przez redakcja | piątek 9 stycznia 2026 | aktualności
Eskaluje spór między związkowcami a zarządem wielkiej polskiej sieci handlowej.
W kolejny etap wszedł spór między związkowcami a szefostwem sieci handlowej Dino.
Międzyzakładowa Organizacja OPZZ Konfederacja Pracy podejmuje kolejne działania przewidziane polskim prawem. Skierowała do zarządu sieci Dino Polska oficjalne wezwanie do rozmów, podając w nim tematy, daty i miejsca spotkań. To kolejny etap trwającego w firmie sporu zbiorowego.
Konflikt w Dino trwa od kilku miesięcy. Nowy związek zawodowy prowadził już działania w inny sieciach handlowych w Polsce, m.in. zorganizował strajk ostrzegawczy w Kauflandzie. Od Dino domaga się m.in. wyjaśnienia sprawy nieutworzenia Zakładów Funduszu Świadczeń Socjalnych, a także poprawy sytuacji pracowników. Związkowcy uważają, że wynagrodzenia są zbyt niskie. Krytykę budzi także stan zatrudnienia i związane z nim problemy: „Pracujesz w Dino? O wakacjach z dziećmi możesz zapomnieć. Do marketów Dino Polska trafiła dyspozycja zakazująca długich urlopów w okresie letnim. Tak – Dino zakazuje urlopów latem. To kolejny skandal z tą siecią handlową w tle. Sytuacja jest bez precedensu. Zamiast zatrudnić dodatkowych pracowników i zapewnić godne warunki pracy, ludzie muszą pracować nawet za trzech. Wystarczy choroba jednej osoby, by sparaliżować pracę marketu. A zamiast wyrozumiałości – pracownicy na zwolnieniach chorobowych odbierają telefony z pytaniami, kiedy wrócą do pracy” – napisali związkowcy.
Wezwanie do rokowań to etap sporu przewidziany polskim prawem. Musi ono poprzedzać ewentualne kolejne działania, takie jak np. referendum strajkowe.
przez redakcja | czwartek 8 stycznia 2026 | aktualności
Strajk w zakładach Valeo zaowocował znaczącymi podwyżkami płac.
23 grudnia zakończył się spór zbiorowy między związkowcami a zarządem firmy Valeo. Pracownicy trzech zakładów tego koncernu – w Chrzanowie, Trzebini i Mysłowicach – od dawna domagali się podwyżek płac. Reprezentujący ich związek zawodowy Sierpień ’80 prowadził spór zbiorowy. W jego ramach odbyły się kilkakrotne negocjacje, demonstracje i blokady ulic, strajk ostrzegawczy. Pod koniec listopada miał miejsce kilkudniowy strajk połączony z blokadą dostaw do zakładu. Szefostwo firmy próbowało na różne sposoby stłumić protest. W sprawę zaangażowały się wówczas władze samorządowe kilku szczebli, pośrednicząc w negocjacjach.
Ostatecznie negocjacje zakończyły się podpisaniem porozumienia płacowego. Na jego mocy osoby zatrudnione krócej niż rok dostaną 370 złotych brutto podwyżki od 1 marca. Pracownicy ze stażem 1-5 lat otrzymają 560 złotych. Zatrudnieni dłużej niż pięć lat dostaną podwyżkę 780 złotych brutto. Wzrośnie o 120 zł także dodatek za pracę w systemie czterobrygadowym. Podwyżki są niższe od tych żądanych na wstępie przez związkowców – 1200 zł – ale i tak znacząco większe niż wstępnie proponował koncern.
przez redakcja | czwartek 8 stycznia 2026 | aktualności
Kilka związków zawodowych ponad podziałami apeluje wspólnie o wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy.
List otwarty do ministrów i posłów na Sejm RP
Niżej podpisane organizacje zakładowe związków zawodowych Inicjatywa Pracownicza, WZZ Sierpień 80, OPZZ Konfederacja Pracy i KNSZZ „Ad Rem” wzywają rząd oraz posłanki i posłów na Sejm RP wszystkich partii do natychmiastowego przyjęcia ustawy o wzmocnieniu Państwowej Inspekcji Pracy w celu skutecznej walki z fikcyjnymi formami zatrudnienia.
Na co dzień w naszych zakładach pracy doświadczamy bezradności polskiego państwa wobec nielegalnych form zatrudnienia.
Poprzez tzw. umowy śmieciowe nieuczciwi pracodawcy okradają miliony pracowników w Polsce na miliardy złotych z tytułu nieopłaconych nadgodzin, odebrania prawa do urlopów wypoczynkowych, macierzyńskich, wychowawczych i płatnych zwolnień chorobowych. Fikcyjne formy zatrudnienia w praktyce krępują też działalność związkową, odbierają realnie pracownikom prawo do aktywności w ramach związku zawodowego pod groźbą natychmiastowej utraty pracy nie chronionej kodeksem pracy.
Obecne przepisy ustawy o PIP i kodeksu pracy realnie nie zabezpieczają pracowników przed łamaniem prawa przez pracodawców stosujących fikcyjne formy zatrudnienia. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego liczba pracujących na umowach zlecenia i pokrewnych osiągnęła rekordowy poziom ponad 2,4 miliona na koniec 2024 i pierwszą połowę 2025 roku, w tym 1,5 miliona pracujących wyłącznie na tych umowach. Stale rosnąca popularność tych umów wynika wprost z bezkarności pracodawców, niczym nie ograniczanej żądzy zysku ponad prawem. Nowelizacja ustawy o PIP da szansę ukrócić ten proceder.
Umowy śmieciowe to głęboki regres cywilizacyjny. Przedsiębiorcy i posłowie, którzy próbują osłabić lub zablokować obecną zmianę przepisów o PIP, cofają Polskę do realiów XIX wiecznych. Co gorsza, członkowie partii, które zwykle powołują się na pro-europejskie wartości, na czele z samym premierem Donaldem Tuskiem, dziś blokują pro-pracownicze rozwiązania, których wymaga właśnie Unia Europejska. Robią to, ryzykując nawet utratę miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy przeznaczonych na odbudowę i tworzenie odporności społeczno-gospodarczej Polski w dobie kryzysów. W zamian, w imię miliardowych zysków nieuczciwych przedsiębiorców, politycy przeciwni reformie PIP pchają nas w kolejny głęboki kryzys.
Inspektorzy Pracy w Polsce muszą mieć prawo do wydawania decyzji o przekształceniu umowy śmieciowej w umowę o pracę bez czekania na decyzje sądu. Pieniądze zarobione przez pracodawców w wyniku stosowania nielegalnych umów muszą zostać oddane pracownikom, gdyż to one i oni wypracowują je swoją pracą. Stosunek pracy powinien być domniemaną formą zatrudnienia na zasadach proponowanych przez ministerstwo sprawiedliwości.
Komisje Zakładowe OZZ Inicjatywa Pracownicza przy: Amazon, Volkswagen Poznań, Jeremias, Allegro, Orlen Serwis, Janpol, Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu, Auchan Polska, Fiege/Zalando, Bibliotece Miejskiej w Łodzi, zakładach Eltek i Electropoli Poland, Bielenda Group S.A., Polska Press, CanPack FIP Brzesko, CSW Zamek Ujazdowski, Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, Warszawskim Obserwatorium Kultury, Ośrodku Brama Grodzka – Teatr NN, Polskiej Akademii Nauk, RASP, wydawnictwie Bauer, Komisja Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce, Związek Pracowników Branży Gier, struktury młodzieżowe OZZ IP
Zarządy zakładowych organizacji związkowych OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie, Dino, Biedronce, Aldi i Rossmann oraz w Solaris Bus & Coach
Komisja Międzyzakładowa WZZ Sierpień 80 w Valeo Autosysytemy Sp. z o o Oddział Valeo Lighting Systems w Chrzanowie, Komisje Zakładowe przy Katowickich Wodociągach S.A. oraz w Tenecco Silesia.
Pracownicy sądownictwa zrzeszeni w związku zawodowym KNSZZ „Ad Rem”
przez redakcja | środa 7 stycznia 2026 | aktualności
Związkowcy z Poczty Polskiej są zaniepokojeni sposobem gospodarowania budynkami przedsiębiorstwa.
Związkowcy z „Solidarności” w Poczcie Polskiej napisali: Państwowe zabytki nie są towarem. To sprawdzian odpowiedzialności państwa. W całej Polsce pojawiają się informacje o sprzedaży, wynajmie lub zmianie przeznaczenia historycznych gmachów pocztowych. Chodzi o obiekty o udokumentowanej wartości kulturowej, architektonicznej i symbolicznej, trwale wpisane w historię miast.
Trzeba powiedzieć to jasno i bez emocjonalnych skrótów: Poczta Polska nie jest prywatną firmą.
To spółka Skarbu Państwa, która zarządza majątkiem powierzonym jej w interesie publicznym. W tym majątku znajdują się zabytki. Dlatego decyzje dotyczące takich obiektów nie mogą być traktowane wyłącznie jako działania biznesowe. W przypadku nieruchomości historycznych naturalnym uczestnikiem procesu powinno być zainteresowanie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a więc organ państwa odpowiedzialny za ochronę dziedzictwa narodowego.
Sprzedaż lub długoterminowe oddawanie zabytkowych gmachów w ręce komercyjne oznacza trwałą zmianę ich funkcji publicznej. Nawet jeśli odbywa się to w ramach obowiązujących procedur, rodzi pytania o to, czy interes państwa i ochrona dziedzictwa są w tych decyzjach właściwie zabezpieczone. Niepokój budzi również brak ogólnodostępnej, spójnej strategii dotyczącej historycznego majątku Poczty Polskiej. Nie wiadomo, które obiekty uznawane są za strategiczne i nienaruszalne. Nie wiadomo, jakie funkcje publiczne mają być w nich zachowane. Nie wiadomo, jakie kryteria przesądzają o sprzedaży lub wynajmie.
Zabytki nie są odnawialnym zasobem. Raz sprzedane lub trwale wyłączone z funkcji publicznych, przestają służyć państwu i obywatelom. A państwo traci coś więcej niż nieruchomość, traci część swojej obecności i ciągłości. Oczekiwanie jest proste i w pełni racjonalne: Przejrzystość decyzji, publiczna informacja, realna ochrona historycznego majątku Skarbu Państwa.
przez redakcja | środa 7 stycznia 2026 | aktualności
Koncern Agora zapowiada duże zwolnienia.
Agora poinformowała, że zamierza pozbyć się w procedurze zwolnień dużej liczby pracowników. Zwolnienia maja objąć 166 osób. Oznacza to, że pracę straci ponad 6,5% ogółu zatrudnionych w firmie. To kolejna w ostatnich latach fala zwolnień w tej firmie.
Pracę mają stracić osoby zatrudnione w różnych podmiotach należących do tego koncernu. Sama „Gazeta Wyborcza” zwolni 60 osób z działów operacyjnego, sprzedaży, wsparcia biznesowego oraz redakcji. To redukcja załogi tych działów o 13,5%. Z kolei portal Gazeta.pl zamierza zwolnić 63 osoby z analogicznych działów, czyli ponad 25% ogółu zatrudnionych w nich. Eurozet Consulting pozbędzie się 13 w podobnych działach, co oznacza zredukowanie zatrudnienia w nich o ponad 20%. Sama spółka Agora zwolni 20 pracowników. Grupa Radiowa Agory i Eurozet zmniejszy zatrudnienie o 10 osób. Część zwolnień jest motywowana tym, że praca ludzka zostanie zastąpiona automatyzacją.
Zwolnienia są podejmowane mimo iż koncern osiągnął dodatnie wyniki finansowe i poprawił rentowność względem analogicznego okresu rok wcześniej.
przez redakcja | sobota 27 grudnia 2025 | aktualności
Wczoraj nagle, w swoje 61. urodziny, zmarł Cezary Miżejewski, nasz wieloletni współpracownik.
Za komuny działał w opozycji demokratycznej. Kontestował tamten system z lewej, bo uważał, że cenzura, esbecka pałka, strzelanie do robotników, kartki na cukier i władza aparatczyków to nie jest socjalizm i nie jest to lewica, lecz ich zaprzeczenie, splugawienie. Działał w Międzyzakładowym Robotniczym Komitecie „Solidarności”, należał do grona osób, które w podziemiu reaktywowały Polską Partię Socjalistyczną, redagował jej nielegalne pismo „Robotnik”, był konspiracyjnym drukarzem i kolporterem. Robił różne ryzykowne rzeczy, był za to więziony i represjonowany, ale nie rozpamiętywał tego po kombatancku.
Po 1989 współorganizator Biura Ochrony Pracy NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze. Działał w już legalnej PPS. Gdy dawna opozycja skręciła ku neoliberalizmowi lub prawicy, on wraz z PPS poszedł do wyborów w sojuszu z SLD i został posłem. Był nim przez jedną kadencję. W II połowie lat 90. był liderem związku zawodowego Konfederacja Pracy, który w łonie OPZZ zajmował się odnową formuły związkowej i próbą organizowania pracowników nowych i trudnych branż, jak hipermarkety itp. Po 2001 był wiceministrem polityki społecznej i radcą w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.
Od 2009 rzucił się w wir zupełnie nowej aktywności, która dawała szansę realizacji ideałów, jakie wyznawał od lat. Zaangażował się w spółdzielczość socjalną – połączenie wsparcia ludzi najsłabszych na rynku pracy z demokratyczną samoorganizacją. Był przewodniczącym Ogólnopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Socjalnych. Ale przede wszystkim był duszą tego ruchu – niestrudzonym organizatorem, popularyzatorem, człowiekiem nietracącym entuzjazmu mimo przeciwności losu, człowiekiem mrówczej, często niewidzialnej, ale wytrwałej roboty, człowiekiem, pasji i ideowości.
Współpracowaliśmy od kilkunastu lat. Wspierał regularnie to, co robimy. Opublikowaliśmy niejeden jego tekst. Udostępniamy w całości jego tekst najnowszy, z bieżącego numeru „Nowego Obywatela”. Czarek podsumowuje w nim dokonania dwóch dekad spółdzielczości socjalnej w Polsce – tekst jest dokładnie taki, jak sposób działania i myślenia Zmarłego: konkrety, tu i teraz, ale i dalekosiężne wizje, sukcesy, ale i nieunikanie zmierzenia się z problemami, radość, ale i gorycz, zadowolenie, ale i namysł nad tym, co trzeba ulepszyć: https://obywatel3.macmas.pl/2025/10/13/socjal-czy-praca-socjal-i-praca/
Wszystkie napisane dla nas teksty Czarka można znaleźć tutaj: https://obywatel3.macmas.pl/author/cezary-mizejewski/
przez redakcja | czwartek 18 grudnia 2025 | aktualności
Znacznie wzrosła skala zatrudnienia wyłącznie w oparciu o umowy śmieciowe.
Jak informuje strona internetowa Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, dane GUS i ZUS wskazują, że znacząco wzrosła liczba osób zatrudnionych w sposób pozakodeksowy, na podstawie tak zwanych umów śmieciowych.
Wedle najnowszych danych, dla II kwartału roku 2025, liczba osób zatrudnionych w Polsce wyłącznie w oparciu o umowy śmieciowe wyniosła 1,451 mln. W ciągu roku to wzrost z poziomu 1,382 mln. Natomiast na przestrzeni dwóch lat oznacza to wzrost z poziomu 1,323 mln. Mamy zatem w ciągu dwóch lat przyrost pracy na umowach śmieciowych jako źródła utrzymania o niemal 130 tysięcy osób.
Najwięcej osób zatrudnionych na śmieciówkach to te w wieku 25-40 lat oraz 61-67 lat.
przez redakcja | wtorek 16 grudnia 2025 | aktualności
Większość Polaków zamierza ograniczyć wydatki związane ze Świętami ze względu na ich koszt.
Jak informuje Portal Spożywczy, aż 69 proc. Polaków chce ograniczyć wydatki świąteczne – tak wynika z badania ANG Odpowiedzialne Finanse. Aż trzy czwarte kobiet zamierza tak zrobić. Wynika to z kosztów życia.
Przygotowania do tańszego spędzenia świąt Bożego Narodzenia obejmują wcześniejsze zakupy, aby skorzystać z promocji – tak zamierza robić 33% Polaków. Symbolicznie niższy (32%) jest odsetek tych, którzy deklarują rezygnację z nabywania nowych ozdób świątecznych. 30% ankietowanych zrezygnuje z kupna. 27% chce samodzielnie przygotować potrawy, aby ich koszt był niższy od zakupu gotowych wyrobów. 18% zamierza kupić produkty tańsze. 16% rezygnuje z wyjazdów świątecznych. 15% ograniczy liczbę potraw wigilijno-świątecznych.
Nieograniczanie wydatków świątecznych deklaruje 31% ankietowanych.
przez redakcja | poniedziałek 15 grudnia 2025 | aktualności
Znany producent płytek ceramicznych ogłosił duże zwolnienia z pracy.
Jak informuje łódzka Gazeta Wyborcza, duże redukcje zatrudnienia nastąpią w firmie Ceramika Paradyż w Opocznie. To jeden z największych pracodawców w mieście. Pracę straci 140 osób, co oznacza aż 13% całej załogi.
Szefostwo firmy twierdzi, że jedną z przyczyn zwolnień, oprócz wzrostu kosztów energii, jest duży, rosnący i niekontrolowany import płytek ceramicznych z Indii. Nie spełniają one żadnych norm i standardów, jakich muszą przestrzegać firmy z Europy. Branża ceramiczna apelowała już w zeszłym roku do rządu, że import z Indii będzie skutkował redukcją miejsc pracy w Polsce.
przez redakcja | poniedziałek 15 grudnia 2025 | aktualności
Związkowcy domagają się poprawy warunków zatrudnienia w wielkiej polskiej sieci handlowej.
Jak informuje portal Dla Handlu, związkowcy zrzeszeni w Międzyzakładowej Organizacji Związkowej OPZZ Konfederacja Pracy wszczęli procedurę sporu zbiorowego wobec Dino Polska, jednej z największych sieci handlowych w kraju.
Związkowcy zarzucają firmie brak dialogu, przeciążanie pracowników obowiązkami oraz wynagrodzenia niewiele wyższe od płacy minimalnej. Niedawno ten sam związek zaapelował o utworzenie w firmie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, który powinien istnieć w przedsiębiorstwie tej wielkości. Zwraca uwagę także na warunki panujące w sklepach sieci – ich zdaniem jest tam zbyt chłodno, aby bez szkód dla zdrowia przebywać długo w takim miejscu.
Związkowcy piszą: „Ignorancja władz Dino sięga zenitu. Spółka milczy, a sytuacja zaczyna przypominać pierwsze lata działalności Biedronki w Polsce”. Związkowcy zapowiadają zatem, że kolejnymi działaniami mogą być strajk ostrzegawczy, referendum strajkowe oraz strajk bezterminowy.
W niedzielę ten sam związek przeprowadził strajk ostrzegawczy w sklepach sieci Kaufland.
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Kamil Kulawik – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=124499205
przez redakcja | poniedziałek 15 grudnia 2025 | aktualności
W całej Polsce w sklepach wielkiej sieci handlowej odbył się strajk ostrzegawczy.
Wczoraj, w niedzielę handlową, część pracowników sieci Kaufland zaprzestała pracy w ramach strajku ostrzegawczego. Na dwie godziny (12-14) przerwali obsługę klientów. Pracownicy zrzeszeni w związku zawodowym Konfederacja Pracy od dawna pozostają w sporze z zarządem sieci. Domagają się takich podwyżek – 1200 zł brutto – które po latach zrekompensują wzrost kosztów życia. Wielu zatrudnionych w Kauflandzie zarabia płace minimalne lub niewiele więcej.
Strajk objął kilkadziesiąt placówek sieci. W części z nich zaprzestanie pracy przez związkowców opóźniło realizację czynności przez niestrajkującą część załogi. W innych sklepach na kasach zastąpiły ich osoby z kierownictwa i obsługi administracyjnej.
Aby storpedować strajk, zarząd sieci kilka dni przed protestem ogłosił, iż od 1 stycznia przyzna podwyżki, ale znacznie niższe niż te, których domagają się związkowcy.
– „Wyciska się nas na maksa, jak cytryny, a do tego próbuje zastraszać, jak tylko upominamy się o to, co nam się należy” – powiedział dziennikowi „Fakt” Wojciech Jędrusiak, przewodniczący międzyzakładowej organizacji OPZZ Konfederacja Pracy. Zapowiedział on kontynuację walki o podwyżki, nie wykluczając referendum strajkowego oraz strajku.
przez redakcja | czwartek 11 grudnia 2025 | aktualności
Wielki podmiot handlowy planuje dużą redukcję zatrudnienia.
Jak informuje portal Dla Handlu, wielkie zmiany zapowiada grupa Eurocash. To duży gracz z branży handlu spożywczego i produktami szybkozbywalnymi. Za tą niezbyt rozpoznawalną nazwą kryje się właściciel popularnych marek –Delikatesy Centrum, Groszek, Lewiatan, ABC, Duży Ben itp. Razem wzięte mieściłyby się w pierwszej piątce największych podmiotów handlu spożywczego w Polsce.
Grupa planuje duże zmiany w swojej strukturze. Likwidacji ma ulec 150 sklepów marki Delikatesy Centrum. Oznacza to w latach 2026-2027 likwidację aż 3000 etatów w całym kraju. Około 2000 z nich to personel sklepowy, a kolejny tysiąc to stanowiska administracyjne i organizacyjne w obrębie całej spółki.
Zamiast własnych placówek, Eurocash zamierza się skupić na rozwoju sieci punktów franczyzowych. Jednym z kluczowych elementów nowej strategii ma być rozrost sieci Duży Ben. Początkowo planowana była ona ok. 1000 sklepów, z czego powstało już niemal 400. Teraz ma mieć ona nawet 3000 punktów, ale prowadzonych w modelu franczyzowym, czyli z przerzuceniem sporej części ryzyka i wysiłku na osoby niezatrudniane przez Eurocash.
Planowana jest także konsolidacja kilku należących do firmy formatów sieciowego handlu spożywczego. Mają one docelowo działać wszystkie pod szyldem „Sklepy STĄD”. Taka sieć objęłaby nie tylko dotychczasowe podmioty Eurocashu, ale także pozyskane do sieci w modelu franczyzowym dotychczas niezależne sklepy spożywcze.
przez redakcja | środa 10 grudnia 2025 | aktualności
Spór zbiorowy na pewno, a być może także strajk w kolejnej firmie.
Jak informuje portal Tysol.pl, w firmie w Spreadshirt Manufacturing Polska w Legnicy rozpoczął się spór zbiorowy. Zakładowa „Solidarność” domaga się poprawy warunków zatrudnienia, a w przypadku lekceważenia postulatów nie wyklucza nawet strajku.
Związkowcy domagają się przede wszystkim podwyżki pensji o 500 zł brutto dla każdego pracownika. Chcą też premii regulaminowej w wysokości 1200 zł brutto oraz premii świątecznej tej samej wysokości. Związek domaga się także utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Rozliczanie czasu pracy miałoby się odbywać w wymiarze miesięcznym, Oczekują także zniesienia kar finansowych za urlop na żądanie i zwolnienie z tytułu siły wyższej.
Szefostwo niemieckiej firmy odrzuciło te postulaty. W odpowiedzi związkowcy wszczęli formalnie spór zbiorowy, który ma przewidziane prawem etapy negocjacyjne. Jeśli nie przyniesie to rezultatów, kolejne kroki to referendum strajkowe, a w przypadku jego powodzenia – legalne przerwanie pracy.
przez redakcja | środa 10 grudnia 2025 | aktualności
Związkowcy z Kielc protestują przeciwko niezrozumiałym i niejasnym działaniom liberalnych władz miasta wobec lokalnej spółki pracowniczej, zapewniającej od lat transport zbiorowy mieszkańcom.
Stanowisko Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach w sprawie działań władz miasta wobec spółki pracowniczej oraz budowy nowej bazy dla zewnętrznego operatora.
Od wielu miesięcy obserwujemy narastające i trwające już od lat działania wymierzone w MPK Kielce – spółkę, w której 33 procent udziałów ma wciąż miasto. Ostatnie decyzje, między innymi dotyczące budowy nowej bazy autobusowej finansowanej z publicznych środków kosztem coraz większego zadłużania miasta, są tego kolejnym doskonałym przykładem.
Przypominamy, że funkcjonowanie MPK po 2007 roku było oparte na porozumieniu postrajkowym, na mocy którego podpisano umowę kupna-sprzedaży i dokonano zmian w umowie spółki. Ze względu na dramatyczną sytuację finansową spółki i zły stan taboru strony ustaliły w załączniku do umowy, że unijne środki pozyskane przez miasto na zakup taboru, o których pozyskanie już wówczas starało się miasto, będą włączone w tabor spółki, a nie będą dla miejskiego przewoźnika konkurencją, jak to obecnie się dzieje. Czyli te ustalenia zostały złamane przez miasto. Warte podkreślenia jest, że w tamtym czasie spółka była w bardzo trudnej sytuacji, a miasto – w znacznie lepszej niż obecnie. Dziś jest odwrotnie: to MPK może pochwalić się stabilną sytuacją finansową, a dzięki wysiłkowi pracowników oraz rezygnacji z dywidendy ma za sobą inwestycje rzędu 200 milionów złotych w tabor i bazę, podczas gdy miasto jest ogromnie zadłużone. Mimo to władze planują kosztowną i nieuzasadnioną ekonomicznie inwestycję z pieniędzy podatników, która w żaden sposób nie służy ani interesowi mieszkańców, ani komunikacji miejskiej. Czym to wytłumaczyć?
Tym bardziej, że decyzja o budowie nowej bazy nie została poprzedzona szczegółowymi wyliczeniami ekonomicznymi czy przedstawieniem tańszych alternatyw, tj. przygotowanie infrastruktury dla „elektryków” na terenie istniejącej bazy MPK, wykup pakietu większościowego w spółce czy wykup samej bazy, a przede wszystkim – bez jakiejkolwiek debaty publicznej. Paradoksem jest to, że władze prowadzą konsultacje społeczne w sprawach znacznie mniej istotnych, tj. zakaz sprzedaży alkoholu, ale w fundamentalnej kwestii dotyczącej majątku miejskiej spółki i setek miejsc pracy – milczą. Zmowę milczenia stosują również wszystkie kieleckie media. Dlaczego? Co kryje się za tak zaburzoną polityką informacyjną? Czyżby zajezdnia MPK miała podzielić los terenów, na których niegdyś znajdowała się zajezdnia PKS Kielce i siedziba KKSM, a teraz są tam osiedla deweloperskie? Warto podkreślić, że do spółki w latach wcześniejszych zgłaszali się różni deweloperzy z propozycją kupienia terenu bazy. Wysuwali różne oferty, a gdy im stanowczo odmówiono, to padły nawet takie słowa: „Nie chcecie oddać bazy za pieniądze, to przejmiemy was za darmo”.
Publiczne pieniądze są używane przeciwko własnej spółce po to, by finalnie osłabić miejskiego przewoźnika. Mówi się o oszczędnościach, a jednocześnie buduje się infrastrukturalne zaplecze tak naprawdę zewnętrznemu operatorowi. Tak wygląda interes miasta? Jak to się ma do mających miejsce kilka lat temu zapowiedzi władz miasta, że dzięki wejściu na kielecki rynek konkurencyjnego operatora nastąpi poprawa jakości usług transportowych, w dodatku za mniejsze pieniądze? Po otwarciu ofert temat ten nagle zniknął z dyskusji, ponieważ do rozstrzygnięcia przetargu konieczne było dołożenie aż 8,5 miliona złotych – i to wyłącznie na dwuletni kontrakt. Jednocześnie podkreślano, że zewnętrzny operator dysponuje „świetnie wyposażoną” bazą, na której miałoby się zmieścić nawet 100 autobusów. Twierdzono również, że wspomniane 8,5 miliona złotych umożliwi mu stworzenie własnej infrastruktury.
Pytamy więc: gdzie jest ta infrastruktura? Nie ma bowiem ani środków finansowych, ani jakiejkolwiek nowej infrastruktury, za to w tym roku przewoźnikowi wydłużono kontrakt o kolejny rok na wszystkie trzy zadania, mimo że MPK posiada ogromne rezerwy wozokilometrów rzędu 1,2 miliona rocznie. Wykorzystanie tej rezerwy pozwoliłoby zaoszczędzić kolejne kilka milionów złotych. Co więcej, przedłużono ten kontrakt również na linie, które dotychczas obsługiwało MPK – 13, 23, 24, OW i OZ.
MPK to firma dobrze zarządzana, inwestująca i konkurencyjna, ale nie jesteśmy w stanie wygrać ze środkami publicznymi wspierającymi inne podmioty.
Efektem tych działań może być pozbawienie pracy ponad 600 osób obecnie zatrudnionych w MPK mieszkańców Kielc i okolic. Czy o to w tym wszystkim chodzi? Bardzo dużo dyskutuje się o lustrach, ale nikt nie mówi o realnych problemach: zagrożeniu likwidacją kieleckiej spółki i utratą setek miejsc pracy. To może doprowadzić do przyśpieszenia procesu wyludniania się miasta, wzrostu ubóstwa i społecznych patologii, co później będzie się przedstawiać jako „problem alkoholowy”, który nie wiadomo skąd się wziął. To jest zaburzona hierarchia priorytetów i mylenie skutków z przyczynami.
Co więcej, dąży się do tego, by zewnętrzny operator robił biznes kosztem zarówno podatników, jak i kieleckich pracowników. W którym mieście w Polsce występuje taki paradoks, że za pieniądze podatników buduje się gotową infrastrukturę operatorowi zewnętrznemu, aby umożliwić mu robienie biznesu? Czym bowiem będzie konkurować ten operator, skoro zapewni mu się nowoczesny tabor, całą infrastrukturę i jeszcze miasto pokryje koszty dojazdowe, jeśli nie niższymi kosztami pracy? Na bieżąco jesteśmy informowani o tym, jak wygląda „przestrzeganie” czasu pracy w tego rodzaju spółkach i jak się tam dba o wypoczynek pracowników, co ma kolosalne przełożenie na bezpieczeństwo pasażerów. Jeżeli miasto będzie dalej wspierać zewnętrznych operatorów kosztem MPK, zwycięży nie jakość usług, ale wyłącznie tani model zatrudniania – oparty na współczesnym niewolnictwie i wyzysku.
Tego, jako mieszkańcy Kielc, ale przede wszystkim związkowcy, nigdy nie zaakceptujemy!
W związku z powyższym Związek Zawodowy Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach oczekuje od radnych miasta, by przestali chować głowę w piasek i udawać, że nic się nie dzieje lub, co gorsza, posługiwać się hejtem wobec pracowników MPK.
Radni mają obowiązek działać w interesie mieszkańców, a nie milcząco wspierać decyzje, które narażają ich na straty finansowe i utratę pracy. Nie do zaakceptowania jest przez nas prowadzona w stosunku do spółki, jak również do jej przedstawicieli zasiadających w organach spółki, narracja oparta na kłamstwach i manipulacjach, której celem jest dezinformowanie i przedstawienie firmy w negatywnym świetle. Narracja ta jest prowadzona od stycznia 2022 roku, co ma oczywisty związek z budową nowej bazy, gdyż stanowi usprawiedliwienie tej inwestycji, która ma ponoć „uniezależnić miasto od szantaży spółki wobec miasta”. Chcemy dowiedzieć się także, dlaczego miasto nie chce kupić pakietu większościowego w MPK, a zarazem nie zgadza się na sprzedaż swoich udziałów, łamiąc tym samym zapisy porozumienia? I dlaczego władze miasta od wielu lat blokują wiele rozwiązań prorozwojowych dla spółki, tj. scalenie działek, na czym zyskałaby spółka, jak też zadłużone miasto Kielce? Dlaczego podejmuje się działania, które mają zniechęcać pracowników i im szkodzić? W czasie pandemii nie chciano przekierunkować linii na niektóre końcowe przystanki, po to by kierowcy zyskali dostęp do toalet i bieżącej wody. Doszło nawet do tego, że miasto nie odpisuje na pisma kierowane przez zarząd MPK.
Związek Zawodowy Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach, jako przedstawiciel załogi, domaga się odpowiedzi na wyżej postawione pytania, jak również spełnienia poniższych żądań:
1. rozpoczęcia rozmów i dialogu z MPK, o czym mowa w podpisanym porozumieniu postrajkowym,
2. natychmiastowego zaprzestania działań szkodzących spółce oraz finansom miasta, w tym blokowania inicjatyw prorozwojowych,
3. przestrzegania porozumienia postrajkowego i zapisów zawartych w umowie kupna-sprzedaży i umowie spółki,
4. przeprowadzenia otwartej debaty publicznej.
Jednocześnie chcemy zapewnić, że jesteśmy cały czas gotowi na dialog i współpracę z miastem, ale nie możemy dopuścić do tego, aby dorobek kilku dekad (MPK będzie w przyszłym roku obchodzić 75-lecie) został zniszczony i zmarnowany. Nie godzimy się też na to, żeby zostało zaprzepaszczone porozumienie postrajkowe z 2007 roku – przede wszystkim ustalenia, które wtedy zapadły, które pozwoliły bezkosztowo dla miasta przywrócić funkcjonowanie transport publicznego w Kielcach na wysoki poziom, bez inwestowania środków zewnętrznych, tylko z pieniędzy spółki. Nie chcemy powrotu do sytuacji, jaka miała miejsce przed 2007 rokiem. Mając na względzie wkład włożony przez załogę w odbudowę spółki, w trosce o majątek, miejsca pracy i dobro mieszkańców, związek zastrzega możliwość podjęcia innych działań przewidzianych w statucie.
Zarząd Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w MPK Kielce
Zdjęcie w nagłówku tekstu: fot. Marcin Szymoniak
przez redakcja | poniedziałek 8 grudnia 2025 | aktualności
Upadła duża firma produkcyjna, a pracownicy zostali bez zatrudnienia i wypłat.
Jak informuje portal wSzczecinie.pl, w stolicy województwa zachodniopomorskiego nagle upadła firma Elogic. To producent szaf elektrycznych, szaf sterowniczych i paneli kontrolnych. Firma działa od wielu lat, niektórzy z jej pracowników mają ponad dwudziestoletni staż zatrudnienia w zakładzie. Nagle zostali bez pracy.
Około 150 osób straciło zatrudnienie. Nie otrzymali pensji ani świadectw pracy. Szefostwo firmy milczy, nie ma z nim żadnego kontaktu. Formalnie nie ogłoszono nawet upadłości firmy, co utrudnia wypłacenie zaległych środków pracownikom z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Zatrzymanie działalności nastąpiło nagle, choć o pewnych kłopotach zakładu mówiło się od wiosny. Pogłoski mówią, że firma została odcięta od finansowania ze swojej duńskiej centrali, do której należy polski zakład.
przez redakcja | sobota 6 grudnia 2025 | aktualności
Prezydent Chorzowa apeluje do władz państwa o uratowanie Huty Królewskiej.
Jak informuje „Kurier Chorzowski”, prezydent Chorzowa Szymon Michałek apeluje do Ministra Aktywów Państwowych o interwencję w sprawie Huty Królewskiej. Zakład działający przez ponad 220 lat postanowił zamknąć jego obecny właściciel – wielki koncern ArcelorMittal – pisaliśmy o tym tutaj. Prezydent Chorzowa apeluje, aby rząd podjął się ratowania zakładu tak, jak uczynił to wcześniej z Hutą Częstochowa. Oto cały list:
Szanowny Panie Ministrze,
Zamknięcie Oddziału Huta Królewska w Chorzowie to decyzja, która wstrząsnęła naszym miastem i całym regionem. Uderza ona bezpośrednio w pracowników, a symbolicznie – w historyczne dziedzictwo Chorzowa. To niezwykle trudny moment dla naszego miasta, tym bardziej że przypada on w czasie wymagającym wzmacniania, a nie ograniczania krajowych zdolności przemysłowych, szczególnie w świetle obecnej sytuacji geopolitycznej.
Huta Królewska, działająca niemal nieprzerwanie od 1802 roku, współtworzyła fundamenty gospodarcze Górnego Śląska i przez pokolenia była jednym z filarów rozwoju Chorzowa. To zakład, który dał początek naszemu miastu – od jego nazwy „Königshütte”, a następnie „Królewska Huta”, po kształtowanie lokalnej tożsamości i życia społecznego. Jej zamknięcie oznacza utratę unikalnych kompetencji produkcyjnych oraz istotnej części krajowej infrastruktury hutniczej.
W obecnych warunkach geopolitycznych każdy taki ubytek stanowi realne osłabienie bezpieczeństwa państwa.
Przykład Huty Częstochowa pokazuje, że państwo potrafi skutecznie reagować w sytuacjach zagrożenia dla zakładów o strategicznym znaczeniu. Wpisanie jej na listę podmiotów podlegających ochronie państwa, objęcie nadzorem MON oraz zorganizowanie przejęcia i wznowienia produkcji przez Węglokoks – spółkę Skarbu Państwa – doprowadziły do uratowania miejsc pracy i przywrócenia stabilnej działalności zakładu. Ten model okazał się skuteczny i pokazał, że odpowiedzialna interwencja państwa może odwrócić negatywne tendencje oraz odbudować kluczowe zdolności przemysłowe.
W związku z tym zwracam się do Pana Ministra z apelem o:
• pilne włączenie Ministerstwa Aktywów Państwowych w rozmowy z ArcelorMittal,
• rozważenie objęcia Huty Królewskiej ochroną państwa, analogicznie do działań podjętych wobec Huty Częstochowa,
• analizę możliwości interwencji kapitałowej lub organizacyjnej, która zatrzymałaby proces likwidacji zakładu.
Panie Ministrze, dziś ważą się losy nie tylko pracowników Huty Królewskiej, lecz części krajowych kompetencji hutniczych, których odbudowa po likwidacji zakładu byłaby niezwykle trudna i długotrwała. Każdy ubytek w krajowej produkcji stali ogranicza nasze możliwości reagowania w sytuacjach kryzysowych, a w obecnych realiach geopolitycznych utrzymanie stabilnej, rozproszonej i bezpiecznej infrastruktury przemysłowej ma znaczenie dla całego państwa. Wierzę, że Pana zaangażowanie oraz instrumenty pozostające w gestii Ministerstwa Aktywów Państwowych mogą pomóc zatrzymać ten proces i zapobiec stratom, które odczułby zarówno Chorzów, jak i polska gospodarka.
Deklaruję pełną gotowość do podjęcia rozmów z Panem Ministrem oraz z władzami spółki ArcelorMittal w sprawie możliwych dalszych działań i weryfikacji podjętych decyzji, tak aby ograniczyć negatywne skutki obecnej sytuacji i zachować potencjał przemysłowy regionu.
przez redakcja | piątek 5 grudnia 2025 | aktualności
Wielki koncern telekomunikacyjny zapowiada masową likwidację etatów.
Polski oddział korporacji telekomunikacyjnej Orange zapowiedział w swoim komunikacie dla mediów, że w latach 2026-2027 przeprowadzi wielką redukcję etatów. W ramach tzw. programu dobrowolnych odejść planuje on pozbyć się 1000 zatrudnionych. Oznacza to redukcję załogi firmy aż o 12%.
W ramach programu przewidziano odprawy dla rezygnujących z pracy w tej firmie. Ich wysokość wynegocjowano ze związkami zawodowymi. Cały budżet programu wynosi 150 mln, co daje średnio 150 tys. zł na każdą osobę, która zdecyduje się zrezygnować z pracy w tym telekomie.
przez redakcja | piątek 5 grudnia 2025 | aktualności
Do końca roku ma zniknąć kilkadziesiąt oddziałów położniczo-ginekologicznych.
Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, rząd Tuska zaplanował „czasowe zamknięcie” kilkudziesięciu oddziałów szpitalnych, przede wszystkim położniczo-ginekologicznych. To „sposób” na finansową zapaść systemu ochrony zdrowia za rządów liberałów.
Największe uderzenie likwidatorów ma dotyczyć oddziałów położniczo-ginekologicznych. Motywowane jest to niską liczbą urodzeń, co przekłada się na deficyt takich oddziałów. Szczególnie zagrożone są placówki w mniejszych miastach, głównie w województwach podkarpackim, łódzkim, wielkopolskim i podlaskim.
Zamiast nich mają działać „punkty rodzenia” przy szpitalnych oddziałach ratunkowych lub izbach przyjęć. Dyżurować tam miałaby położna, która odbierze poród lub podejmie decyzję o przewiezieniu ciężarnej kobiety do szpitala specjalistycznego – po likwidacji wielu oddziałów będzie to daleki przejazd.
przez redakcja | czwartek 4 grudnia 2025 | aktualności
Rozpoczęło się referendum strajkowe w dużej sieci handlowej.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, może dojść do strajku w sieci Stokrotka. Ta sieć handlu spożywczego posiada w Polsce niemal 1000 placówek i należy do kapitału litewskiego. Po długim i bezowocnym sporze z zarządem sieci związki zawodowe przystąpiły do kolejnej fazy walki o podwyżki wynagrodzeń.
Z początkiem grudnia ruszyło wśród pracowników referendum strajkowe. – „Referendum jest wynikiem braku porozumienia z zarządem w procedurze sporu zbiorowego. Na etapie rokowań i mediacji ze strony pracodawcy nie padła żadna propozycja” – powiedziała Polskiej Agencji Prasowej Alicja Symbor, przewodnicząca „Solidarności” w Stokrotce.
Związki zawodowe domagają się przede wszystkim dwóch zmian. Chcą 800 zł brutto podwyżki dla każdego pracownika, motywując to niskimi zarobkami, nie nadążającymi za wzrostem kosztów życia. Oczekują także zwiększenia zatrudnienia. Ich zdaniem obsada sklepów jest za mała, w wielu placówkach wynosi tylko 7 osób, co nie pozwala na prowadzenie normalnej obsługi, realizowanie urlopów, brania zwolnień lekarskich w przypadku choroby itp. Według związkowców, w niektórych marketach do obsady na dwóch zmianach musi wystarczyć siedem osób, włącznie z kadrą kierowniczą.
Referendum trwa od 1 grudnia i zakończy się 31 maja – ze względu na rozproszoną strukturę zatrudnienia odbywa się ono w formule online. Wedle prawa musi w nim wziąć co najmniej 50% zatrudnionych, aby było wiążące. Jeśli zostanie osiągnięta wymagana frekwencja, a głosujący opowiedzą się za strajkiem, będzie możliwe legalne przerwanie pracy.
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Warszawska róg Szerokiej w Tomaszowie Mazowieckim, w województwie łódzkim. PL, EU. CC0 – Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=82835146
przez redakcja | środa 3 grudnia 2025 | aktualności
Koniec problemów dla posiadaczy biletów miesięcznych podróżujących po Bieszczadach.
Po serii incydentów, w których kierowcy odmawiali honorowania biletów innych przewoźników, pasażerowie złożyli oficjalną skargę do Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego (BZK).
Problem dotyczył funkcjonowania transportu zbiorowego na terenie powiatów bieszczadzkiego, leskiego i sanockiego. Bieszczadzki Związek Komunikacyjny zrzesza różnych przewoźników operujących w regionie, przekazując im dopłaty ze środków centralnych do realizowanych kursów. Jednym z kluczowych warunków otrzymywania tych środków jest tzw. integracja biletowa – czyli wzajemne honorowanie biletów miesięcznych przez wszystkich przewoźników w ramach sieci.
Mimo jasnych przepisów, pasażerowie spotykali się z sytuacjami, w których odmawiano im respektowania biletów miesięcznych wystawionych przez inne firmy zrzeszone w BZK. Grupa podróżnych postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. – „Co zrobiliśmy? Po pierwsze, znamy swoje prawa. Dlatego przeanalizowaliśmy dokumenty Związku Komunikacyjnego i na ich bazie opracowaliśmy pismo ze skargą” – wyjaśnia Duszan Augustyn, inicjator interwencji.
Pismo trafiło do władz Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego, wskazując na łamanie warunków umowy przez przewoźników.
Reakcja Bieszczadzkiego Związku Komunikacyjnego była szybka i konstruktywna. Pasażerowie otrzymali oficjalne przeprosiny oraz podziękowania za zgłoszenie nieprawidłowości.
Władze Związku potwierdziły również realizację głównego postulatu skarżących. Kierowcy obsługujący linie w regionie zostaną dodatkowo przeszkoleni, a na dworcach i zajezdniach pojawią się dodatkowe informacje o prawach pasażerów, co ma wyeliminować problem nieuznawania ważnych biletów.
Interwencja zakończyła się sukcesem, a pasażerowie chwalą postawę BZK. – „Bieszczadzki Związek Komunikacyjny zachował się bardzo profesjonalnie. Szybka reakcja, przeprosiny, konkretne działania” – komentuje Duszan Augustyn. – „To dobry prognostyk dla szerokiej współpracy pomiędzy pasażerami, BZK i przewoźnikami, bo w naszym wspólnym interesie jest to, żeby transport zbiorowy w Bieszczadach działał jak najefektywniej”.
Dzięki obywatelskiej postawie i szybkiej reakcji Związku, posiadacze biletów miesięcznych w Bieszczadach mogą już normalnie korzystać ze swoich uprawnień, niezależnie od tego, jakiego przewoźnika autobus podjedzie na przystanek. Jednak wielu pasażerów nie wie, o tym, że takie prawo im przysługuje. – „Po upadku PKS i prywatyzacji rynku przewozów autobusowych, praktycznie w całej Polsce nie było realnej integracji biletowej. Dlatego ludzie nie wiedzą o tym, że mogą korzystać z jednego biletu, w ramach całego Związku Komunikacyjnego. Brakuje informacji o tym, na jakich liniach i jacy przewoźnicy mogą wzajemnie honorować bilety miesięczne. Zyskają na tym sami przewoźnicy i BZK, bo dzięki temu ich oferta stanie się bardziej atrakcyjna i przyciągnie nowych pasażerów” – mówi Duszan Augustyn, doktor nauk o zarządzaniu z Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizujący się w organizacji lokalnego transportu zbiorowego i wykluczeniu transportowym.