przez redakcja | sobota 30 listopada 2024 | aktualności
Prezesi Bogdanki i Enei mają pomysł na mniejsze wydobycie, niższe zarobki i w końcu likwidację kopalni.
Co się stanie z nami, naszymi rodzinami i miasteczkami, w których żyjemy, to bez znaczenia. Ważne jest tylko, żebyśmy byli cicho i nie mówili głośno o zaniechaniach, głupotach czy wręcz rażących błędach tych, którym dano prawo do decydowania o Bogdance.
Transformacja energetyczna
Całej Braci Górniczej dużo zdrowia, wszelkiej pomyślności, a przede wszystkim spokojnej i bezpiecznej pracy. Takie życzenia słyszeliśmy wiele razy, pewnie co roku. Dziękowaliśmy za takie dobra słowa, uznając je za szczere i dobre. W tym roku i zapewne w kolejnych latach, życzenia zdrowia, pomyślności, spokojnej i bezpiecznej pracy musimy traktować jako nasze żądania.
Dopóki nasz węgiel jest niezbędny, dopóki jesteśmy, dopóty mamy prawo żądać takich decyzji, takich działań i co równie ważne takiej strategii od prezesów Bogdanki i Enei, która transformację energetyczną widzi jako działanie nasze, dotyczące nas, naszych rodzin i wspólnoty, którą tworzymy.
Ile razy chcą nas z tego działania wykluczyć, tyle razy będziemy żądać poszanowania naszego głosu, uwzględnienia naszych oczekiwań i zabezpieczenia ich na równi z zabezpieczeniami innych. Jeśli w jakimś gabinecie, na jakimś biurku leżą plany nas dotyczące, ale bez zabezpieczenia naszych interesów, to możecie być pewni, że to biurko przewrócimy, a lokatora gabinetu uprzedzamy, by gotów był na szybką wyprowadzkę.
Spokojna i bezpieczna praca
Nie podołano wyzwaniom transformacji i zamiast mądrych decyzji serwuje się nam szykany, likwidacje, przeniesienia pracowników pod szyldem reorganizacji.
Kiedy żądamy informacji, to odpowiada się nam, żebyśmy podali podstawę prawną, a kiedy ją podajemy, to odpowiada się nam frazesami i dalej reorganizuje, przenosi, likwiduje, szykanuje tych, którzy sprzeciwiają się tej głupocie.
Dobrze się stało, że w czerwcu zrezygnowano z usług Korporacji Gwareckiej. To otworzyło ludziom oczy, że nie warto żądać większej łopaty, żeby lepiej zarobić. Okazało się, że warto zadbać o własne życie, czas dla siebie i rodziny. Tego nie zrekompensują żadne pieniądze. Jeśli mamy rozmawiać o pracy w weekendy, to jej warunkiem jest wpisanie podwyżki w stawki wynagrodzenia zasadniczego. Zaciekły opór zarządu przed wpisaniem podwyżki w stawki spowodowany był tym, że oznaczałoby to konieczność podniesienia stawek za pracę w dni wolne.
Wynagrodzenie za pracę w dni wolne musi być zdecydowanie wyższe. Pracownicy nie mogą pracować na okrągło jak do tej pory, należy ustalić maksymalne normy pracy w dni wolne. Naszym zdaniem firmy obce nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa pracy ani godnych warunków wynagrodzenia.
Praca w weekendy musi się odbywać w LWB, bo za pozorne oszczędności płacimy naszym zdrowiem i gorszym życiem naszych rodzin.
Bezpieczeństwo w naszej pracy jest naszym podstawowym prawem. Praca na okrągło, w stresie, najlepiej w kopalni i jeszcze u innego pracodawcy za półdarmo, wykorzystywanie przymusowej sytuacji i zmuszanie niektórych z nas do zawierania umów, których nikt rozsądny by nie podpisał, nie jest bezpieczne. Jest okrutnie głupie i musimy położyć temu kres.
Czy możemy dzisiaj świętować?
Musimy świętować pomimo świadomości braku spokojnej, bezpiecznej pracy, pomimo braku godziwego wynagrodzenia, braku prawdziwego dialogu w sprawach najważniejszych i udawania, że błahostki podsuwane nam przez prezesów są równie ważne.
Musimy świętować godnie, z wysoko podniesionymi głowami, z myślą o bezwzględnie koniecznych decyzjach, o które będziemy musieli walczyć jak nigdy wcześniej.
Całej naszej Braci Górniczej dużo zdrowia, wszelkiej pomyślności, a przede wszystkim spokojnej i bezpiecznej pracy.
Szczęść Boże.
Powyższy tekst sygnowały trzy centrale związkowe z kopalni Bogdanka: Związku Zawodowego Górników, „Solidarności” oraz związku „Przeróbka”
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa LWBogdanka – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12068156
przez redakcja | czwartek 28 listopada 2024 | aktualności
Błyskawicznie rośnie skala udzielanych pożyczek, m.in. tzw. chwilówek, na wysoki procent.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, w październiku 2024 roku podmioty pozabankowe udzieliły ogólnych pożyczek gotówkowych (na dowolny cel, niekontrolowany przez pożyczkodawcę) na kwotę 1,39 mld złotych. To w porównaniu z październikiem 2023 wzrost o 44,6%. Liczba pożyczek wyniosła 522 tys., co z kolei oznacza wzrost o 30,2% dla miesiąca października porównywanych lat.
W okresie styczeń – październik 2024 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 4,72 mln pożyczek gotówkowych na kwotę 12,260 mld zł. Oznacza to w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku wzrost liczby pożyczek o 34,7%, a ich wartości aż o 53,7%. W tej grupie znajdziemy zarówno tzw. chwilówki, jak i pozabankowe pożyczki na dłuższe okresy.
Wzrosła także liczba pożyczek celowych – kwot pożyczanych na konkretny, udokumentowany cel. Tu wzrost liczby pożyczek jest mniejszy, gdy porównamy październik 2023 z październikiem 2024. Wynosi 2,7%, natomiast wartość takich pożyczek wzrosła o 11,4%.
W tej kwestii znacznie gorzej wygląda trend długofalowy. W ciągu pierwszych 10 miesięcy roku 2024 udzielono w sumie 6,88 mln pożyczek celowych, na łączną kwotę 4,94 mld zł. Jest to w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku wzrost o 52,8% proc. w ujęciu liczbowym oraz o 64,8% pod względem wysokości pożyczonych kwot.
przez redakcja | środa 27 listopada 2024 | aktualności
Mamy dwa nowe patronaty medialne nad ciekawymi publikacjami.
Pierwsza z nich to „Śląsk za Olzą” Pawła Hulki-Laskowskiego. Autor – obywatel Polski o korzeniach czeskich, humanista, lewicujący wolnomyśliciel, wybitny popularyzator kultury czeskiej w Polsce, pierwszy tłumacz na polski przygód Szwejka, wybitnych dzieł Karela Čapka, Boženy Němcovej, Karela Havlíčka Borovskýego, czyli absolutnej czeskiej klasyki – napisał książkę stanowczo biorącą w obronę Polaków na tzw. Zaolziu przed czechizacją i uciskiem narodowym.

Nie powstała dotychczas żadna inna tak duża prezentacja dziejów, kultury, dorobku, sytuacji Polaków na tzw. Zaolziu. Jest tu właściwie wszystko o tej społeczności w tamtym momencie dziejowym, czyli w latach 1936-1937, gdy Hulka przebywał na Zaolziu przez ponad rok, zbierał materiały i pisał. Całość dopełniają liczne zdjęcia, w tym miejsc dzisiaj już nieistniejących.
Książka wyjaśnia także to, czego w Polsce prawie się nie wie i nie rozumie – po co i dlaczego Polska „zajęła” w 1938 roku Zaolzie i dlaczego nasze wojsko witano kwiatami, a nie przekleństwami. A to wszystko umieszcza w odpowiednim kontekście człowiek, którego nie sposób podejrzewać o antyczeskie uprzedzenia.
Piękne wydanie, niewielki nakład, do tego przedmowa i kilkaset przypisów autorstwa Remigiusza Okraski, redaktora naczelnego „Nowego Obywatela”. Wydawcą jest Kongres Polaków w Republice Czeskiej. Dostępna w sprzedaży wysyłkowej w Bonito, Empiku i innych miejscach.
Druga nowa książki pod naszym patronatem medialnym to „Wieczna lewica” Marcina Giełzaka – wydanie drugie poprawione i rozszerzone (byliśmy też patronem pierwszego wydania). Autor napisał ciekawą i nieszablonową książkę. W zwięzłej, nierzadko aforystycznej formule prezentuje wiele założeń tradycyjnej socjaldemokratycznej lewicy i wyprowadza z nich ciekawe wnioski na dzisiejsze czasy. Książka jednych wkurzy, innych zaciekawi, trzecich jedno i drugie, a wszystkim rozrusza szare komórki. Nie spodoba się ani topornej prawicy, ani liberalnej lewicy, ani technokratyczno-oligarchicznemu centrum obsługującemu interesy Kapitału.

„Blisko 800 kapsułek tekstu, które składają się na książkę »Wieczna lewica« powinno służyć za swego rodzaju zwierciadło. Czytelnik znajdzie tutaj aforyzmy i anegdoty, myśli i maksymy, prawdy i paradoksy osadzone równie mocno w historii lewicy, jak w problemach teraźniejszości. Każdy z nich, choć długością przypomina tweet, stanowi zarówno zamkniętą całość, jak i część pełniejszego wywodu dotyczącego lewicowej tożsamości oraz tego, czemu i komu ma służyć lewica w XXI wieku”.
Książka ma 216 stron. Wydawcą jest Wydawnictwo Prześwity. Dla czytelników Nowego Obywatela książka jest dostępna z dużą zniżką. Na stronie https://www.grubytom.pl/ zarówno książka Marcina Giełzaka, jak i wszystkie inne pozycje tej oficyny są dostępne o 35% taniej – wystarczy w pole rabatowe wpisać: nowyobywatel
Zachęcamy do lektury obu pozycji.
przez redakcja | wtorek 26 listopada 2024 | aktualności
Rozpoczęta w styczniu likwidacja fabryki silników FCA Powertrain skutkuje kolejnymi zwolnieniami u podwykonawców.
Jak informuje portal tychy.info, na lokalnym rynku pracy w sektorze szykuje się kolejna tragedia w sektorze motoryzacyjnym. Przypomnijmy, że na początku roku 2024 gruchnęła nieoczekiwana wieść o zamknięciu dużej fabryki silników FCA Powertrain w Bielsku-Białej. Pracę straciło niemal 500 osób, cała załoga zakładu. Dzisiaj po zakładzie nie ma w zasadzie śladu – linie produkcyjne wywieziono do Brazylii, a teren sprzedano deweloperowi.
To jednak nie koniec tragedii. Z fabryką ściśle współpracował Zakład Budowy Tłoczników w pobliskich Tychach. Teraz także on jest w kłopotach. Powiatowy Urząd Pracy otrzymał informację, że do końca listopada straci pracę w tym zakładzie, również należącym do koncernu Stellantis – FCA, 90 osób. Oznacza to, że w sumie pracę w firmach należących do koncernu straci w tym roku w Bielsku i Tychach niemal 900 osób.
przez redakcja | poniedziałek 25 listopada 2024 | aktualności
W czwartek odbędzie się w Nidzicy strajk u producenta mebli tapicerowanych.
Jak informuje portal Tysol.pl, w najbliższy zwartek, 28 listopada, „Solidarność” organizuje czterogodzinny strajk (godz. 12-16) w spółce GHG Nidzica. To spółka spółka produkująca meble tapicerowane.
Strajk to skutek wyczerpania się innych możliwości dochodzenia przez pracowników realizacji swoich żądań. W lipcu, po fiasku negocjacji, zakładowa „Solidarność” zorganizowała referendum strajkowe. Wzięło w nim udział 75% załogi firmy. 192 osoby głosowały za strajkiem, a przeciw było zaledwie 5.
Żądania związkowców to podwyższenie wynagrodzenia zasadniczego o 6 zł za każdą godzinę pracy, wprowadzenie dodatku stażowego, podwyższenie ekwiwalentu za pranie odzieży oraz podwyżka akordu o 10%.
przez redakcja | poniedziałek 25 listopada 2024 | aktualności
Rząd obiecał, że wszystko zostanie nie tylko odbudowane, ale będzie lepsze niż przed powodzią. Jak odbudowa wygląda na kolei?
Powódź, która w połowie września 2024 r. zaatakowała południowo-zachodnią Polskę, dokonała szeregu zalań i zniszczeń na sieci kolejowej, przerywając kursowanie pociągów – przede wszystkim na południu województw dolnośląskiego i opolskiego. Nieprzejezdna była też większość odcinków przez granicę polsko-czeską. Były jednak również miejsca, do których w czasie powodzi dało się dotrzeć właściwie tylko koleją.
Walka kolejarzy
– „90% Lewina Brzeskiego jest zalane” – alarmował w mediach 17 września Artur Kotara, burmistrz tego leżącego nad Nysą Kłodzką miasta. Pod wodą znalazły się też drogi dojazdowe do Lewina Brzeskiego, ale nie została zalana przechodząca przez miasto magistrala kolejowa Opole – Wrocław. Nie licząc chwilowych problemów z zasilaniem, linia była przejezdna i kolej cały czas zapewniała możliwość dojazdu do Lewina Brzeskiego. Pociągami do miasta docierali wolontariusze z pomocą, a suchy skrawek miasta przy stacji stał się miejscem, do którego ratownicy łodziami ewakuowali mieszkańców z zalanych domów.
W Lewinie Brzeskim walkę toczyli też kolejarze – na moście kolejowym załogi maszyn torowych nieustannie usuwały niesione przez wezbraną rzekę drzewa, aby pod ich naporem przeprawa nie uległa zniszczeniu. Nieopodal Lewina Brzeskiego Nysa Kłodzka wpada do Odry.
Kryzysowe objazdy
Fala kulminacyjna na Odrze 22 września doszła do Głogowa. Tu woda zalała fragment Magistrali Nadodrzańskiej, której tory na wysokości głogowskiego starego miasta biegną samym brzegiem rzeki. Zalany został odcinek o długości około 1 km, ale pociągi omijały Głogów objazdem z nadłożeniem prawie 100 km. Składy PKP Intercity jadące ze Szczecina do Wrocławia opuszczały swoją trasę już w Rzepinie, skąd były kierowane przez Poznań – pomijając nie tylko Głogów, ale też Zieloną Górę, Nową Sól, Lubin i Legnicę. Choć od strony Zielonej Góry możliwy był dojazd do stacji Głogów, z której pociągi – aby ominąć zalany krótki fragment torów – mogły wyjeżdżać w kierunku Leszna i tędy kierować się do Wrocławia. Nie zdecydowano się jednak na korzystanie z tej trasy objazdowej z powodu braku lokomotyw spalinowych do przeciągania pociągów PKP Intercity niezelektryfikowaną linią Głogów – Leszno. Pokazało to, że problem małej liczby spalinowozów na polskiej kolei dodatkowo mści się w sytuacjach kryzysowych. Na szczęście przejazd Magistralą Nadodrzańską przez Głogów udało się udrożnić już po kilku dniach – pociągi wróciły na stałą trasę 26 września.
Są jednak miejsca, gdzie ruch musiał zostać wstrzymany na dłużej. Występująca ze swojego koryta Kwisa zniszczyła 800-metrowy fragment przywróconej do życia w grudniu 2023 r. linii Gryfów Śląski – Świeradów-Zdrój. Od połowy września 2024 r. pociągi muszą kończyć bieg na przystanku Orłowice, skąd podróżni do Świeradowa-Zdroju dowożeni są autobusami. Początkowo zakładano, że prace nad przywróceniem przejezdności zajmą około trzy tygodnie, ale teraz termin ich zakończenia wskazywany jest na grudzień 2024 r. Zarządzająca linią z Gryfowa Śląskiego do Świeradowa-Zdroju Dolnośląska Służba Dróg i Kolei podjęła decyzję o poprawieniu odwodnienia poprzez zwiększenie średnicy przepustów w nasypie kolejowym.
Lepsze niż przed powodzią
Najpoważniejsze zniszczenia na kolei powódź poczyniła w węźle kłodzkim. Przede wszystkim przy ujściu Bystrzycy Dusznickiej do Nysy Kłodzkiej, gdzie na posterunku odgałęźnym Kłodzko Nowe od linii Wrocław – Międzylesie odchodzi linia do Kudowy-Zdroju. – „Powódź całkowicie zniszczyła torowisko, urządzenia przytorowe, a także rozmyła nasyp na odcinku około 300 m na początku linii kolejowej do Kudowy-Zdroju” – mówi Marta Pabiańska ze spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.
Wielka woda nadeszła w czasie trwających na liniach z Kłodzka do Międzylesia i Kudowy-Zdroju remontów. Ich zakres musiał w tej sytuacji zostać rozszerzony o naprawy popowodziowe. Spółka PKP PLK zapewnia, że w grudniu 2024 r. obie linie będą już przejezdne. W przypadku odcinka Kłodzko – Międzylesie ma to też znaczenie prestiżowe, bo na połowę grudnia 2024 r. PKP Intercity i České Dráhy zaplanowały premierę połączeń „Baltic Express” na trasie Gdynia – Poznań – Wrocław – Kłodzko – Praga.
Z kolei linia Kłodzko – Kudowa-Zdrój ma mieć znacznie lepsze parametry niż przed powodzią. Między Kłodzkiem a Szczytną prędkość ma zostać podniesiona z 30-50 km/h do nawet 120 km/h. Zwiększone mają też zostać dopuszczalne naciski osiowe na tor, aby umożliwić wpuszczanie na tę linię składów elektryczno-spalinowych, które są cięższe od szynobusów. Choć wpisało się to w słowa premiera Donalda Tuska o tym, że „wszystko zostanie nie tylko odbudowane, ale będzie lepsze i nowocześniejsze niż przed powodzią”, to w PKP PLK dowiadujemy się, że prace między Kłodzkiem a Szczytną od początku zakładały wzmocnienie podtorza i obiektów inżynieryjnych w celu podniesienia nie tylko prędkości, ale także dopuszczalnego nacisku (aby jednak składy dwunapędowe mogły dojeżdżać aż do Kudowy-Zdroju, konieczne będzie jeszcze zwiększenie nacisku na odcinku od Szczytnej do Dusznik-Zdroju).
Odbudowa plus minus
– „Być może wrócimy do inwestycji, które kiedyś były zaniechane, na przykład do niektórych inwestycji kolejowych” – mówił we wrześniu 2024 r. Donald Tusk na posiedzeniu sztabu kryzysowego we Wrocławiu. – „Jak już opadnie woda, jak już zaczniemy odbudowę, no to w przyszłości dla Lądka i Stronia to może być ważna informacja, że wrócimy do idei połączenia kolejowego”.
Dla Stronia Śląskiego i Lądka-Zdroju – poważnie zniszczonych po pęknięciu zapory zbiornika przeciwpowodziowego na rzece Morawce – reaktywacja niefunkcjonujących od 2004 r. połączeń kolejowych miałaby stanowić element koncepcji Odbudowa Plus, zakładającej odtworzenie infrastruktury i usług publicznych na większą skalę niż przed powodzią. Tyle że, wbrew słowom Tuska, koncepcja rewitalizacji linii Kłodzko – Lądek-Zdrój – Stronie Śląskie wcale nie była zaniechana. We wrześniu 2023 r. spółka PKP PLK przekazała nieczynną linię samorządowi województwa dolnośląskiego, który na początku września 2024 r. – jeszcze przed nadejściem powodzi – informował, że powstał już program funkcjonalno-użytkowy dla przedsięwzięcia i przygotowywany jest przetarg na prace rewitalizacyjne. Ich wykonanie zapowiedziano na 2025 r., a przywrócenie ruchu pociągów na 2026 r. Choć woda już opadła, to wciąż nie pojawiły się żadne konkrety wskazujące jak po zapowiedzi Donalda Tuska ma przyspieszyć proces rewitalizacji linii.
Karol Trammer
Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” (nr 6/133 listopad-grudzień 2024), http://www.zbs.net.pl