Budżetówka dostanie swoje

Budżetówka dostanie swoje

„Solidarność” podpisze w środę w Hucie Stalowa Wola porozumienie z rządem w sprawie podwyżek dla sfery budżetowej.

Jak informuje Portal Samorządowy, porozumienie podpiszą w środę w Hucie Stalowa Wola przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jeszcze w tym roku będą środki, które zostaną przeznaczone na podwyżki w budżetówce – zapewnił rzecznik związku zawodowego. Z informacji, które pojawiają się w mediach, wynika, że może być to podwyżka rzędu 8 proc.

Porozumienie zakłada też dodatkowe pieniądze dla oświaty. Mają do niej trafić w tym roku. Kolejna rzecz to są ekstra pieniądze dla pracowników domów pomocy społecznej. (…) Tu będzie dotacja z rezerwy celowej po kilkaset złotych dla każdego pracownika DPS-u miesięcznie, ze spłatą od kwietnia – dodał rzecznik. Ocenił, że będzie to bardzo istotny wzrost wynagrodzeń dla tej grupy, która jest bardzo pokrzywdzona.

Porozumienie ma dotyczyć także ochrony przed zwalnianiem liderów związkowych z pracy.

Górnicy i hutnicy o wspólną sprawę

Górnicy i hutnicy o wspólną sprawę

Górnicy z Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80 przyłączą się do demonstracji, organizowanej przez hutnicze związki zawodowe 23 czerwca przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska.

Według informacji portalu wnp.pl, już dziś zwały Polskiej Grupy Górniczej są zapełnione w 60 procentach. Kopalnie rybnickie (Chwałowice, Jankowice, Marcel, Rydułtowy) za chwilę staną przed groźbą wstrzymania produkcji ze względu na pełne zwały. Podobnie sytuacja wygląda w innych kopalniach PGG. Jeśli węgiel z Węglokoksu trafi na rynek energetyczny, kopalnie będą musiały ograniczać produkcję, wstrzymywać wydobycie, ogłaszać przestoje.

Konieczna jest interwencja państwa. Konieczna jest obiecana pomoc rządu. Ministerstwo Klimatu musi się wywiązać ze swych zobowiązań, podpisując stosowną umowę z Węglokoksem. To na polecenie tego ministerstwa do Polski sprowadzono miliony ton węgla, który obecnie zalega na zwałach. Przy okazji ratowania rynku odbiorców indywidualnych całkowicie rozregulowano rynek węgla energetycznego. Konieczne są decyzje i działania – apeluje Sierpień 80.

Tymczasem Ministerstwo Klimatu zapowiada, że także w tym roku ściągnie do Polski kolejne miliony ton węgla. Większość tego węgla to bezużyteczne błoto, z którym będzie sobie musiała poradzić polska energetyka, wypierając węgiel z polskich kopalń. Aby zabezpieczyć potrzeby rynku odbiorców indywidualnych, trzeba będzie sprowadzić do Polski 24 do 30 milionów ton niesortu. Większość z tego węgla zasypie energetykę. To najgorsze z możliwych rozwiązań – zaznacza w oświadczeniu Sierpień 80. I wskazuje na to, jakie działania należy podjąć.

Górnicy domagają się natychmiastowych działań:

1. Podpisania stosownej umowy z Węglokoksem, zapewniając obiecaną pomoc Państwa na tym rynku.

2. Stworzenia przez ARM strategicznych rezerw węgla m.in. w oparciu o przejęty od Węglokoksu węgiel.

3. Realne rozpoczęcie procesów inwestycyjnych zwiększających produkcję rodzimego węgla (Bolesław Śmiały, Piast-Ziemowit, Sośnica, Ruda – chodzi o kopalnie Polskiej Grupy Górniczej).

4. Inwestycje w zwiększenie produkcji na rynku odbiorców indywidualnych, m.in w paczkowalnie w kopalniach Staszic-Wujek, Mysłowice-Wesoła.

5. Przywrócenie możliwości zakupu węgla przez odbiorców indywidualnych bezpośrednio na kopalni.

6. Odblokowanie inwestycji w odkrywkę Złoczew dla elektrowni Bełchatów.

7. Podjęcie decyzji o rewitalizacji bloków energetycznych, tzw. dwusetek, bez których polski system energetyczny nie wytworzy odpowiedniej ilości energii.

8. Zracjonalizowanie importu węgla, ograniczenie go niezbędnej ilości na rynek odbiorców indywidualnych. Zaprzestanie zakupów na skalę, która powoduje perturbacje dla polskich kopalń.

Te i inne kwestie powinny być omówione podczas rozmów ze stroną społeczną, na które czekamy od bardzo dawna. Skoro nie ma rozmów, będą protesty. Kolejny z nich 23 czerwca przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska – zapowiadają związkowcy.

Powrót pociągów

Powrót pociągów

Linia kolejowa z Ostrołęki do Chorzel została zamknięta w 2001 r. 11 czerwca wrócą na nią pociągi.

Jak pisze Portal Samorządowy, Linia kolejowa z Ostrołęki do Chorzel ma 60 km długości. Zanim została ona zamknięta, pociągi pasażerskie pokonywały tę trasę w 100 minut, jechały tam ze średnią prędkością 35 km/h.

Dzięki modernizacji linia została dostosowana do prędkości 120 km/h dla pociągów pasażerskich i 80 km/h dla pociągów towarowych. Teraz skład pasażerski pokona tę trasę w 45 minut, czyli w dwa razy krótszym czasie nie przedtem. Będzie to wyglądać zupełnie inaczej, bo linia została gruntownie zmodernizowana – kosztem 347 mln zł (dużą część tych kosztów pokryły środki unijne).

Pierwsze pociągi pojadą tędy ponownie 11 czerwca. Na całej trasie będą cztery stacje (Ostrołęka, Grabów, Jastrząbka i Chorzele) oraz pięć przebudowanych przystanków kolejowych: Nowa Wieś Kościelna, Zabiele Wielkie, Parciaki, Olszewka, Raszujka.

Na całej trasie wybudowano nowe tory, 24 obiekty inżynieryjne, w tym 14 przepustów, 4 przejścia dla małych zwierząt i 6 mostów, w tym nowy 245-metrowy most nad Narwią, który został dostosowany także do ruchu pieszych (obok torów wykonano chodnik). Częścią inwestycji była też budowa nowego lokalnego centrum sterowania w Ostrołęce, w którym zamontowano komputerowe urządzenia sterujące ruchem kolejowym. Prace objęły również 33 przejazdy kolejowo-drogowe. Wszystkie przystanki zostały dostosowane do potrzeb osób o ograniczonej możliwości poruszania się. Zamontowane zostało oświetlenie, oznakowanie, wiaty, ławki i gabloty informacyjne. W sąsiedztwie przystanków zamontowano stojaki na rowery.

Ireneusz Merchel, prezes PKP PLK, wskazuje, że linia Ostrołęka – Chorzele to jedna z dwóch inwestycji na Mazowszu, której efektem jest powrót pociągów na dawno nieużywane linie. Druga to linia z Sokołowa Podlaskiego do Ostrowi Mazowieckiej.

Bilety kolejowe będą w kioskach?

Bilety kolejowe będą w kioskach?

PKP Intercity planuje rozszerzyć sieć sprzedaży stacjonarnej biletów o kioski, hotele, sklepy spożywcze i stacje benzynowe.

Jak informuje Portal Samorządowy, sukces polityki ujednoliconych warunków handlowych skłonił PKP Intercity do rozszerzenia sieci sprzedaży o punkty stacjonarne. Mając na uwadze komfort pasażerów, którzy z różnych powodów nie decydują się na zdalny zakup biletów, w najbliższym czasie przewoźnik planuje wprowadzić swoje usługi do kiosków, hoteli, sklepów spożywczych oraz na stacje benzynowe.

Scania zamyka fabrykę w Słupsku

Scania zamyka fabrykę w Słupsku

Słupska fabryka nadwozi autobusów koncernu Scania zostanie zamknięta w 2024 r. Na lodzie zostanie prawie 900 pracowników.

Jak informuje portal salon24.pl, koncern Scania zdecydował o stopniowym wygaszaniu części produkcji i zamknięciu fabryki nadwozi autobusów w Słupsku.

Aktualnie w zakładzie Scania Production Słupsk S.A. pracuje 1047 osób, z czego 847 w zakładzie produkcji nadwozi autobusów w Słupsku, a także 200 osób w zakładzie produkcji podwozi typu K w Kobylnicy koło Słupska. Decyzja o zamknięciu produkcji obejmuje słupski zakład.

Na torach ma być bezpieczniej

Na torach ma być bezpieczniej

Powraca centralny egzamin na maszynistę. Urząd Transportu Kolejowego przejął egzaminowanie przyszłych maszynistów, a odebrał rozproszone uprawnienia egzaminacyjne placówkom, które ich kształciły.

Jak informuje wnp.pl, scentralizowanie egzaminowania kandydatów do prowadzenia pociągów to efekt pogorszenia się bezpieczeństwa na kolei, które w Urzędzie Transportu Kolejowego zdiagnozowano 7-8 lat temu. Uwagę przykuło szczególnie to, że za 40 proc. tzw. zdarzeń kolejowych (np. niezatrzymanie się przed semaforem) odpowiadają nowi maszyniści, ze stażem nie dłuższym niż pięć lat. Winną za ten stan obarczono dotychczasowy system szkolenia i to, że egzaminy przeprowadzały te same placówki, które przygotowywały maszynistów (jest ich w kraju około 40). Odpowiedzią na to zjawisko było odebranie im możliwości egzaminowania i przekazanie tego obowiązku w ręce prezesa Urzędu Transportu Kolejowego.

Po złagodzeniu kryteriów zdrowotnych dotyczących wzroku i słuchu jest więcej chętnych do zawodu, tym bardziej, że jest on stosunkowo dobrze płatny.

Szkolenie maszynistów odbywa się dwustopniowo. Pierwszy stopień to licencja maszynisty zdobywana po kilkumiesięcznym szkoleniu. Nie uprawnia ona do prowadzenia pociągu. Można to robić dopiero po uzyskaniu świadectwa maszynisty. W tym przypadku szkolenie trwa 6-18 miesięcy, odbywa się u przewoźnika, a jego zwieńczeniem jest egzamin w Centrum Egzaminowania i Monitorowania Maszynistów w Warszawie.

Egzamin na licencję maszynisty trwa 200 minut i składa się ze 100 pytań. Podzielony jest na osiem części tematycznych. Do zdania potrzebne jest uzyskanie minimum 75 ze 100 możliwych punktów, jednak w poszczególnych częściach trzeba poprawnie odpowiedzieć na minimum połowę pytań. Wyjątkiem jest część poświęcona sygnalizacji stosowanej w transporcie kolejowym – tu nawet jeden błąd oznacza ocenę negatywną z całego egzaminu.

Pierwsze egzaminy na licencję maszynisty w CEMM już się odbyły. Podeszły do nich 143 osoby, a zdało 73 proc.

Jestem przekonany, że państwowy egzamin przeprowadzany w jednolitym standardzie będzie gwarantował wysoki poziom wiedzy i umiejętności osób wchodzących do zawodu – stwierdził Ignacy Góra, prezes Urzędu Transportu Kolejowego.