Rządzący liberałowie nie ustają w wysiłkach na rzecz zmuszania pracowników handlu do niedzielnej harówki.
Poselski projekt nowelizuje ustawę o zakazie handlu w niedziele. Zakaz handlu obejmie maksymalnie dwie niedziele w miesiącu, a sprzedawcy mają mieć gwarantowany za niedzielę dzień wolny plus podwójną stawkę.
Jak informuje portal infor.pl, odpowiedni przepis nowelizacji stanowi tak: pracownikowi wykonującemu pracę w niedzielę przysługuje za ten dzień wynagrodzenie w podwójnej wysokości oraz pracodawca jest obowiązany zapewnić mu inny dzień wolny od pracy w okresie sześciu dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli. Jeżeli wykorzystanie przez pracownika dnia wolnego w takim okresie nie jest możliwe, pracodawca jest obowiązany zapewnić pracownikowi dzień wolny do końca okresu rozliczeniowego.
Przypomnijmy jednak, że okres rozliczeniowy nie musi wynosić miesiąc, lecz może wynosić nawet cztery miesiące, a dyskonty stosują zazwyczaj właśnie długie okresy rozliczeniowe czasu pracy. Ponadto pracodawca jest obowiązany zapewnić pracownikowi co najmniej dwie niedziele wolne od pracy w miesiącu kalendarzowym.
Autorzy poselskiego projektu ustawy chcą, by handel był zakazany tylko w dwie niedziele w miesiącu, konkretnie w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca. Dodatkowo przewiduje szczególny tryb ustalania liczby niedziel handlowych w marcu lub w kwietniu oraz w grudniu, a więc niedziel poprzedzających Wielkanoc i Boże Narodzenie.
Projekt przewiduje wejście zmian w życie z początkiem miesiąca następującego po publikacji. Realnie więc przywrócenie handlu w niedzielę mogłoby mieć miejsce już we wrześniu br. Jednak posłowie liczą się z wetem prezydenta, co oznacza że z procedowaniem nie ma się co spieszyć – przynajmniej do sierpnia 2025 roku, gdy kończy się kadencja Andrzeja Dudy.
