przez redakcja | środa 25 stycznia 2023 | aktualności
Sytuacja społeczno-ekonomiczna w coraz większym stopniu odbija się na stanie zdrowia czeskiej ludności. Jednocześnie istnieją zasadnicze różnice między regionami.
Jak informuje czeski portal seznamzpravy.cz, jest to zjawisko znane jako nierówność zdrowotna. Pokazuje ono, jak duży wpływ na występowanie chorób czy długość życia mają czynniki społeczno-ekonomiczne, standard życia czy jakość środowiska. W Republice Czeskiej różnice zdrowotne między grupami społecznymi można obecnie prześledzić aż do poziomu regionalnego. I choć państwo postawiło sobie za zadanie wyrównanie różnic w strategii rozwoju do 2030 roku, to dane pokazują, że mu się to nie udaje.
Przeciwnie. Osoby mieszkające w uboższych regionach, z wyższym poziomem bezrobocia czy niższym poziomem wykształcenia, statystycznie częściej chorują na choroby onkologiczne lub sercowo-naczyniowe i umierają wcześniej.
Znajduje to ostatnio odzwierciedlenie w krajowych danych Czeskiego Urzędu Statystycznego (ČSÚ) przedstawionych w zeszłym tygodniu. Na przykład jeśli chodzi o oczekiwaną długość życia w chwili urodzenia, regiony ustecki, morawsko-śląski i karlowarski są nadal w najgorszej sytuacji. W pierwszym wymienionym regionie oczekiwana długość życia mężczyzn w chwili urodzenia wynosi ponad 72 lata. To o ponad cztery lata mniej niż statystyczna długość życia mężczyzn z Pragi. Wraz z mężczyznami z Wysoczyny i Kraju Kralowohradeckiego mają oni największe nadzieje na przeżycie sporej liczby lat. Podobne różnice widoczne są również u kobiet.
Osoby lepiej wykształcone żyją dłużej, mają lepsze zdrowie, prowadzą zdrowszy tryb życia oraz w większym stopniu korzystają z programów profilaktycznych. „W Czechach wpływ wykształcenia na powyższe zjawiska jest większy niż np. wpływ wykształcenia na poziom dochodów czy status społeczno-ekonomiczny” – stwierdzają badacze.
Badania potwierdziły między innymi, że osoby bez wykształcenia lub z wykształceniem podstawowym są skoncentrowane w regionach przygranicznych, podczas gdy najwyższy odsetek studentów jest związany z dużymi miastami i okolicami. Jakość życia i jego długość idą w parze z wykształceniem.
przez redakcja | wtorek 24 stycznia 2023 | aktualności
Począwszy od września tego roku, wszyscy uczniowie IV klasy otrzymają nieodpłatnie laptopy, które będą służyły im przez kolejne lata edukacji. Sprzęt zabiorą do domu i przejdzie on na własność rodziny.
Jak informuje portal bankier.pl, laptopy trafią do 370 tys. uczniów rozpoczynających naukę w IV klasie w 2023 roku. Naszym zdaniem nierówności nie są napędem rozwoju, ale przyczyną straconych szans, utraconych talentów, także przyczyną wielu tragedii. Staramy się na wszystkie możliwe sposoby te nierówności wyrównywać – powiedział premier Mateusz Morawiecki na wtorkowej konferencji prasowej.
W ubiegłym roku w komputery wyposażono ok. 218 tys. uczniów z terenów popegeerowskich.
przez redakcja | poniedziałek 23 stycznia 2023 | aktualności
Kolejna fabryka w Bielsku-Białej ma problemy z produkcją.
Pracownicy fabryki Stellantis w Bielsku Białej obawiają się o swoją przyszłość. Według nich 28 lutego ma zostać zakończona produkcja silników 0.9 SGE, a wkrótce potem także 1.3 SDE.
Tylko w 2018 roku w zakładzie FCA Powertrain Poland w Bielsku-Białej wyprodukowano 264 tys. silników, z czego 178 tysięcy Turbo Diesli Multijet 1.3, 41 tysięcy dwucylindrowych benzynowych TwinAir 0.9 l oraz 45 tysięcy silników benzynowych turbo: 3-cylindrowego o pojemności 1.0 litra oraz 4-cylindrowego o pojemności 1.3 litra. Jednostki napędowe z Bielska-Białej wysyłane wtedy były do fabrykw Tychach, Turynie, Melfi, Pomigliano, Kragujevacu (Serbia), Tofaș (Turcja) i Betim (Brazylia).
Dzisiaj nastroje pracowników bielskiej fabryki Stellantis są dalekie od optymizmu. Zdają sobie oni sprawę z faktu, że grupa Stellantis stawia na unifikację produkcji oraz cięcie kosztów. W ramach powstających nowych platform grupy nie będzie prawdopodobnie miejsca na inne jednostki napędowe niż te produkowane pierwotnie przez PSA. Załoga fabryki w Bielsku alarmuje, że już za miesiąc kończy się produkcja silnika 0.9 SGE. List do dostawców, informujący o tej zmianie, miał zostać wysłany w połowie styczna 2023 r. Wśród pracowników rozeszła się też informacja o tym, że zakończona ma być również produkcja silnika 1.3 SDE, który trafia do Turcji.
Jak informuje portal francuskie.pl, zapowiedziano na ten rok dalsze cięcia i oszczędności w ramach Stellantis. Obejmują one m.in. unifikacje produkcji, czyli m.in. wprowadzenie w ramach grupy tych samych rozwiązań, co ma znacząco obniżyć koszty. Uzyskane w ten sposób środki mają pomóc przeprowadzić koncern z epoki spalinowej do elektrycznej. Od 2030 roku wszystkie samochody Stellantis będą elektryczne. Dla fabryk takich jak w Bielsku oznacza to koniec produkcji, chyba że znajdzie się pomysł na inny profil działania. wytwarzanie napędów elektrycznych przewidziano dla innych zakładów – m.in. we Francji i we Włoszech.
przez redakcja | niedziela 22 stycznia 2023 | klasyka, opinie
W Klimontowie, w głębokości 400 metrów pod ziemią, założyli kilkudniowe własne państwo. Byli rzeczywistymi panami kopalni. Zakosztowali tego, co jest celem socjalizmu: opanowania narzędzi i materiałów pracy. Dowiedli światu, że kopalnia należy się nie tym, którzy ją chcą zatopić, gdy eksploatacja się nie opłaca, lecz tym, którzy ją ratują, którzy z głębi wołają: Nie damy! Nie oddamy!
Posiedli ją najpierw w ofiarnej pracy, a potem w ofiarnej miłości. Przeprowadzili regularne oblężenie, wygłodzenie twierdzy. Ale rzecz dziwna: oblegający wydawali się oblężonymi, i oni też cierpieli głód faktyczny. Wiła się jednak ze strachu i wstydu opinia publiczna i w końcu musiała się poddać. Nie można było dopuścić, aby 490 ludzi umarło z głodu pod ziemia, ABY UMARLI ZWYCIĘZCAMI. Trzeba im było ustąpić. Trzeba się było nad nimi „zlitować”, uszanować ich, niby świętych wariatów. To, co było legalną zdobyczą, opinia zamieniła w kompromis, nawet w łaskę. Byle nie było „skandalu”.
A jednak zwycięstwo nie daje się sfałszować i pozostaje zwycięstwem. Zatacza dalsze kręgi, budzi naśladowców. Głodówki wciąż wybuchają.
Ci, którzy nie mogą przymuszać, chwytają się tego, żeby wymuszać. Wymuszanie jest na ogół bronią słabych. Ale jeżeli odnosi w ogóle skutek, to dlatego, że istotnym słabym jest świat kapitalistyczny. On przegrywa w opinii. Czuje, że nie może przeciągać pewnych strun. Gdyby był naprawdę silny, odwołałby się do bagnetów, stłumiłby „nieposłuszeństwo”, albo pozwoliłby zbuntowanym zdychać z głodu – skoro sobie tego sami życzą.
Cudowna siła ilustracyjna zawiera się w tym głodzie. Jest to głód dobrowolny, a jednak koncentruje się w nim to, całe lata trwające, przymieranie głodem, które znosić musieli oni i ich rodziny. Teraz głodują dobrowolnie i publicznie, bo przedtem głodowali przymusowo i prywatnie. Robią ze swojego głodowania ironiczną uroczystość. Są aktorami głodu, bo zaczęli być wyższymi ponad głód. Swoim głodem policzkują. I tego syci znieść nie mogą. Czują także jakieś skręcenia w kiszkach i wolą ustąpić.
Cudowna siła zawzięcia się w woli która chce – nie chcieć. Gdy bohaterstwa czynu są na razie wyłączone, trwają bohaterstwa cierpienia, które jednak dają miarę tego, jakie skupienia woli się nagromadziły.
Rozpowszechnienie się metod strajku włoskiego i jego powodzenia tłumaczą się tym, że na ogół szanse rewolucji są dzisiaj mniejsze, niż dawniej. Strona słabsza, choć liczniejsza, nie może walczyć z mniejszością, która ma w ręku broń i organizację. Metody spiskowe nie dopisują wobec wszechpenetracji szpiegów i wobec kontrspisków i prowokacji.
Strajk włoski, jako zjawisko socjologiczne naszych czasów, dałby się porównać z obstrukcją parlamentarną. I obstrukcja parlamentarna ma to na celu, by w ironiczny sposób unaocznić przeciwnikowi, że popełnia gwałt na mniejszości. Ale obstrukcja taka jest już dziś, zdaje się, bronią złamaną. Gwałt krępował się dawniej przesądami liberalnymi, ale dziś już nauczył się nie dbać o nie.
Nasuwa sic też porównanie z głodówkami Gandhiego. Ale Gandhi głoduje indywidualnie. Gandhi jest arystokratą i prorokiem, jego głodowanie ma skupiać i fascynować tłumy, które by inaczej były rozproszone.
W każdym razie te metody walk bezkrwawych mają dużą rację bytu jako przygrywki rewolucji, chociaż jej zastąpić nie zdołają. Są rezerwuarem jeszcze nie wyczerpanym, a kto wie, czy nie obfitszym, niżby się zdawało.
Karol Irzykowski
Powyższy tekst dotyczy wydarzeń z roku 1933, gdy w kopalni „Klimontów” w Sosnowcu miał miejsce strajk okupacyjny w proteście przeciwko likwidacji kopalni. Francuscy właściciele kopalni postanowili ją zatopić wiosną 1933. W odpowiedzi górnicy z pierwszej zmiany nie wyjechali na powierzchnię, a dołączyli do nich na dole pracownicy drugiej zmiany. Prowadzili strajk okupacyjny połączony z głodówką, a po kilku dniach przestali komunikować się z ludźmi na powierzchni. Był to jeden z najgłośniejszych protestów pracowniczych w okresie II RP. Strajk zakończył się częściowym powodzeniem. Nie udało się uratować kopalni, ale górnicy uzyskali odprawy i inne formy wsparcia finansowego. Wznowienie wydobycia na tym terenie miało miejsce po II wojnie światowej, a po zmianach organizacyjnych wydobycie węgla w Klimontowie trwało do roku 1998.
Irzykowski błędnie używa w tekście terminu „strajk włoski”. Ten oznaczałby wykonywanie czynności pracowniczych powoli i przesadnie dokładnie, zmniejszając tempo wykonywania pracy. Natomiast strajk okupacyjny nosi nazwę strajku polskiego, gdyż w naszym kraju był stosowany pioniersko i często, stając się inspiracją dla robotników także w innych krajach.
Tekst Karola Irzykowskiego pierwotnie ukazał się w dzienniku „Robotnik – centralny organ Polskiej Partii Socjalistycznej” nr 146/1933, 30 kwietnia – 1 maja 1933 roku. Od tamtej pory nie był wznawiany. Tekst publikujemy w 150. rocznicę urodzin Irzykowskiego.
przez redakcja | niedziela 22 stycznia 2023 | aktualności
Procesy automatyzacyjne wspierają dziś działanie blisko 75 proc. organizacji na całym świecie, jednak sama robotyzacja nie potrafi sprostać wszystkim wyzwaniom współczesności, a blisko 50 proc. wdrożeń kończy się porażką.
Jak informuje portal pulshr.pl, z badań EY wynika, że niemal 50 proc. procesów robotyzacji kończy się fiaskiem, przede wszystkim tam, gdzie zakup sprzętu nie był skonsultowany z pracownikami. Wiele robotów przemysłowych zwyczajnie się nie sprawdziło. Gdy pandemiczny strach napędził popyt na robotyzację, producenci prześcigali się we wprowadzaniu na rynek innowacji, a przemysł, pod presją czasu i obaw o przyszłość, podejmował pochopne decyzje, inwestując w nietrafione rozwiązania.W innych przypadkach okazało się, że roboty są zbędnym gadżetem, który spowalnia pracę, zamiast ją usprawniać.
Przewaga konkurencyjna uzyskana za sprawą robotyzacji bywa krótkotrwała. Trudność automatyzacji polega na tym, że rzadko dostarcza ona elastycznych, adaptowalnych rozwiązań. Bez wątpienia podnosi wydajność, zwiększając tempo procesów lub ich dokładność, nie oferuje jednak rozwiązań na miarę zmieniających się warunków.
Prognozy firmy Deloitte dla branży produkcyjnej na 2023 rok mówią, że kluczowym trendem jest zapewnienie współpracy ludzi i technologii. Deloitte wskazuje na zmianę postrzegania technologii: przyszłość należy do technologii, dzięki którym praca staje się lepsza dla ludzi, a ludzie lepsi w pracy. Technologie przyszłości nie tyle zastępują człowieka w żmudnych zadaniach, co zwiększają jego możliwości.