przez redakcja | wtorek 29 lipca 2025 | klasyka, opinie
Z Paryża nadeszła wiadomość o ohydnej zbrodni, którą popełnili nadzbóje, wszechwładnie rządzący światem kapitalistycznym, Millerand, Lloyd George i spółka. Rozstrzygnięto spór cieszyński w sposób tak stronniczy, że nawet najbezczelniej przez żandarmów czeskich sfałszowany plebiscyt nie byłby gorzej popsuł sprawy. Dano Czechom całe zagłębie, dano im nawet Karwinę i Górną Suchą, które się tak bohatersko przeciw najazdowi czeskiemu broniły. Dla dogodzenia swawoli czeskiej przepołowiono i zrujnowano miasto Cieszyn. Dano Czechom Trzyniec, ten dzielny, tak świadomie polski Trzyniec, gdzie każdy kamień krzyczeć, każda bryła rudy wyć będzie przeciw tej zbrodni. Dano Czechom Jabłonków wraz z jego rdzennie polską okolicą, dano wierne Nawsie polsko-ewangelickie, zaprzedano im polskie Beskidy. Ażeby zaś już żadnego ułagodzenia tej krwawej krzywdy nie było, oddano Czechom także oba stoki Tatr wysokich.
Wszystko to, co prawda, nie na długo. Żadne bowiem łajdactwo eks-socjalisty, a obecnego prześladowcy francuskiego ruchu robotniczego Milleranda, żadna zbrodnia byłego radykała, a obecnego sługusa magnatów angielskich Lloyd George’a nie potrafi nadać trwałości tej śmiesznej łataninie, jaką jest republika czesko-niemiecko-słowacko-madziarsko-rusińsko-polsko-rumuńska. Do dwóch lat ta łatanina pstrokata się rozleci, a wtenczas polski lud pracujący odbierze, co jego prawowitą własnością jest i pozostanie.
Nie boimy się więc o przyszłość polskiego Śląska. Niedorzeczne „mocarstwo” wielkoczeskie pryśnie jak bańka mydlana, a Polska Polską będzie i z woli ludu odbierze, co swoje.
Ale ciężkie i gorzkie dni czekają dwieście tysięcy zaprzedanych Polaków pod czeskim jarzmem!
Pewno że naród polski, który cały przetrwał sto pięćdziesiąt lat niewoli, przetrwa i tę nową klęskę. Ale na razie ta klęska na nas spadła, więc zastanówmy się: jak się to mogło stać?
Gdyby istotnie wiążącą ustawą świata, a nie pośmiewiskiem wszystkich przebiegłych łotrów były szlachetne zasady Wilsona – nie mogłoby się to stać.
Gdyby naprawdę obowiązującym prawem było samostanowienie narodów – nigdy by się to stać nie mogło.
Zdeptano wolę górników i hutników polskich, którzy z bronią w ręku, śmiało patrząc w oczy śmierci, na ochotnika szli odpierać najazd czeski na swoją ziemię ojczystą. Uczyniono to nawet bez tej wymówki, że trzeba koniecznie tak uczynić dla zabezpieczenia istnienia i dobrobytu narodu czeskiego. Bo wszak dowiedliśmy Czechom bodaj dwadzieścia razy z rzędu, że ani do istnienia, ani do dobrobytu im naszych polskich gmin na Śląsku nie trzeba, że węgla mają gdzie indziej dość, że połączenia kolejowe między Morawami a Słowacczyzną mają gdzie indziej, że zresztą z łatwością mogą sobie wybudować przynajmniej dwa dalsze połączenia. Dogodzono więc po prostu nienasyconej chciwości Czechów, aby ich wynagrodzić za to, że podczas wojny pomagali koalicji rozbić Austrię. Za tę zasługę nie tylko im darowano polską ziemię, której żaden francuski minister nie miał prawa darować, ale darowano im także dwieście tysięcy żywych Polaków jako niewolników.
A przecież podobno wojnę światową prowadzono o to właśnie, żeby miecz zdobywcy brutalną przemocą nie rozcinał żywych narodów i ich obszarów, nie oddawał ludności wbrew jej najświętszym uczuciom pod obce jarzmo. Wojnę, tak ustawicznie głosili obecni zwycięscy, wojnę przeciwko Niemcom prowadzi się w imię samostanowienia narodów. A teraz ci sami zwycięzcy wprost swawolnie to samostanowienie depczą!
Wojnę, tak również od sześciu lat nieustannie głoszono, prowadzi się o nie tykalność umów międzynarodowych. Niemcy naruszyli umowę o neutralności Belgii, ogłosili tę świętą umowę za „marny świstek papieru” – więc ich za to srodze ukarano i srogą tą karą przywrócono porządek boski na ziemi.
A umowa z 5 listopada? [autor ma na myśli podpisaną 5 listopada 1918 roku umowę, sygnowaną przez przedstawicieli polskiej Rady Narodowej Śląska Cieszyńskiego oraz czeskiej Narodowej Rady Ziemi Śląskiej. Mówiła ona o tymczasowym podziale tego regionu mniej więcej wedle kryterium etnicznego. Na jej mocy Polsce przypadła znaczna część spornych terenów, z powodu dużej przewagi liczebnej ludności polskiej. Ostateczne rozstrzygnięcie ws. przebiegu granicy miało zapaść na szczeblu umów międzypaństwowych z wykorzystaniem plebiscytu na tym obszarze. Nie doszło do tego nigdy, gdyż w styczniu 1919 Czesi najechali ten teren zbrojnie, a w lipcu 1920 roku, czego dotyczy niniejszy tekst, sporny teren przyznano Czechosłowacji – przyp. redakcji Nowego Obywatela].
Tę umowę Czesi złamali nie mniej swawolnie, nie mniej zbrodniczo, niż Niemcy umowę o Belgię. A za to ich nie ukarano, za to ich wynagrodzono, i to z królewską hojnością!
Wspaniałe huty żelazne w Trzyńcu, niezmiernie cenne kopalnie i koksownie karwińskie, źródła lecznicze darkowskie, pół Cieszyna, Jabłonków, Beskidy, tudzież arcyważny węzeł kolejowy bogumiński i samą kolej bogumińsko-koszycką, ułatwiającą im trzymanie pod jarzmem buntujących się Słowaków – to wszystko otrzymali Czesi pomimo to, a może raczej właśnie dlatego, że tak bezwstydnie złamali dobrowolnie z nami zawartą umowę z 5 listopada 1918 roku.
Jeśli więc nie chodzi ani o samostanowienie narodów, ani o nietykalność umów – więc o cóż chodzi właśnie? Chyba tylko o prastarą zasadę wszystkich barbarzyńców, że „łup do zwycięzców należy”!
Ależ najcelniejszym orędownikiem tej zasady był przecież Wilhelm II, cesarz niemiecki i król pruski!
Jeśli więc światem nadal mają rządzić zasady Wilhelma II, to po cóż była wojna światowa? Po co spustoszono tyle krajów, po co wywołano powszechną nędzę, po co zabito miliony ludzi?
W. G.
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Robotnik Śląski. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej” nr 163/1920, Frysztat, 30 lipca 1920 roku. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł. Tekst publikujemy w 105. rocznicę decyzji aliantów o przyznaniu Czechosłowacji większościowo polskiej części Śląska Cieszyńskiego. Zdjęcie w nagłówku tekstu: Uchodźcy z Zaolzia składają wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza w Zawierciu. Ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.
przez redakcja | wtorek 29 lipca 2025 | aktualności
W grudniu po wielu latach przerwy pociągi wrócą do miasta powiatowego.
Od 15 grudnia Koleje Śląskie wprowadzają pociągi obsługujące Kłobuck – 12-tysięczne miasto powiatowe nieopodal Częstochowy. Oznacza to, że pociągi osobowe wrócą do tego miasta po ponad 12 latach przerwy.
Plany wznowienia skomunikowań kolejowych Kłobucka ze światem powracały od lat. Ostatnie pociągi pasażerskie obsługiwały tę stację 1 czerwca 2013 roku. W 2019 pojawiły się zapowiedzi spółki PKP Intercity, że od roku 2027 stacja w Kłobucku byłaby postojem dla pociągów dalekobieżnych na linii nr 131. W roku 2024 dzięki zaangażowaniu władz powiatu kłobuckiego rozpoczęto remont peronów na tej stacji, który został sprawnie wykonany. Opuszczony i wymagający remontu jest natomiast budynek dworca, nieużywany od lat.
Od kilkunastu miesięcy była mowa o wznowieniu połączeń do i z tej stacji w roku 2026. Okazuje się jednak, że nastąpi to wcześniej. Koleje Śląskie już 15 grudnia, w nowym rozkładzie jazdy, przewidziały wznowienie ruchu pasażerskiego na stacji Kłobuck. Codziennie będzie to 8 par pociągów – osiem wyjazdów i osiem przyjazdów. Przede wszystkim na trasie Chorzew Siemkowice – Chorzów Batory przez m.in. Bytom, Tarnowskie Góry i węzeł kolejowy Herby. Część kursów umożliwi przesiadki do Łodzi, Katowic i na lotnisko w Pyrzowicach. Przejazd z północnej części województwa śląskiego do Chorzowa Batorego w centrum aglomeracji górnośląskiej potrwa 40 minut.
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Kamil Czaiński – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=147444737
przez redakcja | wtorek 29 lipca 2025 | aktualności
Związkowcy działający w Kauflandzie domagają się wyższych płac i poprawy warunków zatrudnienia.
Jak informuje łódzka „Gazeta Wyborcza”, w Kauflandzie narasta niezadowolenie z płac i warunków zatrudnienia. Jolanta Żołnierczyk, wieloletnia kasjerka i działaczka związkowa, liderka struktur Konfederacji Pracy w sieci Kaufland, informuje, że jej związek domaga się znaczących podwyżek płac.
Konfederacja Pracy wystosowała pismo do dyrekcji Kauflandu. Wzywa w nim do rozpoczęcia rozmów o podwyżkach płac. – „Uważamy, że od stycznia 2026 roku pensje powinny wzrosnąć o 1200 złotych brutto” – twierdzi jeden z liderów związku w Kauflandzie, Wojciech Jendrusiak.
Podwyżki przyznawane przez sieć są symboliczne wobec wzrostu kosztów życia. W ostatnich latach wynosiły według wyliczeń związkowców 200-300 zł rocznie, w tym częściowo wynikały jedynie z ustawowego podnoszenia płacy minimalnej. W sklepach Kaufland w mniejszych miejscowościach zarobki wynoszą niewiele ponad płacę minimalną.
Rosnące koszty życia to niejedyny argument związkowców za podwyżkami. Ich zdaniem praca jest coraz cięższa, a obowiązków przybywa. Wynika to z braków kadrowych – spowodowanych zarówno polityką oszczędnościową firmy, jak i zwalnianiem się z pracy przez osoby niezadowolone z pensji. W efekcie pracownicy muszą wykonywać coraz więcej zadań. „Rosnące koszty życia powodują, że wielu pracowników, pomimo długiego stażu pracy, podejmuje trudną decyzję o odejściu z firmy, co skutkuje jeszcze większym obciążeniem pracą za tę samą płacę” – mówią związkowcy.
Związkowcy informują, że w przypadku braku stosownej reakcji firmy rozpoczną formalnie spór zbiorowy, który może przerodzić się w strajk.
przez redakcja | poniedziałek 28 lipca 2025 | aktualności
W Olsztynie protestowali pracownicy ratusza.
Jak informuje Radio Olsztyn, w Olsztynie odbył się protest z udziałem około 70 członków związku zawodowego Symetria i niezrzeszonych pracowników ratusza. Domagają się oni sprawiedliwego i przejrzystego systemu płac. Protestowali przeciwko obniżeniu tzw. kategorii zaszeregowania. Niedawno otrzymali oni od władz miasta pisma obniżające zaszeregowanie. Oznacza to, że mogą zapomnieć o obiecywanych podwyżkach płac lub dostać je w wysokości niewielkiej.
– „Po prostu obniżono te stawki o kilka szczebli. Do czego to prowadzi? Spadając do niższej kategorii, jest niższy wymóg, jeśli chodzi o płacę minimalną zasadniczą w tej kategorii. W naszym przekonaniu jest to realne obejście możliwości systemowych podwyżek dla pracowników samorządowych” – mówiła podczas protestu Ewa Wyka, liderka związku zawodowego Symetria. Protestujący uważają, że taka zmiana oznacza podwyżki symboliczne, a dla części zatrudnionych – żadne.
Pracownicy olsztyńskiego ratusza protestowali pod hasłem „Cóż szkodzi obiecać”. Większość w radzie miasta ma Platforma Obywatelska, a prezydentem Olsztyna i pracodawcą protestujących jest kandydat PO w wyborach samorządowych w 2024.
przez redakcja | poniedziałek 28 lipca 2025 | aktualności
W kilkunastu miejscach kraju odbył się dzisiaj protest kolejarzy.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, w trzynastu miejscach w całej Polsce odbyły się dzisiaj protesty zorganizowane przez Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce. Przybrały one formę blokad dróg. – „Chcemy zwrócić uwagę na problem wygaszania kolei towarowej. Z naszej strony jest to akt desperacji. W duchu dialogu społecznego niestety nie możemy przebić się z tym, że realizowana jest polityka transportowa państwa, która zabija kolej towarową. Ofiarami tej polityki są pracownicy kolejowi” – mówił w Czarlinie lider protestującego związku, Leszek Miętek.
Lider ZZMwP argumentował, że transport drogowy korzysta z bezpłatnej infrastruktury utrzymywanej z budżetu państwa, a kolej ponosi ogromne koszty. Samochody ciężarowe prawie w 90 proc. korzystają z bezpłatnych dróg, budowanych i utrzymywanych na koszt polskiego podatnika. – „Kolej płaci olbrzymie stawki za dostęp do infrastruktury oraz najdroższą w Europie energię trakcyjną. Nie chcemy jako kolejarze żadnej łaski. Chcemy tylko, żeby były stworzone równe warunki do konkurencji. A one nie są równe” – mówił Miętek.
Protest miał zwrócić uwagę opinii publicznej na dramatyczną sytuację w sektorze kolejowych przewozów towarowych. W 2024 z PKP Cargo zwolniono około 4 tys. pracowników. Byli wśród nich maszyniści, rewidenci i ustawiacze. Spółka planuje kolejne masowe zwolnienia w tym i następnym roku. Leszek Miętek mówił: „To ograniczenie zdolności operacyjnych spółek. To wygaszanie kolei towarowej, które jest robione na rzecz transportu drogowego będzie bardzo dotkliwe dla całej gospodarki w Polsce. Jeżeli stracimy możliwość realizacji przewozów, to pytanie, czym będą przewożone miliony ton materiałów potrzebnych do realizacji dużych inwestycji: CPK, kolei dużych prędkości czy elektrowni jądrowej. TIR-ami? One do reszty rozjadą polskie drogi”.
Podczas blokady w Gdyni, lokalny lider ZZMwP Rafał Latuszewski mówił: „Chcemy zablokować ten ruch kołowy symbolicznie, bo przecież te wszystkie TIR-y, które jadą tutaj drogą krajową 22 mogłyby zostać zastąpione przez kilka pociągów”.
Jak informuje „Dziennik Zachodni”, do kolejarzy protestujących w Dąbrowie Górniczej dołączyli aktywiści ekologiczni z organizacji Ostatnie Pokolenie. – „Ostatnie Pokolenie konsekwentnie powtarza, że polityka klimatyczna nie może wyglądać jak dotychczas. Chcemy, aby stała się polityką dla zwykłych ludzi i walką o sprawiedliwość społeczną. Przedstawiamy walkę o klimat jako wyjątkową i niepowtarzalną szansę dla ludzi, ale wykorzystamy ją tylko poprzez współpracę ruchów klimatycznych, rolników i związków zawodowych” – mówiła Katarzyna Piotrowska z Ostatniego Pokolenia. Andrzej Strzałkowski z tej organizacji dodawał: „Przeciwdziałanie zapaści klimatu i bezpieczeństwo narodowe wymagają, aby to kolej była dominującym środkiem transportu, w tym towarowego, a nie transport samochodowy na autostradach i ekspresówkach”.
Ostatnie Pokolenie ma gotowy projekt ustawy o odbudowie polskiej kolei i transportu autobusowego. Zakłada ona na przykład to, że do Funduszu Kolejowego trafi 70% środków z opłaty paliwowej, a nie jak dotychczas niespełna 20%. Pieniądze te miałyby wesprzeć rozbudowę infrastruktury kolejowej i rozwój przewozów, w tym towarowych.