przez redakcja | niedziela 8 września 2024 | aktualności
10 września w Warszawie protest górników z Bogdanki oraz pracowników kilku dużych zakładów energetycznych.
Protestować będą pracownicy firm należących do publicznego koncernu energetycznego Enea – kopalni węgla Bogdanka oraz elektrowni Kozienice i Połaniec – informuje Business Insider. Protestujący domagają się od szefostwa Ministerstwa Aktywów Państwowych informacji co do dalszych losów górnictwa i powiązanej z nim energetyki. Twierdzą, że od długiego czasu nie dostają odpowiedzi na swoje zapytania kierowane do władz Enei. Postanowili zatem zapytać w ministerstwie i wyartykułować swoje obawy.
Protest organizują ponad podziałami różne związki zawodowe, w tym zrzeszone w Solidarności oraz OPZZ. Domagają się wyjaśnienia zamiarów rządu w s sprawie swoich branż. Od dawna czekają także na decyzje dotyczące wydzielenia aktywów węglowych ze spółek energetycznych, co miało być elementem reformy sektora. Tymczasem w budżecie na 2025 r. nie przewidziano na ten cel żadnych kwot. Pracownicy Bogdanki domagają się także podwyżek płac, bo negocjacje z zarządem Enei zakończyły się bez żadnych decyzji.
Kopalnia Bogdanka jest rentowną i najbardziej efektywną polską kopalnią. Jednak i ona ma od pewnego czasu kłopoty ze zbytem węgla i zmniejszeniem skali wydobycia. Związkowcy twierdzą, że jedną z przyczyn jest brak spójnego planu reformowania polskiej energetyki i odchodzenia od węgla bez dotkliwych konsekwencji społecznych. Uważają, że działania rządu zagrażają także stabilności dostaw energii w Polsce. Pracownicy Enei obawiają się, że zielona transformacja energetyczna pozbawi ich pracy. Tylko kopalnia Bogdanka zatrudnia 6000 osób.
przez redakcja | niedziela 8 września 2024 | aktualności
Rząd Japonii promuje działania zmniejszające skalę przepracowania w tym kraju.
Japoński rząd, a konkretnie ministerstwo zdrowia promuje działania mające zmniejszyć skalę przepracowania obywatel tego kraju – informuje Polska Agencja Prasowa. Działania obejmują wprowadzenie limitów nadgodzin, większy wymiar urlopu oraz czterodniowy tydzień pracy.
Tego rodzaju działania są obecnie dobrowolne i zależą od decyzji zarządów przedsiębiorstw. Wprowadziło je jednak wiele firm. Póki co jednak niewielu zatrudnionych decyduje się z nich korzystać. Na przykład w jednym z oddziałów firmy Panasonic, zatrudniającym 63 tys. pracowników, jedynie 150 zdecydowało się z skorzystać z prawa do 4-dniowego tygodnia pracy.
Japoński rząd chce, aby tego rodzaju działania przeciwdziałały przepracowaniu. Jest to znany od lat problem japońskich pracowników w kraju, gdzie czynniki ekonomicznej presji kapitalistycznej współgrają z czynnikami kulturowymi, jak poświęcenie, wspieranie celów pracodawcy itp. Z powodu tzw. karoshi – śmierci z przepracowania – przedwcześnie odchodzi w Japonii kilkadziesiąt osób, a negatywny wpływ odczuwa o wiele więcej osób. Ma to negatywny wpływ także na samą zdolność do pracy. Mnóstwo osób w Japonii odczuwa wypalenie zawodowe. 6 proc. Japończyków deklaruje zaangażowanie w pracę, a średnia światowa wynosi 23 proc.
Władze Japonii uważają także, iż krótsza i lżejsza praca mogą być częścią recepty na gwałtowne starzenie się społeczeństwa. Uważają, że ludzie pracujący lżej, będą mogli pracować dłużej, czyli później przechodzić na emeryturę, co częściowo zneutralizuje problem niedoborów pracowników wskutek zapaści demograficznej.
przez redakcja | piątek 6 września 2024 | aktualności
Rząd neoliberałów planuje zlikwidować co trzecią porodówkę w Polsce.
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło do konsultacji społecznych nowelizację ustawy o publicznych świadczeniach zdrowotnych. Zakłada ona likwidację tych sal i oddziałów porodowych, w których w skali roku odbywa się mniej niż 400 porodów. Taki wskaźnik oznacza, że likwidacji ulegnie ok. 110 porodówek – jedna trzecia wszystkich istniejących. Bez sal porodowych zostaną dziesiątki powiatów w Polsce. Z wielu miejscowości będzie do najbliższego miejsca porodu kilkadziesiąt kilometrów.
Ministerstwo Zdrowia „argumentuje” swoją decyzję tym, co zawsze robią neoliberałowie – czyli kosztami i ich oszczędzaniem. Małgorzata Leszczyńska, dyrektor szpitala w Rawie Mazowieckiej, z zawodu ginekolog-położna, powiedziała łódzkiej „Gazecie Wyborczej”: „Dla mnie, jako dyrektora szpitala, jako położnej i jako kobiety, likwidacja tylu izb porodowych byłaby czymś wręcz dramatycznym. Jeśli tak się stanie, dojdzie do wielu nieszczęść. Chyba w tym wszystkim nie bierze się pod uwagę, jaka byłaby odległość pomiędzy poszczególnymi izbami porodowymi i jak skomplikowane mogą być czasem przypadki położnicze. Będą się zdarzać takie, że karetka nie będzie w stanie przejechać i zawieźć do szpitala na czas 60 czy 80 kilometrów, a swoją drogą karetek też jest za mało. Nie każda kobieta ma własny środek transportu. Mam nadzieję, że ktoś z rządzących się w porę obudzi i dostrzeże, że zdrowie i bezpieczeństwo rodzących kobiet i ich dzieci nie jest tym obszarem, w którym należy szukać oszczędności”.
Bernadeta Skóbel, ekspertka Związku Powiatów Polskich, powiedziała portalowi Prawo.pl: „Polska nie jest państwem jednolitym pod względem demograficznym czy sieci transportowych. […] brak uwzględnienia przy przyjmowaniu rozporządzenia specyfiki poszczególnych regionów Polski może przyczynić się do braku faktycznej dostępności do świadczeń. […] Nie uwzględniono przypadków, gdy po wprowadzeniu minimalnej liczby porodów zostaną zlikwidowane oddziały w sąsiadujących obok siebie powiatach, bez możliwości przejęcia przez jeden z nich potencjalnych pacjentów”.
przez redakcja | czwartek 5 września 2024 | aktualności
Firma Beko zapowiada likwidację dwóch fabryk w Polsce.
Beko Europe, znany producent sprzętu AGD, zapowiedział w komunikacie, że zamierza „skonsolidować swoje operacje przemysłowe i inwestycje strategiczne w Polsce, aby zapewnić długoterminową rentowność w obliczu wyzwań rynkowych”. Za tym korporacyjnym bełkotem kryją się zmiany dotkliwe dla pracowników.
Firma zamierza zlikwidować swoją fabrykę w Łodzi oraz zamknąć produkcję we wrocławskiej fabryce lodówek. W Łodzi do likwidacji pójdzie całość, we Wrocławiu ocaleje część zakładu zajmująca się wytwarzaniem sprzętu innego niż lodówki. W Łodzi straci pracę cała załoga, we Wrocławiu pod nóż idą zarówno liczne stanowiska produkcyjne, jak i biurowo-administracyjne.
Produkcja w obu zakładach ma zostać wygaszona do kwietnia 2025 roku. Pracę w wyniku tej decyzji straci nawet 1800 osób.
przez redakcja | środa 4 września 2024 | opinie
Nominowanie Kamali Harris na kandydatkę Demokratów została przyjęta oklaskami przez cały establishment partii, ale nie przez postępowych populistów. Poglądy samej Harris w kwestiach gospodarczych pozostają tajemnicą. Jednak jej darczyńcy i starsi doradcy – mnóstwo przedstawicieli Big Techu i Wall Street – sprawili, że tacy ludzie jak Matt Stoller, działacz antymonopolowy, jak i redaktorzy „The American Prospect” wszczęli alarm, zwłaszcza w świetle decyzji Donalda Trumpa co do wyboru J. D. Vance’a na potencjalnego wiceprezydenta.
Wybierając Tima Walza na swojego współkandydata, Harris uczyniła natomiast poważny gest ku wzmocnieniu lewicowo-populistycznej flanki i zneutralizowaniu potencjalnej atrakcyjności Vance’a. Walzowi nie można przyprawić gęby neoliberalnego Demokraty na wzór Clintona i Obamy. To sprawia, że dla drużyny Trumpa tym pilniejsze jest porzucenie zarówno toczącej się w Internecie „wojny kulturowej”, jak i konwencjonalnego przekazu Partii Republikańskiej – na rzecz pozytywnego, zwykłego populizmu.
Historia Walza – syna rolniczych terenów Nebraski, posiadającego wykształcenie „tylko” lokalnych uczelni Chadron State College i Minnesota State – potwierdza obawy czołowych Demokratów, że Vance może pogłębić przegrupowanie klasowe w obu partiach. Ale Walz nie tylko czerpie ze swoich skromnych korzeni. Ma także imponującą historię rządzenia jako populista i socjaldemokrata w stylu środkowego zachodu USA.
W zeszłym roku doprowadził do uchwalenia przez legislaturę stanową szeroko zakrojonej ustawy propracowniczej, którą Steven Greenhouse, doświadczony reporter ds. związkowych, określił jako „jeden z najbardziej propracowniczych pakietów, który jakikolwiek stan USA przyjął od dziesięcioleci”. I słusznie tak go określił. Ta regulacja m.in.:
– powołała radę w stylu Nowego Ładu ds. standardów dla domów opieki, jednego z najbardziej wyzyskowych sektorów rynku pracy;
– zakazała klauzul o zakazie konkurencji, które ograniczają siłę przetargową pracowników, uniemożliwiając im poszukiwanie zatrudnienia w konkurencyjnych firmach lub zakładanie własnej działalności gospodarczej;
– zaczęła żądać od magazynów – halo, Amazon! – przejrzystości w zakresie wymagań dotyczących wydajności, jakie nakładają na pracowników;
– zakazała antyzwiązkowych mityngów – jednego z głównych narzędzi wykorzystywanych przez niszczycieli związków w celu zmniejszenia odsetka Amerykanów chronionych na mocy rokowań układów zbiorowych;
– zakazała pracodawcom zmuszania pracowników do udziału w spotkaniach politycznych, co jest jedną z najbardziej groteskowych i antydemokratycznych form sprywatyzowanego przymusu, o czym wspomniałem w mojej książce „Tyranny, Inc.”.
Z kolei na froncie prorodzinnym Walz przygotował projekt ustawy o płatnym urlopie rodzinnym i zdrowotnym, który „pozwala pracownikom z Minnesoty na wykorzystanie do 12 tygodni w roku z częściowym wynagrodzeniem na opiekę nad noworodkiem lub chorym członkiem rodziny, a także przyznaje pracownikom 12 tygodni na powrót do zdrowia po poważnej chorobie lub problemach zdrowotnych” – streszcza to Greenhouse. Jest to rodzaj ustawodawstwa, któremu samozwańczo prorodzinni Republikanie zbyt długo się opierali, mimo że ubolewali nad spadającym wskaźnikiem małżeństw i urodzeń.
Wszystko to powinno być sygnałem alarmowym dla kampanii Trumpa i Vance’a. Demokraci stworzyli zespół, który może przemówić do mającej obsesję na punkcie różnorodności klasy eksperckiej ich partii, a także zatrzymać – lub przynajmniej spowolnić – odpływ wyborców z klasy robotniczej. Po udanej konwencji obejmującej kwestię obrony uprawnień i odnowienia produkcji przemysłowej, po przemówieniu Seana O’Briena z Teamsters, oraz po przemówieniu Vance’a, w którym nie wspomniano o obniżkach podatków ani o „tanim państwie” – strona republikańska sprawnie ominęła mielizny wojny kulturowej.
Ma to częściowo związek z jej powrotem do głównego nurtu mediów po pomyślnym zdetronizowaniu Joe Bidena. Mimo to populistyczny element fenomenu Trumpa jest od czasu konwencji dziwnie przytłumiony. Poza zamknięciem granicy nie ma łatwej i satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie ludzi pracy: „co dadzą mi Republikanie, jeśli ich wybiorę?”. Walz natomiast pozwala Harris udzielić przyzwoitych odpowiedzi na to pytanie, nawet jeśli ostatecznie nie ustala kursu jej polityki administracyjnej.
Samo nazywanie Harris i Walza „lewicowymi” nie wystarczy. Nie wystarczy też wypominać żałosnej reakcji Walza na zamieszki w 2020 r. Reset, którego oczekują Trump i Vance, będzie opierał się na połączeniu kwestii bezpieczeństwa granic oraz prawa i porządku na ulicach z konkretnym propracowniczym i prorodzinnym przesłaniem. Nadszedł czas, aby albo przyjąć PRO Act, albo zaproponować podobną reformę w interesie pracowników. Postulować porody za darmo. Zaatakować Big Tech i Wall Street. Promować regionalne układy płacowe w branżach dotychczas nieobjętych nimi. Przeforsować solidny, ogólnokrajowy program urlopów rodzicielskich i inne rozwiązania tego rodzaju.
Jak powiedział mi jeden ze starszych działaczy Partii Republikańskiej w sprawie populizmu: „Byłoby mądrze zacząć ją [Kamalę Harris] obchodzić z lewej flanki już teraz”.
Sohrab Ahmari
tłum. Magdalena Okraska
Tekst pierwotnie ukazał się na stronie internetowej Compact Magazine w sierpniu 2024 r. Zdjęcie w nagłówku tekstu: Wikipedia.
Sohrab Ahmari to Amerykanin pochodzenia irańskiego, nawrócony z islamu na katolicyzm, publicysta i redaktor pism mainstreamowych (Wall Street Journal, New York Post), autor kilku książek (najnowsza to „Tyranny, Inc.: How Private Power Crushed American Liberty – and What to Do About It”, współpracownik konserwatywno-katolickich czasopism First Things i The Catholic Herald, współzałożyciel populistycznego periodyku „Compact Magazine.
Przeczytaj także tekst o J. D. Vance’ie i jego wizjach populizmu.