Czechom jeszcze mało

Czechom jeszcze mało

Czeski Urząd Telekomunikacyjny rozstrzygnął uwagi regionów i władz dotyczące planowanej redukcji liczby oddziałów Poczty Czeskiej. Ministerstwo Finansów chętnie zamknęłoby ich jeszcze więcej niż planowano.

Jak informuje portal seznamzpravy.cz, gminy i opozycja krytykują rząd Petra Fiali (ODS) za propozycję likwidacji 300 oddziałów Poczty Czeskiej w całym kraju i argumentują, że ograniczy to dostępność usług pocztowych. Ministerstwo Finansów za to wolałoby zobaczyć jeszcze więcej zamkniętych placówek pocztowych. Uważa ono proponowaną redukcję za „mało ambitną”.

Domagamy się odpowiedniego zwiększenia redukcji, a tym samym poszerzenia zakresu oszczędności budżetowych z nią związanych – oświadczyło Ministerstwo Finansów.  Czeski Urząd Telekomunikacyjny, który jest orędownikiem regulacji rządowej, nie uwzględnił tej uwagi ze względu na aspekt dostępności. Bardziej ambitna propozycja nie zapewniłaby obecnie dostępności podstawowych usług w wystarczającym stopniu – wyjaśnił.

Poczta Czeska to przedsiębiorstwo państwowe zatrudniające ok. 25 tys. osób. W tym roku mają zostać zamknięte setki oddziałów i zwolnione tysiące osób. Częściowo w miejsce zlikwidowanych placówek mogą powstawać tzw. obiekty Posta Partner. Operatorem Posty Partner może być gmina, osoba prawna lub osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą zgodnie z ustawą o obrocie. Zalecana minimalna powierzchnia dla jednej placówki pocztowej wynosi 15 m². Musi być otwarta w każdy dzień roboczy.

Kaufland przeciwko związkowcom

Kaufland przeciwko związkowcom

Pracownice i pracownicy Kaufland Polska, zrzeszeni w organizacji międzyzakładowej OPZZ Konfederacja Pracy, wytrwale walczą o swoje prawa. W tym przywrócenie do pracy nielegalnie zwolnionych koleżanek i kolegów, którzy odważyli się mówić o niesprawiedliwościach w miejscu pracy.

Jak informuje związek zawodowy, jedną z nich była absolutnie skandaliczna praktyka dyskryminacji płacowej kobiet korzystających z uprawnień rodzicielskich. Zostały one pozbawione części pensji. Praktykę ujawniła i nagłośniła Jolanta Żołnierczyk, za co została nielegalnie zwolniona z pracy.

Niedawno miało odbyć się spotkanie związkowców z władzami spółki, jednak Kaufland zdecydował się je odwołać, ignorując pismo związku w tej sprawie. Strona zatrudniająca zażądała przed przystąpieniem do rozmów podpisania cenzorskich umów cywilnoprawnych, które nakładały kary w wysokości 25 tysięcy złotych za ujawnienie spraw, które Kaufland uzna za poufne.

Taki ruch jest wyraźnie wymierzony w związek zawodowy. Kaufland korzysta z pomocy kancelarii prawnej znanej ze stosowania praktyk union-bustingu, która pomaga również sieci Amazon czy mBankowi w walce ze związkami zawodowymi i utrudnianiu działalności.

Związek zdecydował się wejść w spór zbiorowy, podnosząc m.in. postulaty:
👉 Wzrostu wynagrodzenia o 1000 złotych dla każdej zatrudnionej osoby, co w dobie rosnących kosztów życia, a przy tym zwiększania się marży i dochodów spółek, w tym sieci handlowych, jest w pełni uzasadnione – dość odchudzania portfeli pracowników!
👉 Zwiększenia zatrudnienia, aby pracownicy i pracownice nie byli przemęczeni wykonywanymi obowiązkami.
👉 Dość dyskryminacji płacowej – nie wolno potrącać premii frekwencyjnej z powodu wzięcia urlopu na żądanie, który jest prawem osoby pracującej! Rekompensaty dla pokrzywdzonych z powodu korzystania ze swoich uprawnień rodzicielskich.
👉 Przywrócenie nielegalnie zwolnionych osób do pracy!

Mahatma Gandhi: Jaki pożytek mamy z naszych rzek? (1926)

Mahatma Gandhi: Jaki pożytek mamy z naszych rzek? (1926)

Napisał do nas przyjaciel:

„Pewnego dnia wyszedłem na spacer i nim się obejrzałem, nogi poniosły mnie na piaszczyste brzegi rzeki Jamuna. Urzekła mnie z tą samą mocą, co święta rzeka Ganges i tak też, usiadłszy blisko wody, obmyłem w niej ręce i twarz, a myśl moja pomknęła z prądem hen, w nieznane, w akcie modlitwy i medytacji. Wieczór był nadzwyczajnie spokojny i wielka rzeka, płynąc nieśpiesznie w sobie znaną stronę, odbijała każdy detal zewnętrznego świata. Zdało mi się, że mówi do mnie: »Spójrz w moją toń głęboką i przejrzystą, zobacz, jak odbija sobą ten piękny świat – błękit nieba, biel chmur, drzewa, ptaki – tak jasne i realne w promieniach słońca. A jednak, wszystko to jest przecież niczym innym, jak przemijającym cieniem. Otóż zrozum, że ów świat zewnętrzny, którego trzymasz się tak kurczowo, nie jest bardziej realny, niźli gra odbić, którą ci pokazuję. Jeżeli to pojmiesz, osiągniesz mądrość prawdziwą«.

To było wspaniałe. Naprawdę zdało mi się, że rzeka mówi – ale w języku bogów, przerastającym każde słowo. Uczuwszy z nagła na skórze dotyk chłodnego powietrza, ostrzegający mnie, że oto słońce zachodzi, wstałem – i zobaczyłem w oddali most kolejowy, po którym jechała kopcąca na czarno lokomotywa, wymowny symbol materializmu i braku równowagi, jakie »rewolucja techniczna« przyniosła człowiekowi”.

Nie jeden jest Ganges w Indiach i nie jedna Jamuna – chociaż prawdą jest, iż noszą inne imiona. Niezależnie jednak od tego, nawadniają nasze wielkie pola uprawne od wschodu aż do zachodu, od północy aż do południa. Słowa, jakie usłyszał nasz przyjaciel od Jamuny i Gangesu, nie są jedynym przesłaniem, jakie rzeki Indii głoszą swemu narodowi. Przypominają nam one nieustannie o wszystkich owych poświęceniach, jakie powinniśmy czynić ze względu na dobro ziemi, na której przyszło nam żyć. O oczyszczeniu, bo wszyscy musimy się oczyszczać od czasu do czasu. Prawie dwadzieścia lat temu pisałem, że mantra Gajatri, uniwersalna modlitwa hinduizmu, jest darem Gangesu dla narodu indyjskiego. To szmer wód tej rzeki musiał zainspirować ryszi dawnych epok. We współczesnej gorączce rzeki służą nam już wyłącznie jako ścieki i kanały dla statków transportowych, które jeszcze bardziej je trują. Nie mamy czasu, aby, jak nasz przyjaciel, usiąść spokojnie u ich piaszczystych brzegów i w ciszy starać się posłyszeć słowa, jakie do nas szepczą.

Mahatma Gandhi

Przeł. Maciej Sobiech

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Young India” w numerze z 23 lutego 1926 r.

Koniec z handlowaniem cesjami

Koniec z handlowaniem cesjami

Rada Ministrów przyjęła we wtorek autopoprawkę do projektu ustawy o pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe. Ma ona m.in. przeciwdziałać handlowaniu cesjami umów rezerwacyjnych i deweloperskich. Proceder ten zmniejsza dostęp do nowych mieszkań i zawyża ich ceny.

Jak informuje Portal Samorządowy, nowe przepisy ograniczą możliwość dokonywania cesji umowy rezerwacyjnej i deweloperskiej jedynie do członków rodziny. W przypadku umów deweloperskich oraz umów zobowiązujących do przeniesienia własności lokalu mieszkalnego cesja będzie dodatkowo możliwa na rzecz osoby spoza rodziny, jednak nie więcej niż jednej umowy na trzy lata.

Projekt zakłada m.in. wprowadzenie „bezpiecznego kredytu” z dopłatą państwa do rat oraz konta mieszkaniowego z dodatkową premią mieszkaniową z budżetu państwa. Umożliwia też waloryzację dopłat do czynszów w ramach programu Mieszkanie na start. Przyjęta autopoprawka do projektu ma m.in. przeciwdziałać handlowaniu cesjami umów rezerwacyjnych i deweloperskich. Jak zaznaczył resort rozwoju, proceder ten zmniejsza dostęp do nowych mieszkań i zwiększa ich ceny.

Przypadki zawierania umów obejmujących rezerwację kilku lub nawet kilkunastu lokali przez jednego nabywcę, który następnie – za słoną opłatą – przenosi je na właściwych nabywców, to zmora polskiego rynku mieszkaniowego. Tak zwani flipperzy dosłownie za nic pobierają wygórowane prowizje. Czas skończyć z tego rodzaju praktykami – zaznaczył minister Buda.

W przyjętej we wtorek przez rząd autopoprawce do projektu ustawy ws. bezpiecznego kredytu zawarto też zapisy, które mają usprawnić mechanizm finansowania programów wspierających budowę mieszkań komunalnych i społecznych. W 2023 r. limit wydatków z budżetu państwa na ten cel zostanie podniesiony o 50 proc., z 1 mld zł do 1,5 mld zł.

Zwolnienia w pilskim Signify

Zwolnienia w pilskim Signify

Zgłoszenie o zwolnieniach grupowych wpłyneło do Powiatowego Urzędu Pracy w Pile 31 marca. Najliczniejszą grupę zwalnianych pracowników stanowić będą pracownicy produkcji.

Jak informuje pulshr.pl, Signify to firma działająca na rynku oświetlenia. Zatrudnia około 39 000 pracowników w ponad 70 krajach. Pracę w Pile straci prawie 400 osób.

Spada zapotrzebowanie na wiele stanowisk na liniach produkcyjnych tradycyjnego oświetlenia ze względu na wprowadzanie nowoczesnych metod oświetlania pomieszczeń.

Rozpoczęliśmy konsultacje ze związkami zawodowymi. Wszystkim pracownikom objętym zmianą zaproponujemy rozwiązanie stosunku pracy w trybie porozumienia stron oraz pakiety odprawowe, a także profesjonalne wsparcie w poszukiwaniu nowej pracy realizowane na zlecenie Signify przez specjalistyczną firmę zewnętrzną – twierdzi Małgorzata Dobosz, dyrektor komunikacji i marketingu w Signify Europa Wschodnia.

Ciekawe, czy naprawdę będzie tak kolorowo.