przez redakcja | niedziela 7 sierpnia 2022 | opinie
Od podstawowych towarów po mieszkania, koszty zadłużenia i podwyżki podatków, nasza gospodarka to fałszywa gra: życie jest droższe, gdy jest się biednym.
Bank of England, pod rosnącą presją sekretarza skarbu Rishi Sunaka, po raz piąty podniósł stopy procentowe, starając się położyć kres najwyższej inflacji, jakiej doświadcza Wielka Brytania od 40 lat. Przed podwyżką stóp bank wydał oświadczenie, iż jego zdaniem nominalny wzrost płac będzie przebiegał w „niemożliwym do utrzymania tempie” i że bezrobocie będzie musiało wzrosnąć, jeśli inflacja ma powrócić do celu na poziomie 2% w średnim okresie.
Ale płace nie napędzają inflacji. Ledwo za nią nadążają. Pomimo rekordowej liczby wolnych miejsc pracy i niskiego bezrobocia, wzrost płac obniżył się w kwietniu o 4,5%, co jest najszybszym spadkiem, od kiedy zaczęto go analizować w 2001 roku. Pracownicy doświadczyli największej obniżki płac realnych od 20 lat. Mimo to pojawiają się wczesne oznaki, że podwyżki stóp Bank of England zaczynają przynosić pożądany efekt, a bezrobocie sięga w kwietniu 3,8%, w porównaniu z 3,7% w marcu.
Ten atak na miejsca pracy i płace ma miejsce w chwili, gdy wskaźnik ubóstwa w Wielkiej Brytanii w przypadku gospodarstw domowych złożonych z osób pracujących osiąga 17,4%. Oznacza to najwyższy poziom w historii. Niemal jedno na troje dzieci żyje w ubóstwie. Jesienią ogólny koszt regulowanych cen energii ma wzrosnąć o kolejne 800 funtów, co oznacza, że wiele gospodarstw domowych pogrąży się jeszcze głębiej. Rząd zareagował na to rosnące ubóstwo skromnymi obniżkami podatków za nośniki energii i nędzną ulgą w podatku komunalnym w wysokości 150 funtów, która niewiele pomaga najbiedniejszym gospodarstwom domowym. Na przykład New Economics Foundation oszacowała, że tylko 7% obniżki opłaty paliwowej trafia do najbiedniejszej piątej części gospodarstw domowych – dzieje się tak ze względu na fakt, że wiele osób w tym przedziale dochodów nie posiada samochodu.
W tym samym czasie korporacje były hojnie dotowane, np. 130-procentową ulgą dotyczącą kwot przeznaczanych na inwestycje i wzrost produkcji [pozwalało tofirmom odliczyć od podatku każde 25 pensów z zainwestowanego 1 funta – przyp. tłum.]. Pomimo przekazania niektórym największym brytyjskim firmom miliardów funtów w ulgach podatkowych, inwestycje biznesowe faktycznie spadły o ponad 0,5% w pierwszym kwartale 2022 r. i pozostają o 9% poniżej poziomu sprzed pandemii.
Ta oczywista niesprawiedliwość – subsydia dla przedsiębiorstw, podwyżki kosztów dla pracowników – to tylko jeden przykład rzeczywistości, która mości się w naszym systemie gospodarczym: życie w ubóstwie jest znacznie droższe niż bycie bogatym.
Teoria „o butach i niesprawiedliwości społecznej”
Aby zrozumieć, dlaczego bieda jest tak droga, możemy zwrócić się ku Samuelowi Vimesowi, kapitanowi Straży Miejskiej i bohaterowi powieści Terry’ego Pratchetta „Zbrojni”. Vimes wykorzystuje swoją „teorię o butach i niesprawiedliwości społeczno-ekonomicznej”, aby nakreślić, w jaki sposób szlachta z jego miasta, Ankh-Morpork, mogła żyć dwa razy wygodniej niż on, a przy tym wydawać połowę pieniędzy, które on sam wydawał. Vimes zarabiał 38 dolarów miesięcznie jako kapitan straży. Naprawdę dobra para butów, taka, która przetrwałaby około 10 lat, kosztowałaby około 50 dolarów – znacznie więcej niż jego miesięczna pensja. W efekcie musiałby kupić tańsze, gorszej jakości buty za 10 dolarów; starczyłyby najwyżej na rok. W ciągu 10 lat Vimes wydałby 100 dolarów na 10 par butów (i nadal miałby mokre stopy), podczas gdy szlachcic wydałby tylko 50 dolarów na jedną parę butów w tym samym okresie.
Oczywiście nie tylko buty kosztują ubogich ludzi więcej. Koszty mieszkań wzrosły dla prywatnych najemców o prawie 50% powyżej ogólnej stopy inflacji w ciągu ostatnich 25 lat. Ceny domów również poszybowały w górę, a mimo to posiadanie domu pozostaje często tańszą opcją. Ponieważ ludzie ubodzy nie mają wystarczająco wysokich pensji lub oszczędności (zwykle zjadanych przez czynsz), nie kwalifikują się do kredytu hipotecznego. Zamiast tego, jako najemcy muszą spłacać hipotekę wynajmującego i dać mu jeszcze dodatkowy zysk. Do niedawna właściciel lokalu mógł również ubiegać się o zwrot całości lub części odsetek od kredytu hipotecznego, jeśli zakupił mieszkanie na wynajem, jako ulgę w podatku dochodowym, a także o zwrot innych kosztów.
Koszty pożyczek są również znacznie wyższe dla osób ubogich. Osoby takie są postrzegane przez pożyczkodawców jako bardziej ryzykowne w kwestii spłaty, co oznacza, że płacą wyższe odsetki od zadłużenia, takiego jak kredyty na rachunku bieżącym i karty kredytowe. Gdy ceny rosną, ale płace stoją w miejscu, gospodarstwa domowe są zmuszone do zaciągania pożyczek, aby związać koniec z końcem. Według sondażu przeprowadzonego przez Debt Justice w 2021 roku, 1,3 miliona ludzi pogrążyło się w długach z powodu rosnących kosztów życia; w ciągu ostatnich 12 miesięcy samo zjawisko zaciągania kredytów na kartach kredytowych wzrosło o ponad 11%. Wyższe odsetki od zadłużenia utrudniają spłatę, w wyniku czego 2,8 miliona osób w Wielkiej Brytanii płaci więcej w odsetkach, opłatach i prowizji niż w samym długu.
Dla pokazania kontrastu: bogaci ludzie lub bogate firmy są postrzegani przez pożyczkodawców jako osoby o niskim ryzyku, a więc mogą pożyczać bardzo tanio – tj. banki będą pożyczać z niższymi odsetkami pieniądze bogatym osobom i dużym korporacjom. Te korporacje i bogaci mogą następnie pożyczyć pożyczone pieniądze biedniejszym ludziom na wyższe odsetki lub zainwestować je w aktywa, takie jak akcje, obligacje lub nieruchomości, które zapewnią im wyższą stopę zwrotu. Zwroty z tych inwestycji i późniejszy zysk inwestora odbywają się kosztem utraty dochodu pożyczkobiorcy w dłuższej perspektywie – w postaci odsetek od długu, czynszu dla właścicieli lub obniżonych płac, w celu wygenerowania wyższych zysków dla korporacji, dzięki czemu mogą one wypłacać akcjonariuszom wyższe dywidendy.
Społeczeństwo ponosi koszt ubóstwa
Biorąc to wszystko pod uwagę, nie jest zaskakujące, że torysowski minister George Eustice został uznany za „pozbawionego kontaktu z rzeczywistością” na początku tego roku, kiedy wzywał zmagające się z problemami bytowymi gospodarstwa domowe, by przestawiły się na zakup podstawowych produktów w supermarketach, zamiast kupować markowe produkty spożywcze. Biedniejsze gospodarstwa domowe już kupują produkty „podstawowe”, a ich ceny od lat rosną. Działacz społeczny Jack Monroe, orędownik stworzenia „Indeksu butów Vimesa”, napisał na Twitterze w styczniu 2019 r., że ceny w jego lokalnym supermarkecie wzrosły znacznie powyżej 5% CPI zgłoszonego przez ONS: najtańszy makaron podskoczył o 141%, najtańszy ryż o 344%, a pieczona fasolka w puszce o 45%. W tym roku ceny podobnych produktów wzrosły o około 50%.
Ponieważ ceny nawet najbardziej podstawowych artykułów spożywczych będą nadal rosły, rodziny żyjące w ubóstwie będą miały trudności ze znalezieniem środków w swoich i tak już napiętych budżetach, aby utrzymać zdrową dietę. W 2021 r. badanie przeprowadzone przez Food Foundation wykazało, że najbiedniejsza jedna piąta społeczeństwa brytyjskiego musiałaby wydać 40% swoich dochodów, by spełnić rządowe wytyczne dotyczące zdrowego odżywiania. Chroniczne niedożywienie spowodowane ubóstwem pociąga za sobą długoterminowe koszty, zarówno dla jednostek, jak i dla całego społeczeństwa.
Badanie z 2016 r., przeprowadzone przez Joseph Rowntree Foundation, wykazało, że wydatki na opiekę zdrowotną stanowiły największą część dodatkowych wydatków związanych z ubóstwem, wynoszącą 29 miliardów funtów. Po ponad dziesięciu latach chronicznych niedoborów kadrowych spowodowanych realnymi cięciami płacowymi i rosnącym poziomem stresu, NHS ma teraz do czynienia z rekordowo długą listą oczekujących. „British Medical Journal” ostrzegł, że jeśli rząd nie podejmie działań w celu rozwiązania problemu kryzysu kosztów utrzymania, ubóstwo, a co za tym idzie nierówności zdrowotne, a także koszty związane z leczeniem i zarządzaniem – wzrosną.
Ubóstwo żywnościowe wpływa również na wyniki edukacyjne dzieci. Badanie przeprowadzone przez Centre for Educational Neuroscience wykazało, że gdy dziecko nie zje śniadania, wyraźnie wpływa to na jego wydajność, jeśli zadania szkolne są bardziej wymagające umysłowo. Pomimo całej rządowej retoryki wyrównywania i pobudzania gospodarki z „gwarancją umiejętności na całe życie”, jeśli rząd nie jest w stanie poradzić sobie z powszechnym niedożywieniem, z jakim borykają się dzieci w ubóstwie, to ucierpią ich wyniki w nauce, co zaszkodzi perspektywom życiowym całego pokolenia.
Kto zapłaci tę cenę?
Pomimo że od ponad dekady rośnie ubóstwo, a usługi publiczne są słabo finansowane i wyeksploatowane do granic możliwości, podatki w Wielkiej Brytanii są na najwyższym poziomie od ponad 70 lat. Obciążenie to spada nieproporcjonalnie na ubogie i pracujące gospodarstwa domowe. Górne 10% gospodarstw domowych posiada 43% całkowitego bogactwa kraju, ale płaci tylko 33,5% swoich dochodów w podatkach bezpośrednich i pośrednich; dolne 10%, które praktycznie nie posiada żadnego majątku, płaci prawie 50% swoich dochodów w postaci podatków, składek, akcyz itp. I podczas gdy główna stawka podatku od osób prawnych wzrasta do 25% z 19% (wciąż jest to jedna z najniższych w OECD i poniżej poziomu z 2008 r.), to korporacje są w stanie zrekompensować sobie ten wzrost, wykorzystując hojne ulgi kapitałowe i ulgi podatkowe.
Raport opublikowany niedawno przez Unite the Union’s Profiteering Commission ujawnił, że średnia marża zysku FTSE 350 (największych 350 firm w Wielkiej Brytanii) wzrosła o ponad 70% w 2021 r. w porównaniu z 2019 r. Raport wykazał również, że podczas gdy płace realne spadły, jeśli skorygować je o inflację, to zyski biznesu skorygowane o inflację wzrosły o 8%. Szacuje się, że gwałtowny wzrost korporacyjnych spekulacji odpowiada aż za 50% obecnego poziomu inflacji. Związki zawodowe zaczynają odpowiadać na te korporacyjne spekulacje, domagając się reformy płac i podejmując akcje strajkowe. Ich żądania stanowią podstawę do naprawy tej zmanipulowanej gospodarki: na początek płaca minimalna w wysokości 15 funtów na godzinę przywróciłaby wzrost płac do poziomu sprzed krachu finansowego z 2008 r. i spowodowała, że najbiedniejsze 70% gospodarstw domowych doświadczyłoby siedmioprocentowego wzrostu zarobków.
Mówiąc najprościej, przestępstwem jest to, że w piątym najbogatszym kraju świata prawie 33% dzieci żyje w ubóstwie, a coraz większa liczba gospodarstw domowych jest zależna od banków żywności. Nadszedł czas, aby bogaci płacili w podatkach to, co są winni, a korporacje płaciły swoim pracownikom to, na co zasłużyli, w zamian za bogactwo, które dla nich wypracowują. Byłby to krok w kierunku powstrzymania narastającej spirali nierówności, która sprawia, że koszty biedy tak silnie spadają na barki tych, którzy ją klepią. Ale celem nie jest tylko przeniesienie tego ciężaru – jest nim całkowite zlikwidowanie ubóstwa.
Rae Deer
tłum. Magdalena Okraska
Tekst pierwotnie ukazał się w internetowym wydaniu magazynu Tribune w czerwcu 2022.
Zdjęcie w nagłówku tekstu: fot. Tomasz Chmielewski
przez redakcja | niedziela 7 sierpnia 2022 | aktualności
Związkowcy mówią o „rabunkowej eksploatacji węgla” w kopalni Bełchatów i wskazują na zaniechania, przez które wkrótce będzie konieczne ograniczenie wydobycia surowca.
Jak informuje portal ddbelchatow.pl, organizacje związkowe alarmują również, że brakuje pracowników, a sami górnicy narzekają na brak inwestycji i remontów sprzętu. Załoga bełchatowskiej kopalni skarży się na warunki pracy. Górnicy sygnalizują kolejne problemy i nie mają wątpliwości, że z każdym kolejnym rokiem sytuacja w olbrzymim zakładzie, który zatrudnia grubo ponad 4 tysiące osób, staje się niestety coraz trudniejsza. Problemów, jak mówią sami pracownicy kopalni, jest bez liku, a apele o ich rozwiązanie zostają bez odpowiedzi. Górnicy narzekają na brak rąk do pracy, wyeksploatowane maszyny, a także zbyt małą liczbę remontów, modernizacji i inwestycji w kopalni.
Sygnały od załogi potwierdzają związkowcy z Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, którzy postanowili po raz kolejny napisać list do wicepremiera Jacka Sasina, w którym skarżą się szefowi Ministerstwa Aktywów Państwowych na sytuację w bełchatowskiej kopalni. Pod pismem podpisało się pięć związków: ZZPRC w KWB Bełchatów, MK NSZZ Solidarność, ZZ Konto, ZZ Kadra, a także Związek Zawodowy Górnictwa Węgla Brunatnego. Związki zawodowe nie owijają w bawełnę i piszą wprost o „rabunkowej eksploatacji węgla brunatnego”. Wskazują, że w zakładzie brakuje planowanych i realizowanych remontów maszyn podstawowych m.in. kluczowych do wydobycia koparek węglowych.
Związki z KWB Bełchatów zarzucają również dyrekcji zaniechania „po stronie przygotowawczej złoża. O co dokładnie chodzi? Według związkowców, w ostatnim czasie podczas wydobycia węgla zbierano „dramatycznie nisko” nadkładu, czyli warstwy, która w odkrywce zalega nad brunatnym złotem. Jak przekonują, w perspektywie najbliższych dwóch lat wpłynie to znacząco na ograniczenie możliwości wydobywczych kopalni.
Jak tłumaczą, obecnie budżety przeznaczane na remonty i modernizacje w kopalni ograniczane są do niezbędnego minimum i dostosowane do wydobycia na poziomie 30-35 mln ton węgla rocznie. Jednocześnie wskazują, że w ostatnich latach, w bełchatowskiej kopalni, wydobycie węgla jest na poziomie przekraczającym 40 mln ton. Związki zawodowe podkreślają również, że w zakładzie brakuje pracowników „na newralgicznych górniczych stanowiskach pracy”, co przekłada się na zmniejszenie bezpieczeństwa pracy i większe ryzyko wypadków.
– Załodze ograniczane są prawa do skorzystania z urlopu, co więcej pracownicy podczas jednej dniówki przewożeni są z jednej maszyny podstawowej na drugą, która nie ma wystarczającego obłożenia pracowniczego; mówiąc dosadnie w kopalni wkrótce nie będzie komu pracować (…) Rabunkowa eksploatacja węgla, „zajeżdżanie” maszyn podstawowych przy występujących brakach kadrowych doprowadzi wkrótce do nieodwracalnych awarii, przekładających się na drastyczne ograniczenie możliwości wydobywczych kopani – piszą związkowcy w liście do wicepremiera.
przez redakcja | piątek 5 sierpnia 2022 | aktualności
Sejm w piątek zdecydował ostatecznie, że dodatek w wysokości 3 tys. zł ma przysługiwać gospodarstwom domowym ogrzewającym się węglem kamiennym i paliwami węglopochodnymi zawierającymi co najmniej 85 proc. węgla kamiennego. Inni odbiorcy ciepła także dostaną dopłaty, jednak o innej wysokości.
Jak informuje Portal Samorządowy, odbiorcy, którzy nie są objęci taryfą, czyli ci, którzy są ogrzewani przez małe ciepłownie bądź sami zaopatrują się w surowiec, będą mogli otrzymać wsparcie na poziomie gminy „adekwatne do wzrostu cen”. Każdy, kto nie jest w taryfie to wsparcie otrzyma w zależności od źródła ciepła na poziomie gminy – poinformowała ministerka klimatu i środowiska Anna Moskwa.
Jak wynika z wypowiedzi minister, nietaryfowani odbiorcy ciepła systemowego otrzymają do 3,9 tys. zł wsparcia. Używający pelletu otrzymają – 3 tys. zł, drewna kawałkowego – 1 tys. zł, oleju opałowego – 2 tys. zł, a LPG – 500 zł.
przez redakcja | czwartek 4 sierpnia 2022 | aktualności
Na test takiego rozwiązania zdecydowali się Brytyjczycy. Naukowcy z Cambridge i Oksfordu badają, jak czterodniowy tydzień pracy wpływa na wydajność pracowników, a także ich samopoczucie czy środowisko, w jakim wykonują swoje obowiązki zawodowe.
Jak informuje portal money.pl, choć testy trwają dopiero osiem tygodni i nawet nie są na półmetku, to już teraz widać wymierne rezultaty z wprowadzenia czterodniowego wprowadzenia pracy. Okazuje się, że większość z pracowników jest szczęśliwsza, rzadziej choruje, a także mniej odczuwa syndrom wypalenia zawodowego, a w dodatku jest bardziej wydajna, wykonując zawodowe obowiązki.
Pracownicy uczestniczący w programie wskazują, że mają więcej czasu nie tylko dla rodziny, ale także na rozwijanie pasji i umiejętności.
Brytyjski eksperyment pokazał już, że łatwiej zorganizować krótszy, ale wymierny czas pracy. Skrócenie czasu pracy do czterech dni to nie tylko pomysł Brytyjczyków. Niedawno taki eksperyment zakończył się też na Islandii. Tam poddano pracowników sektora publicznego pilotażowym testom, które przeprowadzano w latach 2015-2019. Pokazały one m.in., że produktywność nie spadła znacząco. Pierwsze testy czterodniowych tygodni pracy napawają optymizmem.
przez Piotrek Kolasiuk | środa 3 sierpnia 2022 | opinie
***
piję zimne matcha latte i zagryzam ten smak wrapem,
ale trochę staje w gardle, bo mnie wkurwia jego tate
potem w dużym telebimie pani z info chce mi Vanish
sprzedać choćby jeszcze dzisiaj, bo jest dobry na dywany,
nie podrażnia materiału, spiera plamy po jogurcie
po kawiorze nie ma śladów, a potwierdza to jej uśmiech
jeszcze model pije wodę, a ta woda mu po brodzie
płynie wartko niczym strumień, co napędza krew w narodzie
umie tańczyć też na lodzie i się martwi twoim kotem,
a więc jeśli kochasz kota no to kup tej karmy torbę
możesz wygrać nią nagrodę i móc spędzić gdzieś nad morzem
z celebrytą jedną dobę chłonąc ten nadludzki powiew
potem znowu aktor z dwójki prezentuje swe talenty
będzie skakał dziś do wody lub na wizji szył skarpetki
wysmarował twarz na czarno delektując się tą farsą
w gardle zawył twardy falset, kiedy śpiewał niczym
Armstrong
dawna gwiazda juwenaliów porobiona w cztery dupy
pruła nocą autostradą, ale przecież ma zasługi
ma medale i ordery, po komunie krzyż odwagi,
a więc można jej wybaczyć i wystarczą tu zawiasy
prezenterki dają korki z konstytucji na Majorce
dawne gwiazdy serialowe edukacji tworzą orszak
dziennikarze i aktorzy, pogodynki, gwiazdy disco
jeszcze Polska nie zginęła póki oni z nami żyją
Piotrek Kolasiuk
Zdjęcie w nagłówku tekstu: fot. Sam Williams from Pixabay
przez redakcja | środa 3 sierpnia 2022 | aktualności
Rośnie liczba osób tracących pracę z nie swojej winy. Co czwarta osoba, która zmieniła w ostatnim półroczu pracodawcę, została zwolniona.
Wynika to z 48. edycji raportu Monitor Rynku Pracy, przygotowanego przez Instytut Badawczy Randstad we współpracy z Instytutem Badań Pollster. Jak informuje pulshr.pl, rośnie liczba pracowników, którzy jako powód zmiany pracy wskazali utratę dotychczasowego miejsca pracy – co czwarty badany (26 proc.) odpowiedział w ten sposób.
Obawy pracowników o utratę pracy w drugim kwartale tego roku utrzymują się na poziomie z początku roku. Spore obawy wyraziło 8 proc. ankietowanych, z kolei umiarkowane nastroje panują u 20 proc. badanych. Nieco większy poziom obaw widać w grupach, które często w pierwszej kolejności odczuwają niekorzystne zmiany na rynku pracy (kobiety – 10 proc., osoby zatrudnione na czas określony – 15 proc., osoby z umowami cywilnoprawnymi – 21 proc.).
przez redakcja | wtorek 2 sierpnia 2022 | aktualności
Kto biłby się za Warszawę w 2022 roku: student czy kibic Legii? Skąd rosnąca popularność wstępowania do Wojsk Obrony Terytorialnej? 9 sierpnia o godzinie 17:00 Centrum Myśli Jana Pawła II wraz z Muzeum Powstania Warszawskiego zapraszają na debatę „WSTAŃ I WALCZ!”. To kolejne spotkanie w ramach projektu „DWA KOLORY – MIĘDZY BUNTEM A POSŁUSZEŃSTWEM”, podczas którego organizatorzy zachęcają do refleksji nad współczesnymi obliczami patriotyzmu. Ruszyła rejestracja na wydarzenie. Wstęp wolny! „Nowy Obywatel” jest jednym z patronów medialnych cyklu debat.
W kontekście sierpniowej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego oraz wojny za naszą wschodnią granicą zaproszeni goście będą zastanawiać się, w jaki sposób rozumiemy i jak realizujemy dziś powinność obrony ojczyzny. Zaproszenie do dyskusji przyjęli prof. Jerzy Eisler (Instytut Pamięci Narodowej), dr Jacek Bartosiak (Strategy and Future) oraz dr Izabela Mrzygłód (Kultura Liberalna). Debatę poprowadzi Michał Szułdrzyński, dziennikarz Rzeczpospolitej.
„Chcemy, by cień Liberatora, pod którym zasiądziemy na ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego w czasie naszej debaty, pomógł nam przywołać historyczny kontekst, ale także odniósł do teraźniejszości” – mówi Łukasz Ofiara, koordynator projektu w Centrum Myśli Jana Pawła II. – „Wróg u bram, wojna na Ukrainie, widok młodych Ukraińców wracających do swojego kraju, by bronić granic, mobilizuje nas do stawiania pytań o naszą postawę”.
Zaproszenie na debatę skierowane jest do nauczycieli, ludzi nauki, aktywistów społecznych, studentów, starszej młodzieży i wszystkich zainteresowanych współczesnym rozumieniem patriotyzmu w jego różnych odmianach.
Integralnym elementem projektu są badaniach fokusowe dla nauczycieli, które pozwolą zbadać postawy patriotyczne wśród uczniów oraz stworzyć angażujące materiały dydaktyczne.
Rejestracja na wydarzenie odbywa się za pomocą formularza na stronie: www.centrumjp2.pl
Adres debaty: Muzeum Powstania Warszawskiego, ul. Grzybowska 79.
Muzeum Powstania Warszawskiego jest współorganizatorem wydarzenia.
Partner debaty: Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń, Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego
Patroni medialni: Rzeczpospolita, PLUS-MINUS, TVP Kultura, TVP Polonia, Więź, Radio Wnet, wSieciHistorii, Nowy Obywatel
przez redakcja | poniedziałek 1 sierpnia 2022 | aktualności
Proponowany przez rząd dodatek węglowy wyklucza obywateli ogrzewających domy i mieszkania innymi paliwami niż węgiel. Polski Alarm Smogowy zaproponował zamiast niego po prostu dodatek energetyczny.
Jak informuje portal ekai.pl, 3 tys. zł dla mieszkających w domach jednorodzinnych i 1 tys. zł dla mieszkających w domach wielorodzinnych – to społeczna propozycja dodatku energetycznego przedstawiona w czwartek przez Polski Alarm Smogowy, Instytut Badań Strukturalnych i Fundację Frank Bold. Zdaniem organizacji powinna ona zastąpić rządową ustawę o dodatku węglowym, nad którą 4 sierpnia będzie pracował Senat.
Skierowanie pomocy jedynie do użytkowników węgla i pozostawienie bez żadnego wsparcia połowy rodzin o najniższych dochodach, które też muszą stawić czoła rosnącym cenom energii, jest przejawem skrajnej niesprawiedliwości – mówi Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego. – Dlatego postanowiliśmy zaapelować do wszystkich senatorów, którzy będą pracować nad ustawą rządową, o odpowiedzialne, solidarne i niewykluczające podejście. Pomoc powinna trafić do najbardziej potrzebujących, a nie jedynie do użytkowników węgla – dodaje Guła.
Organizatorzy konferencji podkreślają, że rządowy projekt przewiduje 3 tys. zł dopłaty jedynie dla tych gospodarstw domowych, które ogrzewają się węglem, niezależnie od poziomu ich dochodów. Tym samym wyklucza z pomocy aż dwie trzecie rodzin, w tym niemal połowę tych o niskich dochodach. Nie skorzystają z niego m.in. gospodarstwa ogrzewające domy z miejskich sieci ciepłowniczych, lokalnych kotłowni lub używające gazu, pelletu drzewnego czy oleju opałowego.
Projekt społeczny dodatku energetycznego jest skierowany do gospodarstw domowych o najniższych dochodach, niezależnie od tego, z jakiego źródła ciepła korzystają. Rodziny spełniające kryteria dochodowe z ustawy o dodatku osłonowym, przyjętej w ramach tarczy antyinflacyjnej mogłyby liczyć na 3 tys. zł dopłaty, jeśli mieszkają w domu jednorodzinnym lub 1 tys. zł dopłaty, jeśli mieszkają w budynku wielorodzinnym.
przez redakcja | poniedziałek 1 sierpnia 2022 | klasyka, opinie
Zwracamy się do was imieniem walczącej Warszawy. Głos nasz jest głosem ludu Warszawy, który od 150 lat w każdym pokoleniu zrywał się do walk powstańczych przeciwko obcym najeźdźcom. Głos nasz jest głosem robotników warszawskich, którzy są rdzeniem obecnej walki w Warszawie.
Pięć lat temu Polska pierwsza stawiła opór zbrojny agresji imperializmu niemieckiego. Robotnicze bataliony stanęły do obrony oblężonej i niemal bezbronnej Warszawy. Za swój opór we wrześniu 1939 Warszawa zapłaciła 80 tysiącami zabitych. Byliśmy wtedy samotni, ale nie żałowaliśmy ofiar, albowiem łączyliśmy z nimi pewność przyszłego zwycięstwa i uprawnienia Polski do odzyskania pełnej wolności i niepodległości w godzinie triumfu wolnych narodów świata.
W realiach niemieckich rządów terroru powstała rozległa sieć organizacji podziemnych, a przede wszystkim podziemnego ruchu robotniczego, skupionego wokół Polskiej Partii Socjalistycznej. Polska podziemna nie skapitulowała nigdy i w ciągu pięciu lat walki poniosła pięć milionów ofiar z żyć ludzkich – mężczyzn i kobiet zakatowanych w niemieckich więzieniach, obozach koncentracyjnych, powieszonych, rozstrzelanych, straconych w komorach gazowych. Nie było jednak nigdy wśród Polaków jednej chwili wahania, nie było zdrajców. Prowadziliśmy walkę naszą nawet wtedy, kiedy armie niemieckie były u szczytu swego powodzenia, kiedy zajęły nieomal całą Europę, kiedy stały u bram Moskwy i pod Stalingradem. Brakowało nam jednego: broni dostatecznej, aby zmierzyć się z nowoczesną potęgą zmechanizowanych Hunów. O broń tę wołaliśmy od dawna, coraz głośniej, coraz natarczywiej. Na bron tę czekał w Polsce kwiat naszego narodu.
Bez dostatecznego uzbrojenia rozpocząć musiała swą walkę Warszawa w dniu 1 sierpnia 1911. Rozpoczęła ją ufając, że otrzyma szybką i skuteczną pomoc sprzymierzeńców. Zabrakło tej pomocy przed pięciu laty, gdy sprzymierzeńcy nie byli dostatecznie uzbrojeni. Dziś siła wojskowa Sprzymierzonych ma nad Niemcami przewagę druzgocącą.
Po latach znienawidzonych rządów najezdniczych, jedna po drugiej stolice podbitych narodów zrzucają jarzmo okupacji. Dzielimy radość wyswobodzonego Paryża i wolnej Brukseli. Dzielimy dumę ludu Londynu, który zwycięsko wyszedł z wszystkich prób. A dziś na płonących zgliszczach Warszawy stawiamy sobie i światu pytanie: Czemuż podobna radość nie może być naszym udziałem?
Pierwszym uderzeniem robotnicy Warszawy, stanowiący trzon podziemnej Armii Krajowej, opanowali nieomal całe miasto. Gołymi rękami zdobywali niemieckie czołgi. Butelkami z benzyną niszczyli niemieckie Pantery i Tygrysy. Wyrabiane potajemnie w podziemnych wytwórniach granaty ręczne były bronią powstańców. Barykady zamykały drogę niemieckim oddziałom. Lecz kiedy nie nadchodziła pomoc, na stolicę naszą walić się zaczęła ulewa ognia i stali. Po utorowaniu sobie przejścia przez trzy główne arterie przelotowe i mosty na Wiśle, Niemcy przystąpili do zdobywania i systematycznego niszczenia dzielnicy za dzielnicą. Warszawa jest pod ogniem moździerzy 24-calowych, ciężkiej artylerii, miotaczy ognia, pociągów pancernych, kanonierek rzecznych. Z powietrza padają na miasto bomby z niemieckich samolotów, nadlatujących falami raz po raz. Wśród ruin i zgliszcz, oddziały naszej armii podziemnej trzymały się pazurami każdej piędzi ziemi. Tam tylko wchodził nieprzyjaciel, gdzie przestały oddychać żywe ludzkie ciała. Zniszczone zostało piękne, średniowieczne Stare Miasto, gdzie nie ocalał ani jeden z tysiąca domów, a pod gruzami śmierć znalazły tysiące ludzi. Pada w gruzy dzielnica za dzielnicą. Niemcy gnają do obozów wokół Warszawy ludność cywilną, mężczyzn, kobiety i dzieci, gdzie przebywają w warunkach trudnych do pojęcia umysłem człowieka cywilizowanego.
Warszawa jest bez światła i wody, bez żywności. Nie ma czym gasić szalejących pożarów. Ludzie mrą masowo od zarazy i głodu.
Niemcy grożą, że Warszawa cała ma być starta z powierzchni ziemi. Los, który spotkał warszawskie getto w maju ubiegłego roku, ma teraz być losem całej Warszawy, losem miliona mężczyzn i kobiet.
Nie słów współczucia lub pocieszenia oczekuje Warszawa. Nie oczekuje oklasków podziwu ani wieńców żałobnych. O nic nie prosi i o nic my dla niej nie prosimy. Żądamy i mamy prawo żądać natychmiastowej i skutecznej pomocy w walce. Żądamy stałych i ilościowo dostatecznych dostaw broni i amunicji dla polskich obrońców Warszawy. Żądamy osłony myśliwców przed nalotami Luftwaffe. Żądamy bombardowania niemieckich stanowisk i lotnisk w Warszawie.
Mamy prawo powiedzieć, iż nigdy w przeszłości nie brakowało polskiej krwi na polach walki o wolność na obu półkulach. Nie brakowało polskiego żołnierza w czasie tej wojny nigdzie na lądzie, w powietrzu i na morzu, gdzie tylko toczyła się walka o wolność. Nasz naród nie może zrozumieć i nigdy nie zrozumie, dlaczego w tej godzinie najcięższej dla niego próby ma być pozostawiony sam sobie.
Odrzucamy wręcz wszystkie oskarżenia i wybiegi, którymi ma być przesłonięta prawda walczącej Warszawy. Znamy tylko jedną prawdę i jedną rzeczywistość – prawdę miasta, które walczy i ginie za jedną i wspólną sprawę wolności świata.
Powołujemy się na najprostszą moralność w stosunkach pomiędzy wolnymi narodami. Apelujemy do sumienia świata. Walcząc w ostatecznym napięciu nerwów i woli, wydobywając z siebie ostatek sił – Warszawa domaga się, by w ślad za głosem sumienia nadeszła dla niej skuteczna pomoc w walce.
Przekazujemy ten głos Warszawy robotnikom, chłopom, demokratom, związkowcom, socjalistom całego świata. Wierzymy, że walkę Warszawy uznają oni za swoją własną sprawę.
Wierzymy, pragniemy wierzyć, że natychmiastowa i skuteczna pomoc dla Warszawy będzie dla umęczonego narodu polskiego potwierdzeniem jego wiary niezłomnej, iż z ofiar i męczarni hitlerowskiej okupacji, że z walki milionów o wolność, narodzić się musi nowa solidarność – solidarność wolnych ludów świata.
Zwracamy się do wszystkich mężczyzn i kobiet wolnych krajów, do prostych ludzi w miastach i wsiach, którzy zrozumieją całą udrękę Warszawy. Po 40 dniach nierównej walki, dobywając z siebie ostatka sił, walcząc wśród ruin i pożarów, Warszawa oczekuje skutecznej pomocy. Ta pomoc może jej być udzielona, winna być udzielona, musi być udzielona bez zwłoki!
Komitet Zagraniczny Polskiej Partii Socjalistycznej
Londyn, 9 września 1944 roku
przez redakcja | poniedziałek 1 sierpnia 2022 | klasyka, opinie
Robotnicy Warszawy!
Przemawiam do was imieniem socjalistów z wielu krajów sprzymierzonych, którzy zbierają się regularnie w Londynie pod moim przewodnictwem i pod auspicjami Brytyjskiej Partii Pracy. Nasi polscy towarzysze Arciszewski i Ciołkosz zapoznali nas z udręką i walką robotników warszawskich od dnia 1 sierpnia. Znamy wszystkie szczegóły waszej walki i waszego obecnego położenia. Znamy wasze żądania. Nasi socjalistyczni towarzysze z krajów sprzymierzonych prosili mnie, bym był ich rzecznikiem i przekazał wam ich najlepsze życzenia oraz słowa podziwu i głębokiej solidarności.
Z trwogą w sercu śledziliśmy waszą walkę we wrześniu 1939. Wiedzieliśmy, że robotnicy Warszawy odgrywali czołową rolę w obronie swego miasta. Pamiętamy warszawskie bataliony robotnicze w okopach i na barykadach. Pamiętamy bohaterskie zachowanie się waszego przywódcy Niedziałkowskiego, rozstrzelanego później przez bezlitosnego nieprzyjaciela. Pamiętamy wasze poświęcenia, wasze spalone siedziby i zburzony pociskami budynek waszego słynnego dziennika „Robotnik”.
A potem pośród ogromu niemieckiego terroru, rozpłomieniło się powstanie warszawskiego getta. Najnieszczęśliwsze ofiary niemieckiego ucisku chwyciły za broń, której dostarczył im polski ruch podziemny. Z robotnikami na czele, getto powstało przeciwko hitlerowskiej tyranii w ostatniej i rozpaczliwej walce. Ich zgon nie pójdzie na marne.
Od 1 sierpnia Warszawa znowu jest jednym wielkim polem bitwy. Dowództwo niemieckie używa z barbarzyńską brutalnością wszystkich niegodziwych środków, by złamać wasz opór. I znowu samoloty Luftwaffe bombardują Warszawę. I znowu płoną całe dzielnice. Nowoczesny piękny i obszerny budynek waszego Związku Zawodowego Kolejarzy spłonął. Niemcy przywiązują kobiety i dzieci do czołgów, gdy ruszają do ataku na wasze stanowiska. Lecz mimo wszystko Warszawa się nie poddaje. Osiągnęliście nowe sukcesy. Podziemne władze Rzeczypospolitej Polskiej kierują stolicą. Wydawane są jawnie dziesiątki wolnych dzienników. A świeżo słyszano z Warszawy wolny głos Polskiego Radia. W bohaterskiej walce jednostek waszej Armii Krajowej biorą udział robotnicy, zorganizowani w zastępach bojowych PPS i milicji PPS.
Wiadome są nam warunki, w jakich prowadzić wam przyszło waszą walkę. Wiemy o wypadkach, że robotnicy gołymi rękami zdobywali niemieckie czołgi. Oddajemy cześć ich odwadze. Doszły nas wieści o straszliwym ogniu nieprzyjacielskim. Warszawę okrywają olbrzymie chmury dymu. Całe dzielnice przechodzą z rąk do rąk. To bitwa zawzięta, bitwa na śmierć i życie. A mimo wszystko nie upadliście, nie zachwialiście się. Jak mówi wasza stara pieśń rewolucyjna, hasłem waszym jest „Kto przeżyje wolny będzie, a kto poległ – wolny już”. Żądacie pomocy. Nie chcecie być osamotnieni. Wypełniliście ponad wszelką miarę wasze zobowiązania wobec demokracji światowej i wobec klasy robotniczej wolnych narodów. Wasza bohaterska walka będzie natchnieniem dla wszystkich miłośników wolności we wszystkich następnych pokoleniach. A teraz żądacie, abyśmy my wypełnili nasz obowiązek wobec was. Uczynimy wszystko, co w naszej mocy, aby wam dopomóc.
Apelujemy o pomoc i poparcie dla was! Musicie je otrzymać. Tragedia wrześniowa 1939 nie może się powtórzyć.
Wasze poświęcenia, niezrównane na całym kontynencie europejskim, udowodniły raz jeszcze wasze prawo do niepodległości jako demokratycznej republiki, w której będziecie mogli w drodze pokojowej utorować sobie drogę do socjalistycznej gospodarki. Całym sercem i całą duszą jesteśmy z wami. Wytrwajcie. Zwycięstwo jest blisko.
Towarzysze! My w ruchu robotniczym Wielkiej Brytanii oraz socjalistyczni robotnicy Narodów Sprzymierzonych, pozdrawiamy was. Ślubujemy, że uczynimy wszystko co w naszych siłach, aby dotarła do was jak najszybciej skuteczna pomoc, oraz że w przyszłości użyczymy naszego poparcia klasie robotniczej wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski.
Cześć naszym towarzyszom z Polskiej Partii Socjalistycznej! Cześć robotnikom Warszawy! Cześć Walczącej Warszawie! Niech żyje wolna, niepodległa i demokratyczna Rzeczypospolita Polska!
George Dallas
Powyższy tekst to przemówienie radiowe, które autor wygłosił w dniu 31 sierpnia 1944 r. w Londynie. Powyższy tekst pierwotnie opublikowano w piśmie „Robotnik Polski w Wielkiej Brytanii. Pismo Sekcji Zagranicznej Polskiej Partii Socjalistycznej” nr 17, Londyn, 1 września 1944 roku. Od tamtej pory nie był wznawiany.
George Dallas był wieloletnim działaczem Labour Party, w okresie, gdy powstał powyższy tekst należał do władz tego ugrupowania oraz był przewodniczącym partyjnej Komisji Spraw Międzynarodowych, która w sytuacji wojennej pełniła nieformalnie rolę koordynacyjną dla partii socjalistycznych Europy w kwestii sytuacji międzynarodowej.
przez redakcja | niedziela 31 lipca 2022 | klasyka, opinie
Camille Huysmans, przewodniczący Socjalistycznej Międzynarodówki Robotniczej, przemówił do Warszawy przez radio z Londynu dnia 15 sierpnia rano.
Robotnicy Warszawy!
Słyszymy wołanie Wasze, polscy robotnicy, towarzysze nasi, walczący od dwóch tygodni o swe wyzwolenie. Wasz duch wywołał entuzjazm świata całego, a razem z nim całego ruchu socjalistycznego. Dni Waszej wspaniałej walki w roku 1939, ponure dni bohaterów getta – wszystko to stanęło z powrotem przed naszymi oczyma.
W jednej chwili Warszawa znalazła się znowu w polskim ręku. Górujecie nad wrogiem moralnie, ale chwilowo jesteście słabsi uzbrojeniem. Lecz możecie liczyć na poparcie socjalistycznych demokratów całego świata w walce Waszej. Nie zaniedbamy niczego, by pośpieszyć Wam z pomocą wszystkimi środkami, jakie stoją do dyspozycji naszego międzynarodowego ruchu socjalistycznego. Gołymi rękami zdobywaliście niemieckie czołgi, Tygrysy i Pantery. Walczyliście na barykadach i w okopach, zamieniliście Ratusz i Zamek w fortece, skąd sztandar polski biało-czerwony powiewa w pełnej chwale.
Socjalizm międzynarodowy walczył zawsze o niepodległość Polski. Widział on w swych szeregach tak płomiennych obrońców tej niepodległości, jak nasz wielki nauczyciel, Karol Marks. Cokolwiek nastąpi, socjalizm międzynarodowy nie zawiedzie Was nigdy.
Spotykaliście się z niepowodzeniami; mogło też dojść do nieporozumień z innymi, ale nie zapominajcie, że świat stary jest w wirze wydarzeń i że poród nowego świata dokonuje się wśród ciężkich bólów. Lecz nic nie idzie na marne, świat zrozumie, że ta walka bohaterska, to wspaniałe i nieporównane poświęcenie Wasze, towarzysze, przyniesie plon dla wszystkich przyszłych pokoleń.
Apelujemy i nie przestaniemy apelować do sumienia wszystkich miłujących wolność narodów świata, by dały Wam pomoc, by poparły Was w Waszej walce i by w obliczu poległych zagwarantowały tym, co przeżyją, nie tylko bezpieczeństwo, ale i lepszy byt.
Walka Wasza jest walką nas wszystkich. Alianci na wschodzie i na zachodzie uchwycili wspólnego wroga za gardło. Ludu polski, synowie Twoi walczyli w Norwegii, we Francji, w bitwie o Wielką Brytanię, w Afryce, we Włoszech, a teraz ponownie walczą we Francji; na siedmiu oceanach świata, wszędzie w powietrzu walczą Twoi synowie. Ty, ludu polski, nie możesz być opuszczony i nie będziesz opuszczony.
Żadnemu Piłatowi nie będzie wolno umyć rąk. Wiemy, że pragniecie pomocy i czynimy co w naszych siłach, abyście ją otrzymali. Nie upadacie na duchu. Poruszymy sumienie świata, aby Wasze nieporównane bohaterstwo znalazło uznanie i zostało złotymi zgłoskami zapisane w dziejach Socjalizmu, Wolności i Swobody.
Powyższy tekst pierwotnie opublikowano w piśmie „Robotnik Polski w Wielkiej Brytanii. Pismo Sekcji Zagranicznej Polskiej Partii Socjalistycznej” nr 16, Londyn, 15 sierpnia 1944 roku. Od tamtej pory nie był wznawiany.
przez redakcja | niedziela 31 lipca 2022 | aktualności
Wnioskujemy o całkowite odrzucenie przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych propozycji Ustawy o sporach zbiorowych pracy – pisze w swoich mediach społecznościowych OPZZ Konfederacja Pracy.
📢 Ustawa o sporach zbiorowych pracy z niewiadomych przyczyn procedowana jest w ekspresowym tempie pomijając wiele aspektów omawianych przez lata na poziomach komisji Rady Dialogu Społecznego.
👉 Nie wprowadza rzeczywistych i konkretnych zmian, które umożliwiałyby związkom zawodowym w sposób skuteczny prowadzenie sporu zbiorowego z pracodawcą. Propozycja rządowa powoduje kolejne, nadmierne komplikowanie referendum strajkowego – co de facto może uniemożliwić przeprowadzenie strajku zgodnie z prawem u wielu pracodawców.
👉 Tak jak wielokrotnie wskazywaliśmy w przypadku Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych na jej archaiczność i faktyczne hamowanie możliwości przeprowadzenia strajku przez pracowników, tak w przypadku proponowanej Ustawy o sporach zbiorowych pracy to hamowanie strajków jest jeszcze zwielokrotnione.
Oczywistym jest, że strajk jest ostateczną formą sprzeciwu pracowników i negocjacyjny/konsyliacyjny etap rokowań i mediacji obu ustaw jest z punktu widzenia każdego poważnego i konstruktywnego związku zawodowego niezwykle istotny.
👉 Niemniej, obwarowywanie strajku dodatkowymi ograniczeniami spowoduje, że to narzędzie (spór zbiorowy) stanie się dla związków zawodowych bezużyteczne ze względu na niemożność jego pełnego wykorzystania.
Najbardziej negatywne zmiany w opini Konfederacji Pracy to:
⚫️ artykuł 5 – konieczność zawiadomienia pozostałych organizacji związkowych o przekazanych do pracodawcy żądaniach /skąd związek zawodowy wszczynający spór zbiorowy mam mieć wiedzę jakie inne organizacje działają u pracodawcy, a nawet jeśli pozyska taką informację, to w jaki sposób ma zakomunikować w sposób skuteczny innym związkom zawodowym wskazane żądania?/
⚫️ artykuł 8 – warunek prowadzenia rokowań z reprezentacją co najmniej jednej organizacji związkowej reprezentatywnej w rozumieniu artykułu 25(2) lub artykułu 25(3) ustawy o związkach zawodowych [faktyczne odebranie uprawnień do sporu zbiorowego wielu organizacjom związkowym]
⚫️ artykuł 18 – wprowadzenie ograniczenia czasowego trwania sporu [może to prowadzić do celowego przedłużania sporu przez stronę pracodawcy w celu uniknięcia strajku]
⚫️ artykuł 19 i artykuł 24 – jeszcze większe sformalizowania referendum strajkowego i konieczność przeprowadzenia głosowania co w przypadku pracodawcy ogólnopolskiego może być w praktyce skutecznie umożliwiające przeprowadzenie strajku w ogóle; ustawodawca narzuca na związek zawodowy /zazwyczaj będący niewspółmiernie słabszą strukturalnie i finansowo organizacją od strony pracodawcy/ przeprowadzenie głosowań, archiwizację dokumentacji itd. – powoduje to jeszcze większe sformalizowanie sporu zbiorowego niż miało to miejsce dotychczas – jest to zmiana wykluczająca faktyczne rozpatrywanie wprowadzenia tej ustawy w życie.
⚫️ artykuł 26 – kolejne zapisy wprowadzające dodatkowe obostrzenia dla związków zawodowych tj. badanie zgodności z prawem przeprowadzenia głosowania w sprawie ogłoszenia strajku.
Zdecydowanie brakuje nadal:
– możliwości prowadzenia sporu z pracodawcą rzeczywistym,
– rezygnacji z referendum strajkowego lub przynajmniej zdecentralizowania samego referendum na mniejsze oddziały pracodawców.
przez redakcja | piątek 29 lipca 2022 | aktualności
Utrzymanie miejsc pracy i wyższe płace – to jedne z najważniejszych postulatów strajkujących pracowników PGE Obrót. W czwartek (28.07) na dwie godziny odeszli od swoich stanowisk pracy.
Jak informuje Kurier Poranny, w spółce już od jakiegoś czasu trwa konflikt. Jak informują związkowcy, ostatnie próby rozwiązania sporu zakończyły się fiaskiem. Pracownicy na znak protestu przeciw działaniom władz spółki, na dwie godziny odeszli więc od swoich biurek w biurach obsługi klienta w kilku miastach – Białymstoku, Łomży, Suwałkach i w Wysokiem Mazowieckiem.
Chcemy, by PGE Obrót w Białymstoku istniał w takiej formie, w jakiej istnieje do tej pory. Są zakusy, żeby podzielić nas na spółki. To zwiększy koszty. Powstanie nowa firma, a pracownicy nie wiedzą, jaka będzie wtedy ich przyszłość. Co się stanie z tymi, dla których nie będzie miejsca w nowej firmie – mówi Dariusz Cudowski, przewodniczący Oddziału Białystok Zakładowego Związku Zawodowego Energetyków. – Nasi pracownicy są trochę zdesperowani. Jesteśmy za tym, żeby w tym gronie i w takiej liczbie tu pozostać, i żeby PGE Obrót Białystok się utrzymał.
Kolejnym żądaniem są większe wynagrodzenia dla pracowników. Związkowcy żądali wzrostu o 1000 zł brutto. Po ostatnim postępowaniu mediacyjnym zeszli do 840 zł.
[Zdjęcie pochodzi ze strony Kuriera Porannego]
przez redakcja | czwartek 28 lipca 2022 | aktualności
W toku kontroli PIP w sklepach sieci wykazano, że kobiety na urlopach rodzicielskich były gorzej wynagradzane. Mogą otrzymać wysokie odszkodowania.
Jak inormuje serwis superbiz.se.pl, zdaniem WZZ „Jedność Pracownicza”, Kaufland karał kobiety za macierzyństwo i gorzej wynagradzał względem pozostałych pracowników. Po zgłoszeniu PIP skontrolowała spółkę.
Jak podaje portal dlahandlu.pl, odbyło się wiele akcji informacyjnych prowadzonych przez pracowników sieci, m. in. 8 marca we Wrocławiu pod hasłem „Dość Dyskryminacji i wyzysku Kobiet w Kauflandzie”. Potem miasteczko namiotowe, które trwało 11 dni pod centralą Kauflandu we Wrocławiu. Związkowcy domagali się wzrostu wynagrodzeń o 600 zł, zaprzestania dyskryminacji płacowej kobiet, zwiększenia liczby pracowników, zaprzestania potrącania premii za skorzystanie urlopu na żądanie. Kontrola PIP faktycznie wykazała różnicę w wynagradzaniu kobiet korzystających z uprawnień rodzicielskich i zaleciła modyfikację systemu w sposób eliminujący dyskryminację pracownic.
Kilka dni temu wysłaliśmy pismo do pracodawcy o niezwłoczne wdrożenie procedury zmian do regulaminu wynagradzania, zapytaliśmy także kiedy poszkodowane bezprawnymi regulacjami pracodawcy otrzymają rekompensatę za okres do 36 miesięcy wstecz. 36 miesięcy x 200 zł w różnicy wynagrodzenia to aż 7200 zł dla pracownika. Jest to na pewno ogromny zastrzyk środków dla tych kobiet. Mamy nadzieje, że spółka przyzna się do winy i sama wypłaci te środki poszkodowanym. Gdyby się tak nie stało, jesteśmy gotowi wesprzeć prawnie wszystkich poszkodowanych, także przed sądami – mówi dlahandlu.pl Wojciech Jendrusiak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji WZZ „Jedność Pracownicza”.
Zmieniamy Kaufland, to na pewno nie podoba się stronie pracodawcy, stąd takie zachowania. Pracujemy także nad bezprawnym zabieraniem premii za wzięcie urlopu na żądanie. Zapis w regulaminie jest naszym zdaniem wadliwy i narusza prawo. W tym przypadku jeśli nie będzie dobrej woli ze strony pracodawcy, jesteśmy w stanie udowodnić to przed sądem jeszcze tego lata – mówi Wojciech Jendrusiak.
przez redakcja | środa 27 lipca 2022 | opinie
W maju 1999 r. byliśmy świadkami konfliktu pomiędzy tak zwanymi emancypacyjnymi siłami globalizacji a zachowawczymi siłami tradycji. 27 maja tegoż roku zarząd National Association of Securities Dealers (centrala Nasdaq) ogłosił, iż planuje otwarcie wieczornej sesji pomiędzy 17. a 21. lub 22. Przewodniczący Nasdaq Richard Ketchum stwierdził, iż „nadejdzie dzień, kiedy interesy będziemy prowadzili 24 godziny na dobę”. Nie powiedział, jak to mają w zwyczaju w Dolinie Krzemowej, że „24/7” jest już rzeczywistością. Dzięki Internetowi można handlować dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu (włączając w to święta). Dzień wcześniej, podczas Głównej Konferencji Amerykańskich Rabinów, rada przewodnicząca Żydom Reformowanym przegłosowała apel wzywający swych członków do powrotu do tradycyjnych rytuałów, takich jak przestrzeganie Szabasu, noszenie jarmułek czy nakaz koszerności. Wiele innych grup religijnych, włączając w to niemalże wszystkie chrześcijańskie wyznania, dąży już od pewnego czasu do odnowienia swoich tradycji.
Na pierwszy rzut oka wydawać się może, iż nie ma konfliktu pomiędzy permanentnym handlem a religijnym odrodzeniem. Można pięć, a nawet i sześć dni i nocy robić interesy, a siódmego dnia, jak nakazał Bóg, odpoczywać. Ów konflikt pomiędzy handlem a rodziną, wspólnotą i religią nie jest niczym nowym. U samych początków industrializacji zrodził się problem ludzi posiadających w swych domach krosna, które mogły stanowić pokusę pracy „po godzinach”. Napięcie pomiędzy domem a pracą wzrosło, gdy wiele matek, idąc w ślady ojców, rozpoczęło pracę poza domem. Przestrzeń wirtualna jest jednak jakościowym skokiem rozszerzającym zakres dostępnych możliwości i pokus, z tej racji, iż nie zna ani zegara, ani kalendarza.
Dla tych, którzy poszukują okazji do handlu czy pracy w ramach błyskawicznie rozwijającego się Internetu, każda pora jest dobra. Podczas gdy w dotychczasowych realiach banki pozostawały zamknięte w określonych godzinach i dniach, rodzące się jak grzyby po deszczu e-banki pracują cały czas. W sytuacji, gdy niewiele sklepów otwartych jest późną nocą i w weekendy, tylko Internet gwarantuje nam, iż jest bez znaczenia, którą mamy właśnie godzinę i jaki dzień. Nie ma potrzeby kłopotać się o wolny czas internetowego listonosza: e-maile napływają do twojego PC nieprzerwanym strumieniem. Jednym słowem, w przestrzeni wirtualnej nie ma ani Szabasu, ani wakacji, Świąt Bożego Narodzenia czy Yom Kippur. Istnieją szanse na to, że Internet zniszczy wszystkie pozostałości tego, co socjologowie nazywają „barierami instytucjonalnymi”, które chronią, przynajmniej do pewnego stopnia, sakralne przed świeckim, społeczne i duchowe przed ekonomicznym.
Wszystkie te nowości umożliwiające prowadzenie interesów, operacji bankowych czy robienie zakupów spadły na nas tak gwałtownie, iż nawet nie mieliśmy okazji zrozumienia ich pełnego znaczenia. Wiele nowych książek zajmujących się problemem przestrzeni wirtualnej i globalizacji (m.in. Thomasa Friedmana i Benjamina Barbera) podejmuje go w sposób, który kilku autorów „Tikkun” (takich jak Roger Friedlan, Amnon Raz-Krakotzkin, David C. Korten czy ja) uznało za mocno chybiony. Książki te wiążą zwiększający się zakres dostępnych wyborów z Zachodem, sugerując jednocześnie, że reszta świata sprzeciwia się rozprzestrzenianiu Internetu, a ogólniej mówiąc globalizacji, z racji swojego tradycjonalizmu i parafiańszczyzny. Krótko mówiąc, niezafascynowani Internetem postrzegani są jako ludzie zaściankowi, a być może nawet jako jeszcze coś gorszego. W tej perspektywie dziwi trochę fakt powitania zapowiedzi Nasdaq skromnym aplauzem. W przeciwieństwie do apelu rabinów, przyjętego mieszaniną konsternacji i krytyki, jaka spotkała tych wszystkich, którzy próbują cofnąć czas w imię tradycji.
Moim zdaniem, ponawiane apele dotyczące zwielokrotnienia wysiłków na rzecz zachowania przestrzeni w naszym życiu dla rodziny, wspólnoty i życia religijnego nie są zwykłym tradycjonalizmem, a z pewnością nie żadnym „powrotem”. Nie stanowią prostego wezwania do powrotu ku przeszłości, przestrzegania rytuałów i zasad, tylko „dlatego, że jest to sposób, w jaki zawsze postępowaliśmy” albo „ponieważ tak nakazał Bóg czy święte księgi”. Zamiast tego zostajemy postawieni wobec większego spektrum możliwości wyboru; mamy zrozumieć, jakie rytuały w przyszłości zaadaptujemy, a jakie ich nowe formy rozwiniemy, aby chronić nasze życie przed handlem i pracą w przestrzeni wirtualnej. Potrzebujemy określenia obszaru, w ramach którego telefony komórkowe będą wyłączone, a przynoszenie ze sobą laptopów uważane za coś niewłaściwego. Poszukując takich miejsc, dalekich od oślepiającego blasku komputerowych ekranów, nie ograniczamy się do cienia drzew oliwkowych, lecz wybieramy to, co zasadzone i pielęgnowane może je zastąpić.
Jeśli potrzebujemy symbolu nowego świata, niech będzie nim spokojna kolacja. Tak długo jednak jak biznesmeni z Nasdaq planują ją jadać ok. godziny 23., tak długo jest mało prawdopodobne, aby udało im się w dzień powszedni zjeść ten posiłek wspólnie z rodziną, chyba że postanowią zrezygnować z wieczornej sesji. Biorąc pod uwagę z jednej strony to, jak większość z nas jest zajęta w domu, z drugiej natomiast powodujące konflikty obowiązki, od dawna stoimy wobec problemu czy planować wspólną kolację, przynajmniej w określonych dniach tygodnia. Mamy tu do czynienia z innym jeszcze wyborem: ci, którzy traktują kolację jako okazję dającą członkom rodziny możliwość autentycznej wspólnej rozmowy, muszą sformułować „politykę” w kwestii takich spraw jak wyłączenie telewizora, telefonu czy pozostanie przy stole przez ustalony czas.
To samo obecnie coraz częściej dotyczy weekendów oraz świąt. Przestrzeń wirtualna spowodowała, iż kwestia, gdzie przeprowadzić granicę, jest istotniejsza dzisiaj aniżeli kiedykolwiek w przeszłości. Podczas gdy już od dawna można ze sobą przynosić do domu walizkę pełną pracy, Internet sprawił, iż jest to o wiele łatwiejsze a zatem bardziej kuszące, aby prowadzić interesy w domu, na plaży, dzwoniąc do biura czy wymieniając między sobą pracę przez e-mail.
Fakt, iż stoimy obecnie wobec problemu selekcji, a nie zwykłego powrotu do tradycji, staje się oczywisty, kiedy porównamy ze sobą te rytuały, które staramy się podtrzymać lub zaadaptować z tymi, które postanowiliśmy zignorować. Są to decyzje coraz częściej podejmowane z tej racji, iż wydają się mieć dla nas znaczenie, nie zaś dlatego, że zostały nam przekazane przez wcześniejsze pokolenia. Przestrzeganie Szabasu może być zatem jednym z takich rytuałów, który jest dla wielu z nas istotny, wskazuje bowiem na cnotę ochrony wolnego czasu przed zdominowaniem go przez zajęcia ekonomiczne. Jednocześnie np. przestrzeganie żydowskiej tradycji oczyszczenia w publicznej łaźni kobiecej, może być jednym z tych rytuałów, które są współcześnie pozbawione, by ująć to łagodnie, równie istotnego znaczenia dla większości z nas.
Nie twierdzę, iż tradycja nie odgrywa żadnej roli. Jest raczej głównym źródłem opcji, które ludzie mogą brać pod uwagę, aniżeli określonym zbiorem odpowiedzi. Praktycznie rzecz ujmując, religię można postrzegać jako mechanizm, który chroni dawne rozwiązania, dzięki czemu możemy teraz z nich korzystać, nie dlatego jednak, iż są one nakazane przez religijne autorytety czy przekazane przez naszych przodków, lecz dlatego, że wydają się nam one rozsądne i uznajemy je za istotne, niemożliwe do odrzucenia. Sposób, w jaki ludzie zawierają małżeństwa może być tego dobrym przykładem. Rozmaite alternatywne rytuały brane są tutaj pod uwagę, od tradycyjnych po współczesne, spokojne śluby, przystosowane do wyobrażeń poszczególnych ludzi.
Część z tych decyzji możemy podejmować jako jednostki czy rodziny. Na przykład w kwestii tego, czy chodzić do kościoła, czy nie, a jeśli tak, to kiedy. Dokonywanie innych wyborów wymaga jednak dialogu społecznego i wspólnych decyzji; za przykład niech posłuży problem tego, czy posiedzenia komisji lub zarządu odbywać się powinny tylko w czasie zwykłych dni pracy i „regularnych” godzin (cokolwiek to znaczy), czy powinny też iść w ślad dwudziestoczterogodzinnego handlu papierami wartościowymi.
Nie mamy do czynienia z konfliktem pomiędzy możliwością wyboru a tradycją. Jest raczej tak, iż przestrzeń wirtualna stwarza nam nowe możliwości wyboru tego, jak dużo miejsca chcemy poświęcić duchowym, kulturowym i społecznym aktywnościom w nadchodzącym cyfrowym wieku.
Amitai Etzioni
tłum. Krzysztof Kędziora
Powyższy tekst jest polskim tłumaczeniem artykułu, który ukazał się w piśmie „Tikkun”, styczeń/luty 2000. „Tikkun” jest amerykańskim pismem żydowskim o profilu postępowo-lewicującym. Polskie tłumaczenie tekstu ukazało się pierwotnie w piśmie „Obywatel” nr 3, 2001.
Amitai Etzioni (ur. 1929) – socjolog, profesor na Uniwersytecie Columbia i Uniwersytecie George’a Washingtona, jeden z czołowych socjologów organizacji, w młodości asystent słynnego naukowca Seymoura Martina Lipseta, w latach 1994-1995 przewodniczący Amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego, pochodzi z rodziny żydowskich uciekinierów z nazistowskich Niemiec, działał w Izraelu w lewym skrzydle ruchu syjonistycznego i w ugrupowaniach lewicowych, ortodoksyjny wyznawca judaizmu, w roku 1990 założył Communitarian Network i należy do intelektualnych liderów ruchu komunitariańskiego. Autor wielu książek, w tym kilku głośnych w USA.
Zdjęcie w nagłówku tekstu: fot. Gerd Altmann from Pixabay
przez redakcja | środa 27 lipca 2022 | aktualności
Władze związku zawodowego USO zrzeszającego strajkujących pracowników personelu pokładowego linii lotniczych Ryanair wezwały w środę jego personel do wydłużenia do stycznia 2023 r. trwających z przerwami od czerwca br. protestów.
Jak informuje portal wnp.pl, ustalono, aby od 8 sierpnia strajk wznawiać co tydzień i prowadzić go pomiędzy poniedziałkiem a czwartkiem. Zgodnie ze stanowiskiem hiszpańskiego związku zawodowego wznowiony protest miałby trwać do 7 stycznia 2023 r.
W lipcu br. z powodu strajku personelu pokładowego odwołano setki lotów pomiędzy Hiszpanią a innymi państwami, do których Ryanair realizuje połączenia lotnicze.Z szacunków organizatorów protestu wynika, że w strajku bierze udział 1900 hiszpańskich pracowników spółki Ryanair, głównie członków personelu pokładowego. Domagają się m.in. zwiększenia liczby pracowników i kilkuprocentowych podwyżek płac.
Strajkują także pracownicy Lufthansy. Około 134 tys. pasażerów musiało zmienić swoje plany podróży lub całkowicie je odwołać z powodu strajku personelu obsługi naziemnej linii lotniczych Lufthansa. Przewoźnik poradził pasażerom, by nie przychodzili na lotniska, bo i tak większość stanowisk odprawy nie jest obsadzona.W związku z akcją protestacyjną Lufthansa odwołała ponad 1000 lotów w swoich hubach we Frankfurcie i Monachium. Co najmniej 47 połączeń odwołano już we wtorek.
Według Ver.di strajkują różne spółki zależne Lufthansy w hubach we Frankfurcie i Monachium, a także w Duesseldorfie, Hamburgu, Berlinie, Bremie, Hanowerze, Stuttgarcie i Kolonii.
Ver.di i Lufthansa chcą 3 i 4 sierpnia ponownie rozmawiać o wynagrodzeniach i warunkach pracy około 20 tys. pracowników.
przez redakcja | wtorek 26 lipca 2022 | aktualności
Unijna dyrektywa work-life balance wprowadza we wszystkich krajach członkowskich jednolite przepisy dotyczące minimalnego odpoczynku zatrudnionego podczas wykonywania pracy.
Zgodnie z unijną dyrektywą work-life balance, jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi co najmniej 6 godzin, to zatrudniony będzie miał prawo do przerwy trwającej co najmniej 15 minut. W sytuacji, gdy jego czas pracy przekroczy 9 godzin, będzie przysługiwała mu dodatkowa przerwa, również trwająca co najmniej 15 minut. Pojawi się także trzecia przerwa w tym samym wymiarze czasowym, dla pracujących powyżej 16 godzin.
Jak informuje portal plushr.pl, w życie mają wejść przepisy wprowadzające unijną dyrektywę work-life balance. Miały one obowiązywać od sierpnia 2022 r. Wszystko jednak wskazuje na to, że termin ten zostanie przesunięty. Zgodnie z nowymi przepisami pracodawca będzie musiał poinformować pracownika o jego prawach w ciągu 7 dni od dopuszczenia do pracy. Wszystkie przerwy mają być wliczane w czas pracy.
przez redakcja | poniedziałek 25 lipca 2022 | aktualności
Sieci handlowe sięgają po różne sposoby, aby ominąć ustawowy zakaz handlu. Tym razem nowy pomysł ma sieć Carrefour: postanowiła założyć w swoich sklepach klub czytelnika.
Jak informuje portal pulshr.pl, zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy, otwieranie sklepów metodą „na klub czytelnika” jest niezgodne z prawem. Klub czytelnika, czyli miejsce w sklepie, w którym można wypożyczyć albo przeczytać książkę, to nowy sposób przedsiębiorców na ominięcie zakazu handlu w niedziele. Pomysł ten został wdrożony w co najmniej kilkunastu sklepach w Polsce pod przynajmniej czterema różnymi szyldami. Niedawno na taki krok zdecydował się franczyzobiorca sieci Carrefour w Warszawie.
Nasze stanowisko w tej sprawie jest niezmienne. Każdy przedsiębiorca, który próbuje obchodzić przepisy, może spodziewać się kontroli PIP. Przypadki łamania obowiązującego zakazu, w szczególności podejmowanie pozornych działań, będą przez nas sankcjonowane z wykorzystaniem wszystkich posiadanych środków prawnych – przekazał portalowi wiadomoscihandlowe.pl Juliusz Głuski, rzecznik prasowy PIP.
To nie pierwszy pomysł przedsiębiorców na ominięcie przepisów, zakazujących handlu w niedziele. Kierujący sklepem Intermarche w Cieszynie wykorzystali fakt, że w pobliskiej okolicy znajduje się przystanek komunikacji miejskiej i ogłosili się dworcem autobusowym – sklep pełni rolę poczekalni. Inne sklepy sieci założyły na swoim terenie kluby czytelnicze, czynne siedem dni w tygodniu.
przez Laura Koscielska | niedziela 24 lipca 2022 | opinie
Krajowy Związek Pracowników Kolei, Żeglugi i Transportu (RMT) przeprowadził akcję protestacyjną we wtorek 21, czwartek 23 i sobotę 25 czerwca, aby wywrzeć nacisk na pracodawców. Domagał się podwyżek płac i poprawy warunków zatrudnienia oraz powstrzymania znacznych cięć zatrudnienia, głównie w odniesieniu do pracowników londyńskiego metra. Reakcja mediów była histeryczna – nie pozostali wierni ani idei rzetelnego informowania społeczeństwa, ani uczciwi wobec związku zawodowego i samych pracowników. W końcu reakcja ta przekształciła się na małą skalę w antyzwiązkową panikę, co wskazuje na szerszą demonizację robotników podejmujących akcje protestacyjne – i związków zawodowych jako całości.
Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ktoś może czuć się lekko podejrzliwy wobec terminu „strajk” – duża część tej postawy w Wielkiej Brytanii wydaje się wynikać z wydarzeń podczas strajku górników w latach 1984-1985. Był to chaotyczny spór, któremu towarzyszyła przemoc, rozbrzmiewająca w naszych głowach do dziś. Jest jednak całkowicie niesprawiedliwe zakładać, że każdy strajk jest z natury etycznie problematyczny, jak uczyniły to niektóre media w przypadku niedawnej akcji kolejowej prowadzonej przez RMT.
Kay Burley, prezenterka Sky News, uporczywie wypytywała Micka Lyncha, sekretarza generalnego RMT, o to, co zrobią robotnicy kierujący strajkiem, gdy inny pracownik spróbuje go przerwać i wrócić do pracy. Niedługo potem nawiązała do strajku górników, na co Lynch odpowiedział: „Czy to wygląda na strajk górników? O czym ty mówisz?”. Wywiad był agresywny – ogólnie rzecz biorąc, wyglądało na to, że Burley próbowała sprowokować emocjonalną reakcję Lyncha i sprawić, aby wypadł źle.
Innym razem Richard Madeley z programu Good Morning Britain zapytał Micka Lyncha, czy jest marksistą, ponieważ podobno jeśli nim jest, to „popiera rewolucję i obalenie kapitalizmu”. Lynch odpowiedział: „Czasami wymyślasz najbardziej niestworzone rzeczy. Nie jestem marksistą, jestem wybranym przedstawicielem RMT, jestem facetem z klasy robotniczej, prowadzącym spór związkowy o pracę, płace i warunki oraz usługi. Chodzi tu o debatę na temat przemysłu”. Pytanie to wydało się dziwaczne ze względu na użycie przesadnego języka, ponieważ słowa takie jak „marksizm” i „rewolucja” mają silne konotacje ideologiczne i nie mają związku ze sprawą.
Lynch miał również wywiad w talk show „Piers Morgan Uncensored”, w którym Piers najwyraźniej próbował podważyć wiarygodność związkowca, wskazując, że jego zdjęcie profilowe na Facebooku to The Hood, zła postać z serii science-fiction z lat 60. „Thunderbirds”. Morgan napierał na gościa: „Cóż, zastanawiam się tylko, jak daleko idzie to podobieństwo, ponieważ był on oczywiście przestępczym mózgiem terrorystów, opisywanym jako najbardziej niebezpieczny człowiek na świecie, przeprowadził wielką rzeź i siał spustoszenie w społeczeństwie”. Po tym dziwnym wywiadzie wiele osób na Twitterze i Facebooku postanowiło ustawić sobie The Hood jako zdjęcie profilowe w wyrazie solidarności z Lynchem.
Poza prowokacyjnymi pytaniami i wypowiedziami niektórych dziennikarzy, najbardziej karygodnym elementem całej dyskusji wokół ostatnich strajków jest dezinformacja widoczna w ujmowaniu sprawy wyłącznie w kategoriach wynagrodzeń maszynistów. Można ją znaleźć w całym Internecie i telewizji. Średnia pensja maszynisty wynosi prawie 60 000 funtów (rocznie), a więc strajki są niepotrzebne, jak nam mówiono. Tyle że ten spór prawie w ogóle nie dotyczył maszynistów! W strajkach zorganizowanych przez RMT wzięli udział sygnalizatorzy, konserwatorzy, konduktorzy i sprzątacze, których zarobki są niższe od wynagrodzeń maszynistów. Ponadto większość maszynistów jest reprezentowana przez inny związek zawodowy, Zrzeszenie Inżynierów Lokomotyw i Strażaków (ASLEF).
Innym przykładem żonglowania danymi jest przywoływanie średniej płacy pracowników kolei i metra. To właśnie zrobił Grant Shapps, brytyjski minister transportu, w jednym ze swoich przemówień. Stwierdził on, że „Przeciętny maszynista zarabia 59 000 funtów, przeciętny kolejarz zarabia 44 000 funtów, przeciętna pielęgniarka 31 000 funtów”. Tymczasem kwota 44 000 funtów nie uwzględnia wielu innych pracowników i grup zawodowych zaangażowanych w spór, takich jak osoby sprzątające, co czyni ją niewiarygodną w odniesieniu do strajków RMT.
Wydarzenia te pokazują istniejące uprzedzenia wobec związków zawodowych i akcji strajkowej. Pojawia się mnóstwo emocjonalnego języka i dezinformacji, które mają na celu zaszkodzić sprawie pracowników. Jednak reakcja mediów jest w jakimś stopniu zrozumiała – zakłócenia w transporcie były spore, a niektóre głosy wskazywały na skutki, jakie strajki będą miały dla obywateli. Na przykład dyrektor Hereford Sixth Form College podkreślił, że akcja protestacyjna wpłynie na egzaminy, a profesor Robert Thomas powiedział, że doprowadzi to do utraty życia ludzkiego z powodu opóźnienia w leczeniu raka. Mick Lynch odpowiedział na argument profesora Thomasa, mówiąc, że kolejarze nie są odpowiedzialni za problemy w ramach NHS [brytyjskiego odpowiednika NFZ – przyp. tłum.] i podkreślił, że związek bardzo chce rozwiązania sporu. Akcji protestacyjnej można całkowicie zapobiec, jeśli pracodawcy i pracownicy dojdą do porozumienia.
Warto jednak zadać sobie pytanie: jak pracownicy mogą reagować na niesprawiedliwe okoliczności i warunki pracy, jeśli ich żądania są w dużej mierze ignorowane? Proponowanie komuś wynagrodzenia, które nie nadąża za inflacją i nie pokrywa podstawowych kosztów życia, jest niesprawiedliwe. Nieuczciwe jest również nielojalne zachowanie wobec pracowników, którzy w czasie pandemii umożliwiali sprawne działanie systemu transportowego.
Dyskusja medialna wokół strajków nie jest prowadzona wystarczająco dojrzale: nie pozwala ani zrozumieć strajkujących pracowników, ani być szczerym wobec brytyjskiej opinii publicznej. Strajki to nie koniec świata i próba przedstawienia ich jako takich jest ogromną przesadą. Chociaż twierdzi się, że Mick Lynch wygrał tę bitwę medialną, warto uważnie przemyśleć uprzedzenia, z którymi strajkujący i związkowcy muszą się zmierzyć w chwilach takich jak niedawna akcja protestacyjna.
Laura Koscielska
tłum. Magdalena Okraska
Powyższy tekst ukazał się w lipcu 2022 r. w magazynie internetowym gazety Cherwell, najstarszego oxfordzkiego czasopisma studenckiego.
przez redakcja | niedziela 24 lipca 2022 | aktualności
Pojawiają się kolejne pomysły rozwiązania tego problemu, a jednym z nich jest usuwanie dat przydatności do spożycia z produktów spożywczych. Z Wielkiej Brytanii napływają optymistyczne informacje o tego typu programach, a grono sklepów, które decydują się na takie rozwiązanie, systematycznie rośnie.
Jak informuje portal geekweek.interia.pl, firma Marks & Spencer dołącza do grona producentów i sprzedawców żywności, którzy zaczynają usuwać daty przydatności do spożycia – jeszcze w tym tygodniu ponad 300 owoców i warzyw w ofercie firmy trafi do sklepów bez charakterystycznych oznaczeń.
Z informacji podawanych przez lokalne instytucje, jak nasza Najwyższa Izba Kontroli, dowiadujemy się zaś, że w naszym kraju marnowanych jest rocznie niemal 5 mln ton żywności, z czego ponad połowa (60 proc.) jest marnowana w naszych domach.
W jaki sposób klienci mają więc ocenić, czy żywność nadaje się do spożycia, jeśli na opakowaniach nie byłoby dat? W najbardziej naturalny ze sposobów, a mianowicie polegając na swoim wzroku i węchu – mówiąc krótko, mamy obejrzeć i powąchać jedzenie, żeby ocenić, czy jest zepsute.
Jak przekonują eksperci, żywność pozostaje nie tylko zdatna, ale i bezpieczna do spożycia – w zależności od rodzaju – wiele dni, tygodni, miesięcy, a nawet lat po terminie podanym na opakowaniu. Tymczasem za sprawą dat przydatności konsumenci mają dylemat, czy na pewno mogą ją jeść po terminie i często, zamiast spróbować, dla bezpieczeństwa wyrzucają jedzenie do śmieci.
Choć marnowanie żywności to poważny globalny problem, to szybko mogą pojawić się argumenty, że usuwanie dat przydatności może doprowadzić do poważnych zatruć pokarmowych, np. kiedy ktoś źle oceni na oko i nos przydatność żywności.