Strach przed zapaścią

Strach przed zapaścią

Związkowcy i pracownicy są zaniepokojeni sytuacją i przestojem produkcji w zakładzie Qemetica Soda Polska.

6 lutego firma Qemetica wstrzymała produkcję sody w zakładzie w Janikowie nieopodal Inowrocławia. Decyzję uzasadnia kryzysem na europejskim rynku sody oraz rosnącą presją regulacyjną ze strony Unii Europejskiej. Zdaniem dyrekcji firmy rynek europejski jest zalewany przez sodę tureckiej firmy Cimer, która oprócz działania w realiach mniej restrykcyjnych norm produkcyjnych i środowiskowych prawdopodobnie także korzysta z taniego rosyjskiego węgla, którego do UE nie można importować z powodu sankcji. Oznacza to dla europejskich producentów sody walkę z nieuczciwą konkurencją. Turecki producent przejął już 30% rynku sody w Polsce.

Choć pracownicy otrzymują pełne pensje za okres wstrzymania produkcji, to związkowcy są zaniepokojeni groźbą upadku zakładu w Janikowie. Głos w tej sprawie zabrały Solidarność oraz zrzeszone w OPZZ związki branżowe MZZ Soda Mątwy, MZZ Janikosoda i MZZ Soda Polska. Zwracają one uwagę, że Qemetica Soda Polska odgrywa kluczową rolę w łańcuchu dostaw dla polskiego przemysłu. Firma jest jednym z najważniejszych producentów sody kalcynowanej, stanowiącym istotne ogniwo w utrzymaniu dyspozycyjności rezerw paliwowych w magazynach ORLEN. To z kolei ma ogromne znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Qemetica jest jedynym producentem tego asortymentu w Polsce oraz drugim co do wielkości producentem w Europie.

Zakłady w Janikowie zatrudniają ponad 400 osób, a wraz z podobnymi w pobliskim Inowrocławiu jest to 1600 pracowników. Związki zawodowe apelują do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o nałożenie odpowiednich sankcji na grupę Ciner, aby ochronić polski rynek przed nieuczciwą konkurencją i zapobiec destabilizacji sektora. Sytuacją zaniepokojone są także władze samorządowe Janikowa.

(zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Pit1233 – Praca własna, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=62353197)

 

Dewastacja na raty

Dewastacja na raty

Źle się dzieje w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Bydgoszczy.

Jak informuje „Gazeta Pomorska”, złe wieści dochodzą z Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy. Tamtejsi pracownicy informują o pełzających zwolnieniach grupowych, strachu wśród załogi, zapaści produkcji, wypowiedzeniu układu zbiorowego.

Zakład ma od jesieni co miesiąc zwalniać kolejnych 20 osób. To sposób na uniknięcie oficjalnych zwolnień grupowych, które oznaczają wyższe odprawy dla tracących pracę. W zakładzie ma panować strach, bo w ramach kolejnych tur redukcji zatrudnienia może stracić prace każdy.

W zakładach pracuje 800 osób. Od października po ok. 20 osób co miesiąc traci zatrudnienie. – „Każdy codziennie drży o pracę. Są duże nieporozumienia na wyższych szczeblach. Wypowiedziano już umowy kilkudziesięciu osobom i tak, żeby nie zgłaszać zwolnień grupowych. Niektórzy pracują w zakładach całe życie. Często brakuje im do emerytury kilku lat, a teraz muszą odejść” — powiedział anonimowo jeden z rozmówców „Gazety Pomorskiej”.

W przedsiębiorstwie władze firmy wypowiedziały zbiorowy układ pracy. Oznacza to brak dodatkowych odpraw dla zwalnianych z pracy oraz likwidację innych świadczeń. Rozmówcy gazety twierdzą, że jeszcze niedawno kondycja firmy była dobra, zwiększano zatrudnienie i rozbudowywano hale produkcyjne.

WZL nr 2 w Bydgoszczy to czołowe w Polsce przedsiębiorstwo zajmujące się remontami i wsparciem eksploatacji maszyn Lotnictwa Sił Zbrojnych RP. Od wielu lat serwisują samoloty MiG-29 oraz Su-22, a od kilku lat także samolotów F-16.

Przeciw likwidacji

Przeciw likwidacji

Mieszkańcy i miłośnicy kolei protestują przeciwko likwidacji linii kolejowej.

Mieszkańcy Lubomi oraz Towarzystwo Entuzjastów Kolei sprzeciwiają się planom likwidacji linii kolejowej nr 176, wiodącej z Raciborza-Markowic do Olzy – informuje Dziennik Zachodni. Linię chce zlikwidować spółka PKP PLK w ramach przebudowy układu drogowego w Raciborzu.

Linia 176 została wyłączona z ruchu pasażerskiego w roku 1968. Później jednak odbywał się nią ruch towarowy. W roku 2012 linię wyłączono z użytkowania. Obecnie chce się ją całkowicie zlikwidować w taki sposób, że powstająca droga samochodowa Racibórz – Pszczyna miałaby przebiegać częścią szlaku kolejowego, na trwałe przerywając ten korytarz transportowy. Takie rozwiązanie pozwoliłoby uniknąć budowy wiaduktu nad torami.

Sprzeciwia się temu Towarzystwo Entuzjastów Kolei, które opiekuje się nieczynną linią i innymi szlakami kolejowymi w okolicy. Protestują także mieszkańcy Lubomi pod Raciborzem. Obecnie są oni narażeni na znaczne uciążliwości związane z transportem samochodowym. Ulicami w tej miejscowości jest wożony urobek ze żwirowni położonych na terenie Zbiornika Racibórz Dolny. TEK informuje, że w ciągu godziny drogami w okolic przejeżdża nawet 80 ciężarówek.

Miłośnicy kolei i mieszkańcy uważają, że plan przebudowy ruchu drogowego w okolicy jest zaplanowany w sposób pozbawiony sensu, a niszczenie linii kolejowej jest krótkowzroczne. Ich zdaniem układ drogowy należy przebudować inaczej, a linię kolejową zrewitalizować. Mogłaby ona wówczas służyć do transportu żwiru, znacznie łagodząc lokalne uciążliwości związane z ruchem ciężarówek. Mieszkańcy powiedzieli „Dziennikowi Zachodniemu”: „Żądamy ograniczenia ruchu ciężarówek na drogach pod naszymi domami! Cel ten łatwo osiągnąć, przerzucając transport większości żwiru wydobywanego na terenie dawnych Nieboczów pociągami właśnie linią 176, która biegnie równolegle do naszych ulic. Jej niewykorzystywanie tym bardziej bulwersuje, że nawet ta część wydobywanych kopalin, którą wysyła się pociągami, wpierw przejeżdża pod naszymi oknami”.

TEK wystosował apel do ministerstwa infrastruktury z żądaniem powstrzymania planów PKP PLK związanych z dewastacją szlaku kolejowego. Domagają się także remontu trasy, zarówno ze względu na transport żwiru, jak również z uwagi na znaczenie strategiczne szlaku w przypadku powodzi w dolinie Odry oraz na wypadek objazdów przy planowanych remontach większych okolicznych tras kolejowych, w tym transgranicznej do Czech.

(zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Olos88 – Praca własna, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16001889)

Kolejny triumf związkowców

Kolejny triumf związkowców

Sąd nakazał Kauflandowi przywrócenie do pracy bezprawnie zwolnionej działaczki związkowej.

Jak poinformował związek zawodowy Konfederacja Pracy, działający m.in. w sieci handlowej Kaufland, sąd pracy w Sosnowcu ogłosił wyrok i przywrócił działaczkę tego związku do pracy. Sąd uznał, że niesłusznie zwolniono ją z Kauflanda za niestosowanie procedur firmowych w Kasie Głównej Marketu. Tymczasem z tych procedur nikt pracowników nie szkolił, nikt ich nawet nie przedstawił do podpisu. Pracodawca zrobił to dopiero po tym, gdy zdiagnozował problem. A wszystko to mimo faktu, że pracownica zachowywała się tak, jak oczekiwali od niej przełożeni.

Zdaniem sądu kadry kierownicze firmy, zamiast przyznać się do własnego błędu przy wdrażaniu procedur, znalazły kozła ofiarnego w postaci pracownicy zrzeszonej w Konfederacji Pracy. Można domniemywać, że nie był to przypadek. Sieć Kaufland od dawna podejmuje działania wymierzone w uzwiązkowionych pracowników.

Dzisiejszy wyrok nie pozostawia żadnych wątpliwości. Do czasu jego uprawomocnienia się działaczka związkowa będzie już pracować, Sąd nakazał dalsze zatrudnianie jej.

Dotychczasowe sądownie ukrócone przejawy szykanowania przez Kaufland działaczy Konfederacji Pracy:

– w listopadzie 2024 roku Sąd pracy w Warszawie nakazał dalsze zatrudnianie Eryka zwolnionego za krytykę warunków pracy w Kauflandzie

– w grudniu 2024 roku Sąd pracy w Żywcu przywrócił do pracy Jolę niesłusznie zwolnioną za działalność związkową,

– w styczniu 2025 roku Sąd pracy w Zamościu przywrócił do pracy Ewelinę niesłusznie zwolnioną po naruszeniu jej praw związkowych,

– lutym 2025 r. Sąd pracy w Sosnowcu przywrócił Anię niesłusznie zwolnioną za niekorzystanie z procedur, z których Kaufland nawet nie przeszkolił pracowników.

(zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Warszawska róg Szerokiej w Tomaszowie Mazowieckim, w województwie łódzkim – Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=69372930)

Niebezpiecznie pomagać

Niebezpiecznie pomagać

Szybko rośnie liczba napaści na pracowników socjalnych.

Jak informuje na swojej stronie internetowej Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, lawinowo wzrosła w roku 2024 liczba raportowanych zdarzeń zagrażających bezpieczeństwu osobistemu pracowników socjalnych.

Od roku 2023 istnieje obowiązek zgłaszania przypadków napaści na pracowników socjalnych oraz oznaczania sytuacji niebezpiecznych w kwestionariuszu rodzinnego wywiadu środowiskowego. Taka regulacja to odpowiedź na brutalną napaść na placówkę MOPS i śmierć dwóch pracownic MOPS w Makowie w powiecie skierniewickim. Do końca października 2023 sytuacje zagrażające pracownikom socjalnym były zgłaszane przez jednostki pomocy społecznej nieobowiązkowo. Nie odzwierciedlały pełnego obrazu faktycznych zdarzeń z użyciem przemocy wobec pracowników socjalnych za ten okres.

Od 1 listopada 2023 takie zdarzenia są obowiązkowo raportowane. W roku 2024 do dnia 12 grudnia odnotowano 186 zdarzeń napaści na pracowników socjalnych. To o 158 więcej niż w roku 2023, przy czym należy pamiętać, że przez trzy pierwsze kwartały 2023 dane gromadzono szczątkowo. W roku 2024 wzrosła także liczba czynów zgłoszonych do prokuratury. W 2023 roku takie przypadki były tylko dwa.

Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej domaga się m.in.: zwiększenia wysokości kar i ich nieuchronności wobec sprawców napaści na pracowników socjalnych, obowiązku zgłaszania przez samych pracodawców przypadków przemocy do organów ścigania, skuteczniejszego działania organów ścigania w tych sprawach.

Poczcie na ratunek

Poczcie na ratunek

W głównej siedzibie Poczty Polskiej w Warszawie rozpoczął się protest okupacyjny związkowców z „Solidarności”.

Jak informuje portal Tysol.pl, w stolicy w siedzibie centrali Poczty Polskiej rozpoczął się protest okupacyjny pracowników zrzeszonych w „Solidarności”.

Protestujący napisali w oświadczeniu: „Od dnia dzisiejszego pozostajemy w miejscu prowadzenia rozmów i będziemy działać w trybie ciągłym, aby wymusić na Zarządzie Poczty Polskiej rzeczywiste negocjacje i poszanowanie naszych praw, poszanowanie praw tysięcy pracowników Poczty Polskiej. My, pracownicy Poczty Polskiej, nie możemy dłużej milczeć wobec destrukcyjnych działań Zarządu PP, które celowo niszczą naszą firmę i degradują warunki zatrudnienia. Z pełnym przekonaniem podejmujemy protest, aby powstrzymać bezprecedensowy atak na nasze miejsca pracy i przyszłość narodowego operatora pocztowego”.

Protestujący wypunktowali problemy:

• Brak transparentności w informowaniu o rzeczywistej sytuacji finansowej spółki i ukrywanie jej faktycznego stanu.

• Drastyczną redukcję wynagrodzeń poprzez eliminację kluczowych składników płacowych, takich jak dodatki stażowe, premie roczne, nagrody jubileuszowe oraz pozostałych składników, które otrzymują pracownicy w ramach obecnie obowiązującego zakładowego układu zbiorowego z 2015 roku.

• Bezwzględne dążenie do likwidacji tysięcy miejsc pracy – raz mówi się o 8500 zwolnieniach, raz o 9300! Ta niekonsekwencja jest jawnym dowodem chaosu i braku realnej strategii zarządzania. Zarząd PP w ramach transformacji Poczty Polskiej (poza drastyczną
redukcją zatrudnienia sięgającą łącznie ponad 15% załogi) i pozbawienia tysięcy pracowników świadczeń, które jeszcze obowiązują w obecnym ZUZP z 2015 roku.

• Zwiększanie obciążeń dla pracowników przy jednoczesnym odbieraniu im należnych świadczeń (drastyczne braki w obsadzie listonoszy, zaległości w doręczaniu korespondencji do klientów sięgające nawet kliku tygodni,, kolejki w placówkach pocztowych z powodu braku obsady w grupie asystentów).

• Prowadzenie negocjacji w złej wierze i wykorzystywanie ich jako pozoru, podczas gdy rzeczywiste decyzje już zapadły.

Uczestnicy protestu piszą: „Decyzje Zarządu Poczty Polskiej prowadzą do dezintegracji naszej instytucji, zwalniania doświadczonych pracowników i przekazywania rynku zagranicznym konkurentom! Od dnia dzisiejszego pozostajemy w miejscu prowadzenia rozmów i będziemy działać w trybie ciągłym, aby wymusić na Zarządzie Poczty Polskiej rzeczywiste negocjacje i poszanowanie naszych praw, poszanowanie praw tysięcy Pracowników Poczty Polskiej.
Nie odejdziemy, dopóki nie uzyskamy gwarancji bezpieczeństwa zatrudnienia i uczciwego wynagrodzenia!”.

(zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Adrian Grycuk – Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=72921835)