również kobiet.
Ludzie z klasy robotniczej częściej żyją krócej, a wielu z nich zaczęło pracować na pełen etat wcześniej niż ich rówieśnicy z klasy średniej, więc pracują dłużej, zanim osiągną wiek 67 lat i otrzymają pełne świadczenia. Co gorsza, mogą musieć kontynuować pracę nawet po tym momencie, aby przeżyć, ponieważ kwota emerytury często nie jest wystarczająca. Tymczasem bogatsi ludzie mogą rozpocząć życie zawodowe później i mieć więcej lat na korzystanie z ubezpieczenia społecznego.
Podobnie jak większość amerykańskich instytucji, administracja ubezpieczeń społecznych ignoruje strukturę klasową społeczeństwa. Jej kalkulator oczekiwanej długości życia poda „średnią liczbę dodatkowych lat, których dana osoba może się spodziewać”, ale pomija, jak to wygląda dla różnych klas społecznych. W dokumencie jedynie mgliście przyznano, że „szacunki nie uwzględniają wielu czynników, takich jak obecny stan zdrowia, styl życia i historia rodzinna, które mogą wydłużać lub skracać oczekiwaną długość życia”.
Jednak inne dane rządowe jasno pokazują, że klasa ma znaczenie – nawet większe niż „styl życia”. Jednym z kluczowych czynników klasowych jest dostęp do planów emerytalnych opartych na stażu pracy. Zamożniejsi Amerykanie znacznie częściej niż ludzie z klasy robotniczej mają zdefiniowane plany emerytalne w celu uzupełnienia dochodu emerytalnego. Według Biura Statystyki Pracy (BLS) 88% pracowników należących do grupy 25 procent najwyższych dochodów miało dostęp do takich planów, w porównaniu z zaledwie 42% najgorzej opłacanych pracowników.
W przeciwieństwie do Francuzów, Amerykanie nie wychodzą na ulice, aby walczyć o szybszą emeryturę. Ale związki zawodowe to zrobiły. 91% pracowników związkowych ma dostęp do planu emerytalnego w porównaniu z 65% pracowników niezrzeszonych. Oczywiście wszyscy wiemy, że poziom członkostwa w związkach zawodowych jest dziś znacznie niższy niż kilka dekad temu, czemu sprzyjają prawa federalne i stanowe, które utrudniły organizowanie się i negocjacje.
Podobnie dziesięciolecia ataków na publiczne i prywatne plany emerytalne sprawiły, że około 47% mężczyzn i 50% kobiet w wieku od 55 do 66 lat nie ma żadnych dodatkowych oszczędności emerytalnych. Kolejne 11% mężczyzn i 13% kobiet ma mniej niż 25 000 dolarów oszczędności emerytalnych. Podczas gdy niektórzy kontynuują pracę w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin, ponieważ lubią tę aktywność lub swój zespół pracowniczy, miliony innych po prostu nie mogą sobie pozwolić na zaprzestanie pracy.
To pomaga wyjaśnić, dlaczego w USA widzimy coraz więcej osób starszych przy pracy. W 2001 r. osoby w wieku 65 lat i starsze stanowiły zaledwie 3,1% siły roboczej. Do 2021 r. było to 6,6%, a BLS prognozuje, że do 2031 r. będzie to 9,1%. Odsetek osób pracujących w wieku 65 lat i starszych bez niepełnosprawności stale rośnie od 1996 r., osiągając szczyt na poziomie 26% w 2020 r. Spadł częściowo z powodu Covidu, a teraz ponownie rośnie, osiągając 23,6%. Jeśli więc myślisz, że widziałeś więcej osób w wieku emerytalnym serwujących jedzenie, kasujących zakupy lub odbierających telefony służbowe, to masz rację.
Firmy również lubią mieć więcej osób starszych w swoim zasobie ludzkim. Komentator „Forbesa” argumentował, że są oni przestraszoną grupą, gotową do poddania się wykorzystaniu: „Wielu z nich jest przestraszonych i zastanawia się, jak poradzą sobie ze swoim coraz mniejszym dochodem przy stale rosnących cenach”.
Powinniśmy spodziewać się więcej propozycji podniesienia wieku emerytalnego w przyszłości. Niektórzy Republikanie już wezwali do podniesienia wieku emerytalnego do 70 lat dla osób urodzonych w 1978 roku lub później.
Podniesienie wieku emerytalnego nie polega tylko na tym, aby „ukraść najlepsze lata emerytury”, jak ostrzegali francuscy protestujący. Chodzi również o sprawiedliwość i nieobarczanie klasy robotniczej kolejnymi latami wysiłków związanych z ciężką pracą. Następnym razem, gdy rząd podejmie działania w celu podniesienia wieku emerytalnego, powinniśmy pójść za przykładem Francji i zaprotestować, krzycząc: „Mówimy nie”.
Christopher R. Martin
Tłum. Magdalena Okraska
Tekst pierwotnie ukazał się na stronie internetowej workingclassstudies.wordpress.com w kwietniu 2023 r. Zdjęcie w nagłówku tekstu: Don Taylor from Pixabay.
Christopher R. Martin jest profesorem dziennikarstwa i komunikacji medialnej na University of Northern Iowa, wcześniej pracował na uniwersytetach w Miami oraz w Austrii. Jest autorem kilku książek poświęconych tematyce prezentacji klasy robotniczej i świata pracy w mediach, z naciskiem na analizowanie problemu lekceważenia, przemilczania i nierzetelnego przedstawiania problemów tej klasyka w dużych liberalnych mediach.
przez redakcja | piątek 21 lutego 2025 | aktualności
Ledwo utworzono związek zawodowy, a firma chce zwolnić jego lidera.
Jak informuje portal Tysol.pl, brutalna akcja przeciwko związkowi zawodowemu ma miejsce w przedsiębiorstwie All Windows Group w Nysie. 7 stycznia powstała tam organizacja zakładowa „Solidarności”. Już 23 stycznia szefostwo firmy poinformowało związek o zamiarze zwolnienia jego zakładowego lidera, Pawła Wróbla.
Władze firmy zarzucają przewodniczącemu komisji „Solidarności” zaniedbania i naruszenia obowiązków zawodowych. Udzieliły mu za to w odstępie kilku dni upomnienia, później nagany, a następnie poinformowały o zamiarze zwolnienia z pracy. Tymczasem Wróbel pracuje w zakładzie od 10 lat i nigdy wcześniej nie było wobec jego pracy i postawy najmniejszych zastrzeżeń. Zarząd Regionu NSZZ „Solidarność” Śląska Opolskiego wyraził stanowczy sprzeciw wobec poczynań szefostwa firmy. Wezwali pracodawcę do wycofania się z zamiaru zwolnienia lidera zakładowej „Solidarności”.
Związkowcy napisali w swoim stanowisku: „Zwolnienie Przewodniczącego Organizacji Zakładowej NSZZ Solidarność w All Windows Group Sp. z.o.o. w Nysie należy traktować jako uderzenie w związek zawodowy oraz łamanie podstawowych wolności zrzeszania się w ramach związków zawodowych. Jest to próba wyeliminowania Przewodniczącego związku zawodowego, który dba o prawa i interesy pracowników”. Związkowcy zadeklarowali, że będą wspierać Wróbla i całą komisję zakładową związku „we wszystkich inicjatywach, które będą służyć uznanej przez prawo wolności związkowej. Stanowczo oświadczamy, iż w razie nieustania działań służących naruszaniu wolności związkowej, takich jak między innymi: utrudnianie wykonywania działalności związkowej prowadzonej zgodnie z przepisami ustawy czy dyskryminowanie z powodu przynależności do związku zawodowego podejmiemy niezwłocznie stosowne kroki prawne”.
przez redakcja | czwartek 20 lutego 2025 | aktualności
Z pracy zwalnia duża korporacja usługowo-biurowa.
Jak informuje Wyborcza Biz, duże zwolnienia planuje polski oddział szwajcarskiej korporacji UBS. Zapowiedziała ona likwidację swojego warszawskiego oddziału – jednego z trzech w naszym kraju. To centrum usług wspólnych z dziedziny bankowości prywatnej, inwestycyjnej i instytucjonalnej.
Likwidacja oddziału i zwolnienia grupowe rozpoczną się wkrótce, ale rozłożone są na dwa lata. W latach 2025 i 2026 pracę będzie traciło po ok. 7% obecnego stanu zatrudnienia. Oznacza to, że spośród 8700 zatrudnionych w Polsce w tej firmie pożegna się z pracą ok. 1300 osób.
Firma wprost informuje, że zwolnienia nie mają związku z jej sytuacją finansową. Ostatni rok to zyski znacznie większe niż planowano, a dywidenda akcjonariuszy wzrosła o 29%.
przez redakcja | czwartek 20 lutego 2025 | aktualności
W ciągu roku ubyło ponad 60 tys. miejsc pracy w większych przedsiębiorstwach w Polsce.
Jak informuje Business Insider, w ciągu roku zatrudnienie w przedsiębiorstwach zatrudniających 10 lub więcej osób spadło o 0,9%. To znacznie więcej niż szacunki ekonomistów, które zakładały spadek o 0,7%. To także największy ubytek miejsc pracy w tym sektorze od marca 2021 roku.
Zgodnie z danymi GUS zatrudnienie w tego rodzaju firmach wyniosło w styczniu 2025 roku 6 mln 455 tys. osób. Oznacza to wobec stycznia 2024 roku spadek liczby zatrudnionych o 61 tysięcy osób. Tak duży ubytek miał ostatnio miejsce w marcu roku 2021, czyli w pandemii. Co gorsza, szczyt zatrudnienia w sektorze przypadł na styczeń 2023 roku, a od tamtego momentu utracono w takich przedsiębiorstwach 75 tysięcy miejsc pracy.
Najwięcej etatów w średnich i dużych firmach ubyło w ciągu roku w branżach handlu i napraw samochodów, gdzie zlikwidowano niemal 28 tys. miejsc pracy. Drugie miejsce w czarnej statystyce zajmuje przemysł, gdzie ubyło 16.5 tys. etatów. W transporcie i gospodarce magazynowej jest natomiast po roku o niemal 11 tys. mniej etatów.
przez redakcja | środa 19 lutego 2025 | aktualności
Patowa sytuacja panuje w kwestii walki o podwyżki w bielskim zakładzie Hutchinson.
Jak informuje „Dziennik Zachodni”, w miejscu stanęły negocjacje płacowe w zakładach firmy Hutchinson w Bielsku-Białej. To zakład z branży automotive, należący do francuskiego koncernu Total. Zatrudnia on obecnie w Bielsku-Białej, po zwolnieniach grupowych, około 750 osób.
Od listopada w firmie trwają negocjacje płacowe. Toczą się one w cieniu niedawnej decyzji o zwolnieniu z bielskiego oddziału Hutchinsona 80 osób. Pracownicy domagają się podwyżek. Po ponad dwóch miesiącach bezowocnych negocjacji zakładowa „Solidarność” weszła z zarządem firmy w oficjalny spór zbiorowy przewidziany prawem. Prowadzone w jego ramach dalsze negocjacje nie przyniosły żadnych efektów.
„Niestety, pracodawca po raz kolejny pokazał, że słowa kompromis i porozumienie są mu obce. Identycznie było podczas rozmów na temat odpraw dla zwalnianych pracowników – dostali jałmużnę” – powiedział „Dziennikowi Zachodniemu” lider związku w zakładzie, Mieczysław Bienias. Szef zakładowej „Solidarności” dodaje: „Ustąpiliśmy nieco z naszych początkowych żądań. Teraz domagamy się podwyżek w wysokości 2,80 złotych na godzinę brutto z wyrównaniem od początku roku w postaci specjalnej premii. Dla stawek miesięcznych byłaby to podwyżka o 470 złotych brutto. Tymczasem pracodawca jedyne co miał do zaproponowania to kosmetyczne zmiany i przesunięcia pieniędzy z premii i dodatków stażowych do stawek zasadniczych. W rzeczywistości to nie będą żadne podwyżki – od samego mieszania herbata nie staje się słodsza”.
Po fiasku kolejnych rozmów związkowcy czekają na przewidziane prawem o sporach zbiorowych rozmowy prowadzone z udziałem mediatora wyznaczonego przez ministerstwo pracy. Kolejnym krokiem może być referendum strajkowe, a następnie strajk.
przez redakcja | środa 19 lutego 2025 | aktualności
W 2024 roku zgłoszono wiele naruszeń praw pracowniczych w handlu, a w procederze przodowały sklepy franczyzowe.
Jak informuje portal Dla Handlu, w roku 2024 Państwowa Inspekcja Pracy otrzymała 2382 skargi dotyczące naruszania praw pracowniczych w sektorze handlowym. Dotyczyły one 5136 indywidualnych problemów. Najczęściej zgłaszano niewypłacone pensje, brak umów i nielegalną pracy w niedziele i święta. W takich naruszeniach przodowały niewielkie sklepy prowadzone w modelu franczyzy różnych sieci handlowych. Najwięcej z nich dotyczyło niewypłacania wynagrodzeń, zatrudniania bez umowy oraz łamania zakazu pracy w niedziele i święta.
386 skarg dotyczyło niewypłacania wynagrodzeń. Kolejne 330 przypadków – braku pisemnej umowy o pracę. 308 skarg odnosiło się do powierzania pracy w niedziele i święta, wbrew istniejącemu zakazowi.
Państwowa Inspekcja Pracy, odpisując na zapytanie portalu Dla Handlu, stwierdziła: „W dużych sklepach skala uchybień była dużo mniejsza (w niektórych przypadkach nawet dwukrotnie) i dotyczyła stosunkowo niewielkich grup pracowników. Natomiast w mniejszych placówkach nierzadko naruszenia obejmowały wszystkich zatrudnionych”.
Szczególnie duża skala naruszania praw pracowniczych dotyczy małych sklepów działających na zasadzie franczyzy oraz w sieciach handlowych o rozproszonej strukturze zarządzania. PIP stwierdził, że franczyzobiorców nawet nie posiada wiedzy dotyczącej prawa pracy, a franczyzodawcy przekazują im wytyczne dotyczące obchodzenia przepisów. Efektem są m.in. niewypłacanie wynagrodzeń, zaniżanie ekwiwalentu za urlop i brak prawidłowej ewidencji czasu pracy.
PIP stwierdza, że wraz z upływem czasu polepsza się sytuacja w dużych sieciach handlowych o scentralizowanej własności i formule zarządzania. Z kolei w modelu zdecentralizowanym – franczyzowym i takim, gdzie sieć jest „zlepkiem” samodzielnie zarządzanych sklepów – znacznie częściej dochodzi do naruszeń prawa: z premedytacją lub z powodu jego nieznajomości.
przez redakcja | środa 19 lutego 2025 | aktualności
Związkowcy z MPK Kielce protestują przeciwko atakom na ich liderów.
Publikujemy fragmenty oświadczenia Zarządu Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w MPK Kielce dotyczącego politycznych działań wymierzonych w MPK Kielce.
Zarząd Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w MPK Kielce, skupiającego ponad 80 procent załogi, stanowczo sprzeciwia się trwającym od lat zewnętrznym próbom ingerencji w politykę wewnętrzną firmy. Objawiają się one między innymi poprzez negatywne kreowanie wizerunku przedsiębiorstwa i polityczne szczucie na jej niektórych przedstawicieli, mimo że spółka dynamiczne się rozwija poprzez ogromne nakłady finansowe na zakup autobusów (w ostatnich 3 latach ponad 50 milionów złotych), wykonując usługę za jedną z najniższych stawek w Polsce. Nie do przyjęcia są obecnie trwające i nasilające się nienawistne ataki na naszego kolegę Przewodniczącego, które obejmują również pogróżki czy też działania noszące znamiona przestępstw poprzez podkładanie gwoździ pod przednie koła jego prywatnego samochodu. Ataki te rozpoczęły się w 2007 roku podczas pamiętnego strajku, gdy nasz kolega Przewodniczący w imieniu załogi stanął na czele powołanego wówczas komitetu strajkowego. Te prowokacyjne ataki nie przyniosły wówczas oczekiwanego efektu, a dzięki załodze spółka od tego czasu dynamicznie się rozwija, zatem pewne kręgi biznesowo-polityczne nie pogodziły się z tym faktem i po kilkunastu latach ze zdwojoną siłą ponowiły ataki, gdyż uznały, że przyczyną ich niepowodzeń jest osoba Przewodniczącego. Uznano, że niemożliwe jest rozbicie załogi, dopóki na czele związku zawodowego stoi osoba, z którą identyfikuje się bardzo duża część pracowników.
W związku z powyższym, środowiska te obrały sobie za główny cel naszego kolegę, zniszczenie go i zdyskredytowanie jako pracownika oraz związkowca. Notoryczne skupianie się na osobie kolegi przewodniczącego i nękanie go oszczerczymi pomówieniami, wykorzystując do tego pojedyncze osoby zaangażowane w różne projekty polityczne, jest obliczone na przykrycie działań wymierzonych przeciwko dobru i finansom przedsiębiorstwa, jak również prawdziwych intencji prowokatorów. Stanowią one kontynuację toczonej na niespotykaną skalę kampanii nienawiści, która miała miejsce w styczniu 2022 roku, po to by odwrócić uwagę od nieprawidłowości występujących w spółce. Na skutek tych nieprawidłowości, firma została narażona na milionowe straty, czego skutki odczuwamy obecnie. To dlatego kłamliwe ataki skierowane są na kolegę B. Latosińskiego, a nikt nie zajmuje się tym, kto i dlaczego podjął decyzję o zakupie autobusów gazowych, a następnie nie sprawdził w zapisach umowy tego, czy stacja paliw zostanie wybudowana w odpowiednim terminie. Nikt też nie pyta osób za to odpowiedzialnych, dlaczego pojawiły się opóźnienia w płaceniu faktur za paliwo, począwszy od 2018 roku aż do końca 2021 roku, a także dlaczego zarząd dopuścił do utraty dochodów należnych spółce za wykonaną usługę w wysokości 81 tysięcy euro. Nikt nie zajmuje się również innymi działaniami, które naraziły spółkę w sumie na 2,5 miliona złotych strat, nie mówiąc o stratach wizerunkowych i kosztach związanych przymusowym 8-miesięcznym postojem nowo zakupionych autobusów zasilanych gazem CNG.
Prowadzono bardzo brudną grę polityczną, która trwa do chwili obecnej, a biorą w niej udział niektórzy radni i politycy przy wsparciu hejterów z dwóch portali w mediach społecznościowych. […] Chodzi w nich cały czas o to, aby nie mówić o sprawach niewygodnych dla niektórych środowisk i działaniach szkodzących spółce, w której miasto ma udziały, a jednocześnie prowadzić brutalną i kłamliwą akcję propagandową wymierzoną w naszego kolegę, który w sposób należyty wykonuje obowiązki członka Rady Nadzorczej MPK, w tym postanowienia uchwały walnego zgromadzenia udziałowców z 27.08.2021 r. zobowiązującej zarząd do przeprowadzenia audytu. […]
Nie udało się wówczas, więc obecnie wymyślono kolejny sposób na jego nękanie poprzez manipulowanie faktami i wytaczanie mu procesów, które odbywają się za zamkniętymi drzwiami. Czyżby bano się tego, że niewygodna prawda ujrzy światło dzienne? Bardzo niepokojące i wysoce niezrozumiałe są naszym zdaniem działania prokuratury dotyczące złożonego przez zarząd spółki doniesienia w sprawie łamania obowiązującego w Polsce prawa, szczucia na pracowników, w tym na osoby sprawujące zgodnie z prawem określone funkcje, co służy bezprawnemu wpływaniu na politykę wewnętrzną firmy. Działania tego typu nie tylko są sprzeczne z prawem, a tym samym noszą znamiona przestępstwa, ale też miały na celu doprowadzić spółkę do upadłości. Nie do przyjęcia są dochodzące do nas, jako pracowników, związkowców i jednocześnie udziałowców, a więc współwłaścicieli spółki, informacje o prowadzonych czynnościach w tej sprawie.
Z uzasadnienia odmowy wszczęcia śledztw w tej sprawie wynika, że prokuratura całkowicie ominęła wątek dotyczący prób łamania prawa przez ówczesny zarząd spółki i inne osoby funkcyjne, które polegały na stosowaniu presji medialnej w celu bezprawnego usunięcia (wymuszonej rezygnacji) określonych osób z pełnionych przez nich funkcji. W naszym przekonaniu nie do przyjęcia w demokratycznym państwie prawa jest to, że Prokuratura nie skierowała wniosku do sądu, mimo upływu kilkunastu miesięcy, złożonego przez zarząd spółki zażalenia w tej sprawie. […]
Jako pracownicy, związkowcy i również udziałowcy spółki, czyli współwłaściciele, mówimy stanowcze NIE i przypominamy, że nie było i nie będzie naszego przyzwolenia na kreowanie polityki kadrowej w spółce oraz wpływanie na jej zarządzanie przez środowiska zewnętrzne, w tym portale społecznościowe, za którymi stoją określone siły polityczne. Sprzeciwiamy się też tworzeniu fałszywego wizerunku firmy opartego na kłamstwach wypowiadanych przez wątpliwej reputacji osoby.
Przypominamy, że to my, jako związkowcy i udziałowcy, podjęliśmy jednogłośnie stanowiska i uchwały, w których jednoznacznie potępiliśmy bezpardonowe, kłamliwe i polityczne ataki na naszych przedstawicieli zasiadających w radzie nadzorczej konsekwentnie wykonujących uchwałę przyjętą na WZU. Reakcja pracowników jednoznacznie potwierdza, że było to działanie na polityczne zamówienie, gdyż mimo tak zmasowanych nawoływań do buntu nikt do niego nie przystąpił, a polityczni prowokatorzy po raz kolejny ponieśli druzgocącą klęskę. Mimo poniesionej kolejnej klęski, prowokatorzy nie ustają w wysiłkach zmierzających do kolejnych oszczerczych ataków i pomówień, gdyż ich celem nigdy nie było dobro załogi oraz komunikacji miejskiej, lecz konsekwentnie realizowana polityka likwidacji spółki pracowniczej. Dlatego też pragniemy zaznaczyć, że mimo podejmowanych prób kreowania negatywnego wizerunku spółki oraz politycznych działań wymierzonych w jej finanse, przedsiębiorstwo realizuje w sposób profesjonalny swoje zadania, a wykwalifikowana załoga tworzy zgrany zespół. Ponadto my, jako ich przedstawiciele, w celu obrony przedsiębiorstwa i naszych interesów, jesteśmy gotowi do podjęcia bardziej radykalnych działań oraz nie pozwolimy na bezpardonowe szczucie i nękanie osób związanych z MPK Kielce.
Jednocześnie domagamy się po raz kolejny uczciwej i transparentnej debaty o transporcie publicznym, a także jawności rozpraw toczonych przeciwko Panu Przewodniczącemu, gdyż jest to w interesie spółki pracowniczej oraz mieszkańców Kielc.
Zarząd Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach
przez redakcja | poniedziałek 17 lutego 2025 | aktualności
Znacznie zmalała presja płacowa ze strony polskich pracowników.
Jak informuje Business Insider, polscy pracownicy coraz rzadziej domagają się podwyżek, mimo że koszty życia rosną. Tak wynika z nowej, 58 edycji Monitora Rynku Pracy firmy Randstad. W ciągu roku odsetek osób, które nie spodziewają się podwyżek, wzrósł z 31 do 36 proc. Co prawda ponad połowa zatrudnionych oczekuje podwyżek, ale nie mają żadnej pewności ich otrzymania.
25 proc. ankietowanych nie jest zadowolonych z zarobków. 41 proc. pracowników uważa, że podwyżki płac w 2024 były niższe od ich oczekiwań. Najbardziej rozczarowani wzrostem pensji są pracownicy fizyczni oraz zatrudnieni w edukacji i ochronie zdrowia. Z kolei najsilniejsze oczekiwanie na podwyżki płac wyrażają pracownicy hotelarstwa, gastronomii, administracji publicznej, transportu, logistyki i budownictwa. W tych grupach chce podwyżek od 57 do 63% zatrudnionych.
Aż 57% ogółu ankietowanych uważa, że podwyżki powinny nastąpić choćby ze względu na inflację. Mimo to presja płacowa na pracodawców maleje. 24 proc. pytanych obawia się reakcji pracodawcy na żądanie zwiększenia pensji. 23 proc. nie lubi podejmować takiej tematyki. 19 proc. uważa, że firma jest w złej kondycji, więc rozmowa o podwyżkach płac nie ma sensu.
przez redakcja | poniedziałek 17 lutego 2025 | aktualności
Związkowcy i pracownicy są zaniepokojeni sytuacją i przestojem produkcji w zakładzie Qemetica Soda Polska.
6 lutego firma Qemetica wstrzymała produkcję sody w zakładzie w Janikowie nieopodal Inowrocławia. Decyzję uzasadnia kryzysem na europejskim rynku sody oraz rosnącą presją regulacyjną ze strony Unii Europejskiej. Zdaniem dyrekcji firmy rynek europejski jest zalewany przez sodę tureckiej firmy Cimer, która oprócz działania w realiach mniej restrykcyjnych norm produkcyjnych i środowiskowych prawdopodobnie także korzysta z taniego rosyjskiego węgla, którego do UE nie można importować z powodu sankcji. Oznacza to dla europejskich producentów sody walkę z nieuczciwą konkurencją. Turecki producent przejął już 30% rynku sody w Polsce.
Choć pracownicy otrzymują pełne pensje za okres wstrzymania produkcji, to związkowcy są zaniepokojeni groźbą upadku zakładu w Janikowie. Głos w tej sprawie zabrały Solidarność oraz zrzeszone w OPZZ związki branżowe MZZ Soda Mątwy, MZZ Janikosoda i MZZ Soda Polska. Zwracają one uwagę, że Qemetica Soda Polska odgrywa kluczową rolę w łańcuchu dostaw dla polskiego przemysłu. Firma jest jednym z najważniejszych producentów sody kalcynowanej, stanowiącym istotne ogniwo w utrzymaniu dyspozycyjności rezerw paliwowych w magazynach ORLEN. To z kolei ma ogromne znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Qemetica jest jedynym producentem tego asortymentu w Polsce oraz drugim co do wielkości producentem w Europie.
Zakłady w Janikowie zatrudniają ponad 400 osób, a wraz z podobnymi w pobliskim Inowrocławiu jest to 1600 pracowników. Związki zawodowe apelują do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o nałożenie odpowiednich sankcji na grupę Ciner, aby ochronić polski rynek przed nieuczciwą konkurencją i zapobiec destabilizacji sektora. Sytuacją zaniepokojone są także władze samorządowe Janikowa.
(zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Pit1233 – Praca własna, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=62353197)
przez Hanna Szymerska | niedziela 16 lutego 2025 | opinie
Nie Nebraska, a północ Polski. Nie do domu, lecz w trasę; do domu to może nasz kierowca TIRa (no bo nie trucker, szanujmy siebie, kontekst i język ojczysty) wrócić, gdy zadowolony z pewnej, nomen omen, drogi kariery zarobi na chleb dla swojej rodziny. Nie będę dywagowała, czy polskie country jest dobrą muzyką, czy nie, gdyż to kwestia gustu. Ten gatunek jest ciekawy pod względem socjologicznym nie dlatego, że, podobnie jak wiele innych trendów, został żywcem skopiowany z Zachodu, lecz przez sam fakt podatnego gruntu, na którym się rozwinął.
„Hej hej hej to nie USA, tutaj się życia nauczysz” – śpiewał zespół disco polo Boys w 1993. Co ciekawe, sama w sobie piosenka stanowiła cover utworu Olega Gazmanowa, który – zanim został naczelnym propagandystą putinowskiej Rosji – nagrał również radziecką odpowiedź na przebój Bruce’a Springsteena: „Urodzony w ZSRR”.
Lata dziewięćdziesiąte i wczesne dwutysięczne były okresem największego zachłyśnięcia się mitycznym, hollywoodziarskim zachodem w całym już-wolnym-świecie-bloku-wschodniego. Litwini umieszczali więcej amerykańskich flag w kadrze niż jest stanów w Stanach Zjednoczonych. Rosjanie stworzyli połączenie ulicznego rapu z muzyką rozrywkową, które nazywamy kryminalnym disco. A my poszliśmy między innymi w country. I chociaż obecnie stanowi ono niszę, jest przez entuzjastów gatunku doceniane nie mniej niż jego odpowiedniki zza oceanu.
Prawdziwe country to muzyka amerykańskiej prowincji, truckerów i ludu. Mówię „prawdziwe”, gdyż słynny Cotton Eye Joe, kpiący z kultury postrednecków (dla jasności: w genialny wręcz sposób), obok country nie stał. Tematyka tych utworów jest bliska przeciętnemu mieszkańcowi środkowych stanów. To oczywiście miłość, tęsknota za domem, piękno natury otaczającej rodzinną posiadłość (często pośrodku niczego, jak to bywa na amerykańskiej prowincji), czasami aspekty typowo drogowe, gdyż country z natury oscyluje wokół tematu podróży. Nie usłyszysz w tej muzyce o nowojorskich hotelach i klubach, lecz nauczysz się pięciu nowych nazw miejscowości leżących w Kansas czy Arizonie. Warto też zaznaczyć, że odbiorcą country nie jest ani mieszkaniec metropolii, ani najbiedniejsza z biedot, ani tym bardziej nastolatek z Europy. To muzyka tworzona przez konkretną grupę z konkretnymi doświadczeniami (np. potomków kowbojów, zajmujących się obecnie tirowym kowbojowaniem) dla konkretnej grupy z konkretnymi doświadczeniami.
Gdyby nie wytworzenie podobnych warunków w Polsce, nie moglibyśmy doświadczyć fenomenu polskiego country. My także mamy truckerów na miarę naszych możliwości. I naszą prowincję. Paradoksalnie, pomimo różnych uwarunkowań historyczno-społeczno-politycznych my też wykształciliśmy coś na wzór countrymenów. Cofnijmy się do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wyrażenie „wolna amerykanka” aż ciśnie się na usta, gdy zobaczymy naszą gospodarkę. I tylko w takich warunkach polscy twórcy i słuchacze country mogli zyskać pole do rozkwitu.
Zaczęło się wcześniej, gdyż początki country w Polsce datuje się na lata osiemdziesiąte i festiwal w Mrągowie. Twórcy countrypodobnej muzyki próbowali naśladować amerykańskie trendy. Padło to na podatny grunt. Przedstawiona w utworach rodzina z domku na prowincji stała się rodziną z M-4, a pastor się nawrócił i został księdzem. Bo w country chodzi też o przywiązanie do kościoła, w Polsce – oczywiście katolickiego.
Zagalopowałabym się, porównując Polskę przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych do USA, może poza kwestią marginalizacji prowincji i kultu samochodów. W obliczu transformacji część młodych zdecydowała się jednak wsiąść za kółko ciężarówki i przemierzać cały kraj. Nie była to na ówczesnym tle wcale zła droga kariery. Dziś daje znaczną stabilność zatrudnienia i stosunkowo dobre płace. Ale także wieczną tęsknotę za domem, „całe życie w trasie”, odległość od rodziny (czasami skutkująca – mówiąc językiem instagramowych psycholożek – modelem typu dosłownie nieobecny ojciec), a także pewne niebezpieczeństwo, a na pewno niewygodę i przemęczenie. Dlatego polskie country musiało być w miarę skoczne, żeby przy nim nie usnąć w trasie albo wręcz przeciwnie – nostalgiczne, ale nie depresyjne. I musiało operować wzorcami, które znamy. Czyli nie mityczną Zachodnią Wirginią, o której wie się tyle, że leży na słynnym Zachodzie, lecz naszymi polskimi miejscowościami.
Przodował w tym Lonstar, śpiewając np. „Tirem do Sejn”. Utwór jest wręcz podręcznikowym przykładem polskiego country. Nawiązanie do miasta powiatowego na głębokiej prowincji (na Suwalszczyźnie jest niska gęstość zaludnienia, a same Sejny są najmniejszym miastem powiatowym w Polsce), szybkie tempo, gitara, motyw podróży i trudów doli tirowca – w tym przypadku miłości do rozwiązłej kobiety.
Nie tylko Sejny doczekały się takiej nobilitacji. Weźmy choćby Cezarego Makiewicza i jego przebój „Wszystkie drogi prowadzą do Mrągowa”. Dwudziestotysięczne miasto także miało swoją chwilę wielkiej sławy w środowisku zapaleńców. W przypadku Mrągowa nawet nie tylko chwilę – festiwal country odbywający się w nim jest naszym odpowiednikiem Nashville. A każdy, kto miał wspomnienia i smykałkę do pisania, mógł w piosenkach wyrazić odczucia wobec własnej małomiasteczkowej ostoi spokoju. Polskie country stało się nośnikiem emocji, o których zazwyczaj się nie pisało – bo nie były wystarczająco uniwersalne, bo nie wypada, bo nie wpisywały się w jakąś konkretną modę.
To, co opisywali w swoich tekstach twórcy polskiego country nie stanowiło jedynie przejawu emocji towarzyszących danym miejscom. Znaczna część utworów zawierała morał albo praktyczne przestrogi wyrażające uniwersalne prawdy. Były też porady stricte drogowe. Tam się zatrzymaj, nie ufaj kobietom poznanym w trasie, rodzinę szanuj, wracaj do domu, gdy tylko możesz…
Przekładało się to na popularność gatunku. Miłośnicy country w latach osiemdziesiątych byli liczeni w tysiącach. W 2024 w Mrągowie odbyła się już czterdziesta trzecia edycja festiwalu country. Goście byli różni – od stałych bywalców pamiętających początki polskiego country, po młodych kontynuatorów trendu. Nadeszło także wsparcie zza oceanu, czyli polscy twórcy tego gatunku muzyki wychowani w Stanach Zjednoczonych. Bo i oni czują odrębność narodową. Z kolei nasi twórcy podróżują ze swoimi utworami po całej Europie. I czasami zahaczają nawet o ojczyznę country.
Polskiego country raczej nie usłyszymy w radiu. Zresztą, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, nie mamy swojego kanału z country. Być może trend trochę przygasł. I może i dobrze, że już nie żyjemy (nie żyjemy?) w realiach opisanych w tych piosenkach. Że mamy (mamy?) możliwości pracy i łączenia jej z względnie normalnym życiem rodzinnym, a praca tirowca jest (jest?) mniej uciążliwa.
Hanna Szymerska
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Vladimir Fayl from Pixabay
przez redakcja | piątek 14 lutego 2025 | aktualności
Źle się dzieje w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Bydgoszczy.
Jak informuje „Gazeta Pomorska”, złe wieści dochodzą z Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy. Tamtejsi pracownicy informują o pełzających zwolnieniach grupowych, strachu wśród załogi, zapaści produkcji, wypowiedzeniu układu zbiorowego.
Zakład ma od jesieni co miesiąc zwalniać kolejnych 20 osób. To sposób na uniknięcie oficjalnych zwolnień grupowych, które oznaczają wyższe odprawy dla tracących pracę. W zakładzie ma panować strach, bo w ramach kolejnych tur redukcji zatrudnienia może stracić prace każdy.
W zakładach pracuje 800 osób. Od października po ok. 20 osób co miesiąc traci zatrudnienie. – „Każdy codziennie drży o pracę. Są duże nieporozumienia na wyższych szczeblach. Wypowiedziano już umowy kilkudziesięciu osobom i tak, żeby nie zgłaszać zwolnień grupowych. Niektórzy pracują w zakładach całe życie. Często brakuje im do emerytury kilku lat, a teraz muszą odejść” — powiedział anonimowo jeden z rozmówców „Gazety Pomorskiej”.
W przedsiębiorstwie władze firmy wypowiedziały zbiorowy układ pracy. Oznacza to brak dodatkowych odpraw dla zwalnianych z pracy oraz likwidację innych świadczeń. Rozmówcy gazety twierdzą, że jeszcze niedawno kondycja firmy była dobra, zwiększano zatrudnienie i rozbudowywano hale produkcyjne.
WZL nr 2 w Bydgoszczy to czołowe w Polsce przedsiębiorstwo zajmujące się remontami i wsparciem eksploatacji maszyn Lotnictwa Sił Zbrojnych RP. Od wielu lat serwisują samoloty MiG-29 oraz Su-22, a od kilku lat także samolotów F-16.
przez redakcja | czwartek 13 lutego 2025 | aktualności
Mieszkańcy i miłośnicy kolei protestują przeciwko likwidacji linii kolejowej.
Mieszkańcy Lubomi oraz Towarzystwo Entuzjastów Kolei sprzeciwiają się planom likwidacji linii kolejowej nr 176, wiodącej z Raciborza-Markowic do Olzy – informuje Dziennik Zachodni. Linię chce zlikwidować spółka PKP PLK w ramach przebudowy układu drogowego w Raciborzu.
Linia 176 została wyłączona z ruchu pasażerskiego w roku 1968. Później jednak odbywał się nią ruch towarowy. W roku 2012 linię wyłączono z użytkowania. Obecnie chce się ją całkowicie zlikwidować w taki sposób, że powstająca droga samochodowa Racibórz – Pszczyna miałaby przebiegać częścią szlaku kolejowego, na trwałe przerywając ten korytarz transportowy. Takie rozwiązanie pozwoliłoby uniknąć budowy wiaduktu nad torami.
Sprzeciwia się temu Towarzystwo Entuzjastów Kolei, które opiekuje się nieczynną linią i innymi szlakami kolejowymi w okolicy. Protestują także mieszkańcy Lubomi pod Raciborzem. Obecnie są oni narażeni na znaczne uciążliwości związane z transportem samochodowym. Ulicami w tej miejscowości jest wożony urobek ze żwirowni położonych na terenie Zbiornika Racibórz Dolny. TEK informuje, że w ciągu godziny drogami w okolic przejeżdża nawet 80 ciężarówek.
Miłośnicy kolei i mieszkańcy uważają, że plan przebudowy ruchu drogowego w okolicy jest zaplanowany w sposób pozbawiony sensu, a niszczenie linii kolejowej jest krótkowzroczne. Ich zdaniem układ drogowy należy przebudować inaczej, a linię kolejową zrewitalizować. Mogłaby ona wówczas służyć do transportu żwiru, znacznie łagodząc lokalne uciążliwości związane z ruchem ciężarówek. Mieszkańcy powiedzieli „Dziennikowi Zachodniemu”: „Żądamy ograniczenia ruchu ciężarówek na drogach pod naszymi domami! Cel ten łatwo osiągnąć, przerzucając transport większości żwiru wydobywanego na terenie dawnych Nieboczów pociągami właśnie linią 176, która biegnie równolegle do naszych ulic. Jej niewykorzystywanie tym bardziej bulwersuje, że nawet ta część wydobywanych kopalin, którą wysyła się pociągami, wpierw przejeżdża pod naszymi oknami”.
TEK wystosował apel do ministerstwa infrastruktury z żądaniem powstrzymania planów PKP PLK związanych z dewastacją szlaku kolejowego. Domagają się także remontu trasy, zarówno ze względu na transport żwiru, jak również z uwagi na znaczenie strategiczne szlaku w przypadku powodzi w dolinie Odry oraz na wypadek objazdów przy planowanych remontach większych okolicznych tras kolejowych, w tym transgranicznej do Czech.
(zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Olos88 – Praca własna, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16001889)
przez redakcja | czwartek 13 lutego 2025 | aktualności
Sąd nakazał Kauflandowi przywrócenie do pracy bezprawnie zwolnionej działaczki związkowej.
Jak poinformował związek zawodowy Konfederacja Pracy, działający m.in. w sieci handlowej Kaufland, sąd pracy w Sosnowcu ogłosił wyrok i przywrócił działaczkę tego związku do pracy. Sąd uznał, że niesłusznie zwolniono ją z Kauflanda za niestosowanie procedur firmowych w Kasie Głównej Marketu. Tymczasem z tych procedur nikt pracowników nie szkolił, nikt ich nawet nie przedstawił do podpisu. Pracodawca zrobił to dopiero po tym, gdy zdiagnozował problem. A wszystko to mimo faktu, że pracownica zachowywała się tak, jak oczekiwali od niej przełożeni.
Zdaniem sądu kadry kierownicze firmy, zamiast przyznać się do własnego błędu przy wdrażaniu procedur, znalazły kozła ofiarnego w postaci pracownicy zrzeszonej w Konfederacji Pracy. Można domniemywać, że nie był to przypadek. Sieć Kaufland od dawna podejmuje działania wymierzone w uzwiązkowionych pracowników.
Dzisiejszy wyrok nie pozostawia żadnych wątpliwości. Do czasu jego uprawomocnienia się działaczka związkowa będzie już pracować, Sąd nakazał dalsze zatrudnianie jej.
Dotychczasowe sądownie ukrócone przejawy szykanowania przez Kaufland działaczy Konfederacji Pracy:
– w listopadzie 2024 roku Sąd pracy w Warszawie nakazał dalsze zatrudnianie Eryka zwolnionego za krytykę warunków pracy w Kauflandzie
– w grudniu 2024 roku Sąd pracy w Żywcu przywrócił do pracy Jolę niesłusznie zwolnioną za działalność związkową,
– w styczniu 2025 roku Sąd pracy w Zamościu przywrócił do pracy Ewelinę niesłusznie zwolnioną po naruszeniu jej praw związkowych,
– lutym 2025 r. Sąd pracy w Sosnowcu przywrócił Anię niesłusznie zwolnioną za niekorzystanie z procedur, z których Kaufland nawet nie przeszkolił pracowników.
(zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Warszawska róg Szerokiej w Tomaszowie Mazowieckim, w województwie łódzkim – Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=69372930)
przez redakcja | środa 12 lutego 2025 | aktualności
Szybko rośnie liczba napaści na pracowników socjalnych.
Jak informuje na swojej stronie internetowej Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, lawinowo wzrosła w roku 2024 liczba raportowanych zdarzeń zagrażających bezpieczeństwu osobistemu pracowników socjalnych.
Od roku 2023 istnieje obowiązek zgłaszania przypadków napaści na pracowników socjalnych oraz oznaczania sytuacji niebezpiecznych w kwestionariuszu rodzinnego wywiadu środowiskowego. Taka regulacja to odpowiedź na brutalną napaść na placówkę MOPS i śmierć dwóch pracownic MOPS w Makowie w powiecie skierniewickim. Do końca października 2023 sytuacje zagrażające pracownikom socjalnym były zgłaszane przez jednostki pomocy społecznej nieobowiązkowo. Nie odzwierciedlały pełnego obrazu faktycznych zdarzeń z użyciem przemocy wobec pracowników socjalnych za ten okres.
Od 1 listopada 2023 takie zdarzenia są obowiązkowo raportowane. W roku 2024 do dnia 12 grudnia odnotowano 186 zdarzeń napaści na pracowników socjalnych. To o 158 więcej niż w roku 2023, przy czym należy pamiętać, że przez trzy pierwsze kwartały 2023 dane gromadzono szczątkowo. W roku 2024 wzrosła także liczba czynów zgłoszonych do prokuratury. W 2023 roku takie przypadki były tylko dwa.
Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej domaga się m.in.: zwiększenia wysokości kar i ich nieuchronności wobec sprawców napaści na pracowników socjalnych, obowiązku zgłaszania przez samych pracodawców przypadków przemocy do organów ścigania, skuteczniejszego działania organów ścigania w tych sprawach.