Google też zwalnia

Google też zwalnia

Google zwalnia setki inżynierów i innych pracowników w swoich zespołach asystentów cyfrowych i zajmujących się sprzętem.

Jak pisze serwis pulshr.pl, zwolnieni zostali m.in. pracownicy pracujący nad asystentem głosowym Google oraz specjaliści opracowujący sprzęt do rozszerzonej rzeczywistości. Redukcje dotknęły także osoby pracujące w centralnym dziale inżynieryjnym firmy. Zwolnienia mają służyć ograniczeniu kosztów funkcjonowania, a firma chce skoncentrować się na rozwijaniu sztucznej inteligencji. Ma to być odpowiedź na działania konkurentów Google – Microsoftu oraz OpenAI.

Z informacji, do których dotarł serwis Bloomberg wynika, że zatrudnienie straciło 630 pracowników. Wśród nich znalazło się 25 dyrektorów działów. Przedstawiciele związków zawodowych działających w Google informują, że w sumie zwolnionych zostało ponad 1000 osób. W styczniu 2023 r. spółka Alphabet zdradziła, że w przyszłości zwolni przeszło 12 tys. pracowników, co stanowi 6 proc. całego personelu.

Kasy samoobsługowe wcale nie są super

Kasy samoobsługowe wcale nie są super

Pomimo poniesionych kosztów instalacji kas samoobsługowych, wielu sprzedawców detalicznych rezygnuje z tej technologii – na razie zagranicą.

Jak informuje serwis dlahandlu.pl, kasy samoobsługowe miały zrewolucjonizować zakupy. Wiele firm zajmujących się sprzedażą detaliczną zainwestowało miliony, a nawet miliardy dolarów w technologię kas bez personelu. Mimo to w Wielkiej Brytanii sieć supermarketów Booths ograniczyła liczbę kas samoobsługowych w swoich sklepach, ponieważ klienci twierdzą, że działają one wolno i zawodnie.

Dollar General, jeden z najszybciej rozwijających się sprzedawców detalicznych w USA, ponownie zastanawia się nad swoją strategią. W 2022 r. sieć dyskontów mocno oparła swoje funkcjonowanie na technologii kas samoobsługowych. Niektóre sklepy obsługuje tylko jeden lub dwóch pracowników. Pomimo dokonanych inwestycji w kasy, obecnie planują zwiększyć liczbę pracowników w sklepach, a szczególnie w strefie kas. – „Zaczęliśmy w zbyt dużym stopniu polegać na kasach samoobsługowych w naszych sklepach. Powinniśmy wykorzystywać kasę samoobsługową jako dodatkowy środek płatniczy, a nie podstawowy” – mówi cytowany przez bbc.com Todd Vasos, dyrektor generalny Dollar General.

Eksperci twierdzą, że kolejną porażką technologii kas samoobsługowych jest to, że w wielu przypadkach po prostu nie prowadzi ona do oszczędności kosztów, na jakie liczyły firmy.

Promocje kłamią?

Promocje kłamią?

Popularne sieci handlowe wyróżniały na półkach i w reklamach ceny promocyjne, które obowiązywały tylko przy zakupie wielu sztuk towaru. Wyższa cena jednostkowa była ukrywana.

Jak informuje biznes.interia.pl, sieci handlowe często wybijają dużą czcionką na etykiecie cenę promocyjną, natomiast znacznie mniejszym drukiem informują, że niższa stawka obowiązuje tylko wtedy, gdy klient kupi dwie czy trzy sztuki towaru. Również cena za jedną sztukę jest znacznie mniej widoczna dla konsumenta.

Obecnie, jak wskazało biuro prasowe Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzone są postępowania wyjaśniające. Zostały one wszczęte na podstawie własnej obserwacji rynku, a także sygnałów od konsumentów. Działania wyjaśniające są prowadzone w Biedronce, Lidlu, Kauflandzie, Żabce, Dino, Netto, sieciach Carrefour i Auchan.

Według UOKiK cena produktu za jedną sztukę ma kluczowe znaczenie dla konsumenta, ponieważ ma on prawo kupić pojedynczy produkt, a nie tylko w promocji tzw. wielosztukowej. „To na jej podstawie powinniśmy podejmować decyzję o zakupie danego produktu. Cena nie może wprowadzać w błąd, musi być czytelna dla konsumenta. Jeżeli uważamy, że tak nie jest, można zgłosić zawiadomienie bezpośrednio do UOKiK, rzecznika konsumentów lub Inspekcji Handlowej” – stwierdza UOKiK w piśmie przekazanym PAP.

Niedopełnienie obowiązku informacyjnego może być potraktowane jako wykroczenie, które zgodnie z art. 139b Kodeksu wykroczeń zagrożone jest karą grzywny w wysokości do 5 tys. zł.

Sztuczna inteligencja zwalnia ludzi

Sztuczna inteligencja zwalnia ludzi

Duolingo zwolniło około 10 proc. swoich pracowników kontraktowych, bo edukacyjny portal do nauki języków, matematyki i muzyki w coraz większym stopniu stawia na sztuczną inteligencję.

Jak informuje portal next.pl, firma zajmująca się głównie nauką języków zwolniła niektórych wykonawców pod koniec 2023 r., aby zrobić miejsce na zmiany związane ze sztuczną inteligencją. W głównej mierze chodzi o tworzenie przez AI treści i udostępnianie ich. Duolingo ma 24,2 miliona aktywnych użytkowników dziennie, 5,8 miliona płatnych subskrybentów i oferuje ponad 100 kursów. Użytkownicy mogą prowadzić rozmowy z chatbotem, by ćwiczyć swoje umiejętności i uzyskać wyjaśnienia gramatyczne generowane przez sztuczną inteligencję.

Firma informuje, że sztuczna inteligencja będzie coraz częściej wykorzystywana do tworzenia zdań do kursów, tworzenia list akceptowalnych tłumaczeń i przeglądania raportów o błędach użytkowników w celu szybszego ich poprawiania. Duolingo twierdzi, że jednak nadal wykorzystuje ludzi do sprawdzania pracy wykonanej przez sztuczną inteligencję.

Kolejna firma zwalnia

Kolejna firma zwalnia

Neonet przeprowadzi zwolnienia grupowe oraz zamknie niektóre sklepy sieci.

Według informacji portalu dlahandlu.pl, zarząd spółki rozpoczął proces redukcji etatów. Osoby otrzymujące informację o zakończeniu współpracy dostaną odprawy, których wysokość będzie uzależniona od stażu pracy. Na razie zwolnienia obejmą centralę firmy. Neonet zatrudnia w centrali 377 pracowników w pięciu grupach zawodowych. Wszystkie te grupy zostały uwzględnione w planach redukcji etatów, a łączna liczba pracowników objętych programem grupowych zwolnień sięgnie 80-100 osób.

Dodatkowo firma zlikwiduje wybrane sklepy stacjonarne. Ten proces już się rozpoczął. Jednym z pierwszych zamkniętych sklepów był punkt w Retail Park Karpacka w Bielsku-Białej, gdzie od pół roku najemca miał problem z opłacaniem czynszu. Kolejny na liście jest sklep przy ul. Rzemieślniczej w Oleśnicy.

Handel w niedziele dzieli Polaków

Handel w niedziele dzieli Polaków

Niemal połowa badanych Polaków opowiedziała się za utrzymaniem obecnych zasad, czyli zakazu handlu poza ustawowo wskazanymi siedmioma niedzielami.

Jak informuje portal pulshr.pl, firma Research Partner przeprowadziła na panelu Ariadna badanie stosunku Polaków do handlu w niedziele. W odpowiedzi na pytanie o utrzymanie zakazu handlu w niedziele przez obecny rząd 48% badanych opowiedziało się za utrzymaniem obecnych zasad, czyli zakazem handlu poza ustawowo wskazanymi siedmioma niedzielami. 25 proc. respondentów odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 23 proc. „raczej tak”. Za zmianą obecnych zasad jest 37 proc. ankietowanych.

W sondażu widać wyraźnie wpływ wieku respondentów na stosunek do handlu w niedzielę. Najmłodsi z nich, w wieku 18-24 lat, w najmniejszym stopniu chcieliby utrzymać status quo w zakresie braku handlu w niedziele. Także miejsce zamieszkania ankietowanych wpływa na ich stosunek do utrzymania zakazu handlu w niedzielę. Tylko 28 proc. mieszkańców wsi chciałoby zniesienia zakazu niedzielnego handlu, ale aż 46 proc. badanych z miast powyżej 100 tys. mieszkańców.

Ciekawie kształtują się wyniki w poszczególnych elektoratach partii politycznych. Wśród wyborców Zjednoczonej Prawicy tylko 13 proc. badanych chciałoby zmienić obowiązujące zasady. Na przeciwległym biegunie znajduje się elektorat Lewicy (66 proc. za zmianami) oraz Koalicji Obywatelskiej (55 proc. za zmianami). Wyniki elektoratów Trzeciej Drogi oraz Konfederacji zbliżone są do średniej.